Nie zostaniesz chrzestnym

Ojcowie bernardyni z Łęczycy odmówili pewnemu mężczyźnie wydania zaświadczenia niezbędnego do zostania rodzicem chrzestnym. Mężczyzna ten publicznie popierał Strajk Kobiet. Czy mieli rację?

Zaostrzenie w ubiegłym roku prawa antyaborcyjnego wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego wywołało falę ostrych protestów organizowanych przez Strajk Kobiet. Kluczowym postulatem była pełna liberalizacja antyaborcyjnych przepisów. “Hej, hej, hej, aborcja jest okej!” – krzyczano podczas manifestacji.

Żyjemy w państwie demokratycznym (nawet jeśli ta demokracja zdaniem niektórych jest zagrożona) i każdy obywatel ma prawo uczestniczyć w rozmaitych protestach. Bohater tej historii ma prawo popierać takie postulaty i domagać się liberalizacji prawa.

I nikt tego prawa do protestowania nie odbiera. Nikt też nie pozbawia tego pana prawa do poglądów, w ramach których wspierał liberalizację prawa antyaborcyjnego.

Problem pojawił się, kiedy postanowił zostać chrzestnym. To, kto może zostać chrzestnym i jaką pełni rolę w życiu osoby chrzczonej, określa Kodeks Prawa Kanonicznego oraz stosowna instrukcja duszpasterska polskiego Episkopatu.

Przyjmujący chrzest powinien mieć, jeśli to możliwe, chrzestnego. Ma on dorosłemu towarzyszyć w chrześcijańskim wtajemniczeniu, a dziecko wraz z rodzicami przedstawiać do chrztu oraz pomagać, żeby ochrzczony prowadził życie chrześcijańskie odpowiadające przyjętemu sakramentowi i wypełniał wiernie złączone z nim obowiązki.

Kanon 872 KPK

W wyjątkowych okolicznościach może więc zdarzyć się, że przyjmujący chrzest nie będzie mieć w ogóle chrzestnych. Może również mieć tylko jednego chrzestnego.

Prawo kanoniczne dookreśla, jakie warunki powinni spełnić kandydaci na chrzestnych. Zgodnie z kanonem 874 §1 należy:

  • być wyznaczonym przez przyjmującego chrzest (jeśli jest to możliwe), jego rodziców, tego, kto ich zastępu­je, a gdy go nie ma, przez proboszcza lub szafarza chrztu;
  • posiadać wymagane do tego kwalifikacje oraz inten­cję pełnienia tego zadania;
  • mieć ukończony szesnasty rok życia, chociaż biskup diecezjalny może określić inny wiek, a nawet pro­boszcz czy szafarz mogą dla słusznej przyczyny dopuścić wyjątek w tym względzie;
  • być katolikiem, po I Komunii Św., bierzmowanym, prowadzić życie zgodne z wiarą i odpowiadające tej ważnej funkcji;
  • nie być ojcem lub matką przyjmującego chrzest;
  • być wolnym od jakichkolwiek kar kościelnych, zgod­nie z prawem wymierzonych czy deklarowanych.

Rodzice mają swobodę wyboru chrzestnych, ale zadaniem duszpasterza jest sprawdzić, czy kandydaci spełniają wymogi wynikające z prawa kanonicznego.

Kluczowe dla oceny opisanej sytuacji jest sformułowanie “prowadzić życie zgodne z wiarą i odpowiadające tej ważnej funkcji”. Ten warunek jest istotny, skoro rolą chrzestnego jest wspierać rodziców dziecka w jego wzrastaniu w wierze katolickiej, a w razie konieczności – zastąpienie ich w jego wychowaniu religijnym.

Rzetelnie podchodzący do swoich obowiązków duchowny nie dopuści więc do pełnienia roli chrzestnego osoby, która nie prowadzi życia zgodnego z wiarą. Może to dotyczyć na przykład życia w związku niesakramentalnym, ale też publicznego występowania przeciwko nauczaniu Kościoła. To drugie miało miejsce w przypadku decyzji zakonników z Łęczycy.

Każdy bowiem ma prawo domagać się liberalizacji prawa antyaborcyjnego, ale jest to postulat w oczywisty sposób sprzeczny z nauką Kościoła. Bycie chrzestnym nie jest obowiązkowe. Jeśli ktoś nie zgadza się z tym, co głosi Kościół, to jak ma wychowywać potem dziecko w wierze katolickiej?

Co ważne: ojcowie bernardyni nie odmówili dziecku sakramentu chrztu. Oni jedynie stwierdzili, iż postawa kandydata na chrzestnego nie daje rękojmi, iż będzie on w stanie wywiązać się z podejmowanych zobowiązań i godnie uczestniczyć w sakramencie.

Warto przypomnieć, iż ważną częścią liturgii Chrztu Świętego jest deklaracja rodziców i chrzestnych, że wyrzekają się szatana i grzechu oraz że wychowają dziecko w wierze katolickiej.

Problem w tym, że coraz częściej traktuje się chrzest nie jako sakrament, ale jako tradycję związaną z narodzeniem się dziecka. Wielu rodziców decyduje się ochrzcić dziecko ze względu na obyczaj, presję rodziny, czy chęć zorganizowania ładnej uroczystości. Wybór chrzestnych podyktowany jest zaś nie tym, czy spełnią oni w przyszłości swoje religijne zobowiązania, ale uwarunkowaniami rodzinnymi i towarzyskimi, a niekiedy wręcz tym, czy w przyszłości gwarantują odpowiednio atrakcyjny prezent przy okazji I Komunii Świętej.

Ojcowie bernardyni dali więc jasny komunikat: Masz prawo nie zgadzać się z nauczaniem Kościoła, ale wtedy nie obiecuj, że będziesz uczestniczyć w katolickim wychowaniu. Tylko tyle i aż tyle.

10 sprawdzonych sposobów, jak wspomóc dziecko w nauce programowania - pobierz darmowy ebook

POLECAMY