Influencerką być – O czym marzą nastolatki?

Mądry InternetWspółczesne nastolatki marzą o karierze influencerki, np. instagramerki czy tiktokerki – tak wynika z badania “Aspiracje dziewczynek w Polsce”, które ośrodek IQS przeprowadził na zlecenie fundacji Inspiring Girls Polska. O takiej karierze marzy niemal co druga nastolatka.

Słowo “influencer” pochodzi od słowa “influence”, czyli wpływ. Influencer to ktoś, kto wywiera wpływ na swoich odbiorców. Używamy tego określenia przede wszystkim wobec twórców internetowych, którzy zbudowali wokół siebie społeczność czytelników, widzów, czy słuchaczy, liczących się z opinią i – z biznesowego punktu widzenia – z rekomendacjami swojego idola. Influencerem jest więc na przykład Michał Szafrański, autor bloga “Jak oszczędzać pieniądze”. Gdy zarekomendował czytelnikom lokatę w jednym z banków, w ciągu tygodnia na afiliacji zarobił kilkadziesiąt tysięcy. Jego książka o zarządzaniu domowymi finansami przyniosła mu przychody liczone w milionach złotych. Influcencerami jest oczywiście też Ekipa Friza – za sygnowanymi przez nią lodami szaleją ostatnio dzieciaki. Influcencerką będzie też instagramerka, która poleca kosmetyk czy ubranie i te produkty znikają ze sklepu. Ale influencerem będzie też na przykład o. Grzegorz Kramer SJ, który przekonuje na Facebooku, Twitterze, YouTube i blogu, że “Bóg jest dobry”.

Badacze zestawili ze sobą odpowiedzi nastolatek oraz ich mam, przy czym mamy mówiły rzecz jasna o tym, jaką przyszłość widziałyby dla swoich córek. Łatwo domyślić się, że zwłaszcza w kwestii celebryckiej kariery odpowiedzi mam i córek mocno się rozjechały.

Można oczywiście, jak to robią niektórzy, załamywać ręce, że “ojej, ta dzisiejsza młodzież”. Każde pokolenie narzeka na swoich następców, ale – umówmy się – nie ma to większego sensu.

Raz, że – wbrew temu, co twierdzą niektórzy – bycie youtuberem, tiktokerem, czy instagramerem to jest ciężka praca, jeśli traktuje się to poważnie. Dwa, że pojawianie się nowych zawodów jest zjawiskiem naturalnym. Tak jak kiedyś nie było np. programistów, tak nie było też influencerów.

Przede wszystkim jednak narzekanie na młodzież i na jej aspiracje jest bez sensu, bo to są ich, młodych, aspiracje i ich życie, które – czy nam się to podoba, czy nie – ułożą sobie po swojemu.

Poza tym mądry rodzic i mądry wychowawca nie zniechęcają, ale zachęcają. Przekaz negatywny jest mniej skuteczny niż pozytywny. Zamiast więc marudzić, że dzieci chcą wiązać swoją przyszłość z karierą w sieci, warto delikatnie pokierować nimi, tak, by miało to ręce i nogi.

Gdy przez wiele lat jeździłem po Polsce i uczyłem dzieciaki bezpiecznego korzystania z internetu, powtarzałem im jak mantrę – że, żeby ludzie chcieli ich oglądać w sieci, muszą mieć coś do powiedzenia, a, żeby mieć coś do powiedzenia, muszą mieć pasję i wiedzę, bez względu na to, czy dotyczyć to będzie historii, hodowli kanarków, czy gry w Fortnite. I to się nieustająco sprawdza.

My, dorośli, patrzymy czasem z politowaniem na infduencerów. Cóż oni takiego robią? Prężą się do fotek, gadają do kamery, a przede wszystkim sięgają po łatwe pieniądze za nic. Tyle że to nie jest prawda.

Jeśli przyjrzymy się produkcjom współczesnych youtuberów, to często mają one jakość porównywalną z programami telewizyjnymi czy filmami kinowymi (jak Grupa Filmowa Darwin). Prowadzenie kanałów w mediach społecznościowych to zajęcie czaso- i pracochłonne.

Z tymi pieniędzmi z kariery internetowej to też ciekawa sprawa: Z jednej strony ludzie postrzegają influencerów jako obiboków zarabiających wielkie pieniądze, z drugiej uznają to za zawód pozbawiony przyszłości i nie gwarantujący utrzymania się. Stąd też to “weź się za prawdziwą pracę”. Dla wyobrażenia: tylko jedna ze spółek Ekipy Friza zarobiła w marcu na czysto 1,1 mln złotych. Nie wliczają się w to dochody ze sprzedaży płyt, ubrań i lodów.

Czy to naprawdę zatem niepoważne zajęcie?

Obraz Gerd Altmann z Pixabay
10 sprawdzonych sposobów, jak wspomóc dziecko w nauce programowania - pobierz darmowy ebook

POLECAMY