• Kategoria: Żyjemy
  • Data:

Rejestr samobójców – czy to ma sens?

Ministerstwo Zdrowia chce wprowadzić rejestr samobójców – zaalarmowały media. Pojawiły się od razu obawy o prywatność pacjentów. Czy ten pomysł ma sens i czy te obawy są uzasadnione? Po kolei.

Zacznijmy od tego, że obawy o prywatność zawsze mają sens. Jeśli państwo chce gromadzić i przetwarzać nasze dane, a zwłaszcza dane wrażliwe, to trzeba zastanowić się, czy ma to uzasadnienie, kto i na jakich zasadach będzie mieć dostęp do tych danych, a przede wszystkim: czy będą właściwie zabezpieczone.

O to ostatnie, nie ukrywam, zawsze martwię się najbardziej. Nie jest tajemnicą, że państwo na ogół nie jest zbyt wydolne, projekty cyfryzacyjne idą najczęściej jak po grudzie, instytucji publicznych nie stać na zatrudnianie naprawdę dobrych fachowców, a w efekcie z bezpieczeństwem danych bywa bardzo różnie. Urzędnicza niefrasobliwość, brak kompetencji, zaniedbania, niedofinansowanie – wszystko to sprawia, że co jakiś czas słyszymy o wręcz absurdalnych wyciekach danych.

Działający przy resorcie zdrowia zespół roboczy ds. prewencji samobójstw i depresji wpadł na pomysł stworzenia Krajowej Bazy Danych na rzecz Monitorowania i Profilaktyki Zachowań Samobójczych. Dostęp do bazy danych ma mieć personel szpitalnych oddziałów ratunkowych (SOR), izb przyjęć, ratownicy medyczni oraz policjanci. Brzmi to całkiem sensownie, ale jak zawsze diabeł tkwi w szczegółach: w jaki sposób mają uzyskiwać dostęp, na jakich zasadach, jak ma to być dokumentowane i weryfikowane. Istotne jest też to, czy będziemy mieli realną możliwość sprawdzania, jakie dane na nasz temat są przetwarzane oraz tego, kto, kiedy i po co do tych danych sięgał.

Kluczowe jednak jest pytanie: Czy ten pomysł w ogóle ma sens? Zacznę od historii z pozoru niezwiązanej z tematem.

Swego czasu brałem udział w szkoleniu organizowanym przez amerykańską organizację specjalizującą się w ściganiu przestępczości pedofilskiej oraz poszukiwaniu zaginionych dzieci. Prowadzący opowiadał o historii pewnej dziewczynki. Analizując wiele materiałów, które udało się znaleźć w sieci, ustalono, ile mniej więcej ma lat, jak ma na imię (miała na szyi wisiorek z imieniem) i na terenie jakiego stanu mieszka. Na kilku zdjęciach dziewczynka miała rękę w gipsie. Dysponując takimi danymi agenci FBI skorzystali z rejestru usług medycznych, szukając dziewczynki w tym wieku, z tego stanu, o takim imieniu i której zakładano w ciągu ostatniego roku gips na rękę. W ten sposób uzyskali dane trzech dziewczynek, bo imię było dość rzadkie. Pojechali pod wskazane adresy i ustalili, pod którym mieszka dziewczynka ze zdjęcia. Nie wdając się w szczegóły, zdradzę, że jeden z jej sąsiadów miał ostatecznie postawione ponad 100 zarzutów o przestępstwa na tle seksualnym.

Historia tylko z pozoru nie ma związku z tematem tekstu. Kluczowy dla sprawy był bowiem dostęp do rejestru usług medycznych. Dzięki niemu udało się ukarać przestępcę i pomóc jego ofierze. W Polsce by ta sztuka się nie udała – z braku takiej bazy danych.

Cyfryzacja i integracja baz danych to proces naturalny, który już trwa i będzie postępował. Pomijając historie takie jak ta z USA, po prostu usprawnia działanie właściwych służb, umożliwia nadzór i kontrolę, ale też planowanie i prognozowanie.

Już dziś Narodowy Fundusz Zdrowia kontroluje przecież na różne sposoby świadczenia realizowane przez placówki służby zdrowia. Prędzej czy później będziemy mieli po prostu ogólnopolską bazę, a w niej wszystkich pacjentów, wszystkie placówki służby zdrowia i wszelkie zrealizowane świadczenia, tak, jak mamy bazę wszystkich recept wypisanych od momentu wprowadzenia e-recepty. Dane z e-recept też są danymi wrażliwymi.

Skoro bazy powstają i będą się rozwijać, to nie rozumiem, co złego w tym, że zostaną efektywnie wykorzystane do lepszego niesienia pomocy.

Problem moim zdaniem nie jest w tym, że taka baza jest czy będzie, ani w tym, że personel SOR, izby przyjęć, ratownik medyczny czy policjant będzie miał do niej dostęp, w tym do informacji o próbach samobójczych. Znacznie ważniejsze jest to, czy będzie umiał z tej informacji mądrze skorzystać i udzielić profesjonalnej pomocy, zachowując przy tym wrażliwość i szacunek dla człowieka, któremu pomaga.

W 2019 roku w Polsce 5.255 osób popełniło samobójstwo. Z tego ponad 4.500 to mężczyźni. Te liczby pochodzą z oficjalnych danych polskiej policji. Zdaniem specjalistów tak naprawdę samobójstw jest dwa razy więcej, a prób samobójczych – aż 15 razy więcej. Przerażają dane na temat prób samobójczych wśród dzieci i młodzieży:

Według danych Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, która od 11 lat prowadzi Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży 116 111, w 2019 roku zarejestrowano 951 prób samobójczych wśród dzieci i młodzieży. Aż 46 z nich to próby podjęte przez dzieci do 12 roku życia. 98 z tych 951 prób zakończyło się śmiercią dziecka. Z badań FDDS wynika, że 7% dzieci w wieku od 13 do 17 lat próbowało sobie odebrać życie.

Jeśli dzięki stworzeniu bazy danych, osoby zaangażowane w niesienie pomocy będą w stanie skuteczniej działać i ratować ludzi, w tym dzieci, to moim zdaniem gra jest warta świeczki.

10 sprawdzonych sposobów, jak wspomóc dziecko w nauce programowania - pobierz darmowy ebook

POLECAMY