Onomatopeje pomogą w nauce mowy

Wpis reklamowyW szkole, do której chodzą moi chłopcy, bardzo dużo dzieci musi korzystać z pomocy logopedy. Mam wrażenie, że jest ich coraz więcej.

Z jednej strony wynika to oczywiście z większej świadomości, dzieci są już w pierwszej klasie badane przesiewowo pod kątem poprawności wymowy i od razu kierowane na dodatkowe zajęcia, które pomagają korygować wady wymowy. Z drugiej strony, choć coraz więcej jest edukacji logopedycznej kierowanej do rodziców, to chyba niewielka ich część z takich pomocy korzysta.

O ile Benio pomocy logopedy nie potrzebuje, to Fabian korzystał z niej. Do dziś pracujemy nad różnymi problemami z jego wymową. Można byłoby ich uniknąć, gdyby zaczął ćwiczyć w okresie, gdy uczył się mówić.

Gdy dziecko ma swoje pierwsze kontakty z mową, bardzo pomocne są zabawy i ćwiczenia oparte na onomatopejach.

Onomatopeje to wyrazy dźwiękonaśladowcze, czyli sylaby i zbitki głosek, naśladujące dźwięki z otoczenia – hau, miau, wrr, brrum, bzzz i wiele innych. Na całym świecie są to jedne z pierwszych słów, które wypowiadają dzieci. Wyrazy dźwiękonaśladowcze zastępują pierwsze wyrazy małego dziecka i pozwalają mu na kontakty z innymi ludźmi.

Co ważne: onomatopeje są też sylabami, z których tworzą się późniejsze słowa. W sposób naturalny odtwarzają i wyrażają otaczające nas zjawiska słuchowe. Dlatego na całym świecie brzmią na ogół dość podobnie.

Zabawy oparte na wyrazach dźwiękonaśladowczych odgrywają ważną rolę w kształtowaniu mowy dziecka, gdyż:

  • są ważnym etapem kształtowania się mowy oraz pierwszym językowym kontaktem dziecka z otoczeniem;
  • ćwiczą cały aparat mowy: oddychanie, głos, melodię, akcent i rytm mowy, słuch fonematyczny, sprawność i koordynację narządów mowy, artykulację;
  • rozwijają wszystkie najważniejsze funkcje mowy;
  • zastępują wyrazy zbyt trudne dla dziecka łatwiejszymi do wymówienia, przez co dziecko dość szybko odnosi swe pierwsze sukcesy.

Nasze mamy i babcie nie uczyły się w większości logopedii na studiach, ale miały genialną intuicję, gdy namawiały nas do zabaw typu: “Powiedz, jak robi kotek. A jak robi piesek? A krówka?” Myślę, że wielu z nas jako dzieci nazywało psa po prostu hau, a kotka – miau.

Do zabaw z dzieckiem możemy wykorzystać wszelkiego rodzaju klocki, obrazki i zabawki. Bardzo fajnym narzędziem mogą być przygotowane przez logopedów książki, w których pojawiają się onomatopeje. Korzystanie z tych książek pozwala w atrakcyjny sposób ćwiczyć również trudniejsze wyrazy dźwiękonaśladowcze. Samo ćwiczenie jest banalnie proste: chodzi o powtarzanie tych wyrazów.

Bogna Sroka-Mucha przygotowała, a Wydawnictwo Harper Collins (dawniej: Egmont) wydało serię książeczek “Czapu Czipu”: “Co to tak człapie?”, “Co to tak skrobie?”, “Co to tak kapie?” oraz “Co to tak świszczy?”. Dla naszego Fabiana jest już na nie zdecydowanie za późno, bo on jako jedenastolatek wymaga oczywiście zupełnie innych ćwiczeń, ale dla małych dzieci to jest świetna wielozmysłowa zabawa, która pobudza wyobraźnię i wspomaga artykulację. Książeczki zawierają zagadki, a te są świetnym sposobem na zachęcenie dziecka do aktywności. Kartonowe, pięknie ilustrowane książki spodobają się dzieciom i zachęcą je, jestem o tym przekonany, do zabawy, np. z powtarzaniem głosek.

Książeczki można kupić w księgarniach albo na stronie wydawnictwa Harper Collins:

10 sprawdzonych sposobów, jak wspomóc dziecko w nauce programowania - pobierz darmowy ebook

POLECAMY