Jesteś produktem, a nie klientem

Wypatrzyłem niedawno informację o tym, że Naczelna Rada Aptekarska złożyła skargę do Urzędu Ochrony Danych Osobowych przeciwko firmie Gemini, do której należy sieć około 200 aptek w Polsce. Poszło o aplikację do przechowywania e-recept.

Wprowadzenie e-recepty to jedno z niewielu cyfrowych udogodnień, które obecnie nami rządzącym się udały. Gdy lekarz wypisze nam receptę, w aptece podamy tylko jej kod oraz swój numer PESEL. Nie ma problemu, że zgubiliśmy receptę. Jeśli chcemy, możemy wykupić tylko część leków. Jeśli w jednej aptece jednego z leków nie ma, możemy bez dodatkowych kłopotów wykupić go w innej. A jeśli do tego założyliśmy sobie profil zaufany, co jest w sumie dość proste, to po wypisaniu recepty będziemy dostawali kod SMSem lub emailem. Co więcej: logując się na rządowej platformie Pacjent.gov.pl możemy w dowolnym momencie sprawdzić status recepty.

Prawdę rzekłszy, nie bardzo właściwie rozumiem, po co ktoś miałby korzystać z aplikacji firmy Gemini, skoro wszystkie recepty może podejrzeć sobie przez platformę Pacjent.gov.pl. Jedynym powodem może być to, że rządowa platforma nie ma aplikacji mobilnej, ale przecież można mobilnie sprawdzić też przez przeglądarkę.

Skarga samorządu aptekarskiego do UODO dotyczy gromadzenia przez Gemini wielu bardzo wrażliwych danych na temat użytkowników. Na podstawie informacji o przyjmowanych lekach można bowiem ustalić, na co pacjenci chorują. Gemini zaś postanowiło wykorzystywać te dane do profilowania klientów i udostępniać je gigantom technologicznym. A to już krok do tego, by takie informacje trafiły np. do firm z sektora ubezpieczeniowego, banków, itp.

Ta sprawa jak w soczewce pokazuje zjawisko, z którego jako użytkownicy internetu powinniśmy zdawać sobie sprawę. Dla firm, które tworzą aplikacje, a już zwłaszcza dla tych, które tworzą serwisy społecznościowe, nie jesteśmy klientami. My jesteśmy ich produktem.

To dlatego aplikacje takie jak ta od Gemini, czy platformy takie jak Facebook, YouTube, Tik Tok, Twitter, Instagram i wiele innych są darmowe: jesteśmy produktem, a nie klientem. Dlaczego? Bo w zamian za możliwość darmowego korzystania z platform czy aplikacji, udostępniamy ich twórcom swoje dane. Ochoczo i na ogół bezrefleksyjnie. Nawet nie czytamy podczas rejestracji regulaminów i nie wiemy, na co się zgadzamy.

Jasne, moje dane nie są może aż tak cenne same w sobie. Kiedy jednak takich jak ja zbierze się odpowiednio dużo, to taki pakiet danych nabiera już ogromnej wartości. Im więcej “mówimy” tym platformom o sobie, tym dla nich lepiej, zwłaszcza w dobie samouczących się algorytmów.

To nie znaczy wcale, że mamy przestać korzystać z mediów społecznościowych i darmowych aplikacji. Warto jednak korzystać rozsądnie, a zanim ściągniemy jakąś aplikację, sprawdzić, jakie dane na nasz temat ona zbiera i co z nimi robi, zastanowić się, czy na pewno potrzebuje wszystkich uprawnień, których udzielamy. Warto też sprawdzać producenta. Zwłaszcza rosyjscy i chińscy producenci są dość ryzykowni.

Zdjęcie autorstwa PhotoMIX Company z Pexels

Partnerem cyklu #MądryInternet jest XIAOMI
10 sprawdzonych sposobów, jak wspomóc dziecko w nauce programowania - pobierz darmowy ebook

POLECAMY