Jest epika, jest dramat, a z liryką krucho

Co roku maturzyści wśród trzech tematów z języka polskiego mogą wybrać interpretację wiersza. W tym roku egzaminatorzy wybrali wiersz mojej Babci, Anny Kamieńskiej. Od rana bardzo emocjonowałem się oczywiście tym faktem. A potem naszło mnie kilka refleksji, którymi chcę się z Wami podzielić.

Gdy Babcia umarła, mialem 13 lat. Pamiętam ją jednak bardzo dobrze, nawet zapach jej mieszkania. Pamiętam nasze rytuały, np. gdy sam ją odwiedzałem zimą, Babcia częstowała mnie filiżanką herbaty Earl Grey z kropelką rumu. Miała to być nasza tajemnica, ale – jak się potem okazało – moi rodzice świetnie o tym wiedzieli. Tego rumu była naprawdę tylko kropelka, co zaznaczam, żeby ktoś nie pomyślał, że poetka rozpijała wnuka. Wtedy Babcia była po prostu Babcią, choć oczywiście byłem świadomy tego, iż jest znaną poetką.

Gdy poszedłem do liceum, zacząłem poznawać twórczość swojej Babci. Czytałem jej wiersze, jej “Notatnik” i zachwycałem się. Ta literacka przygoda stała się dla mnie inspiracją do własnych prób literackich. Niektórzy twierdzą, że byłem młodym, zdolnym i bardzo dobrze zapowiadającym się poetą. No, cóż, dzisiaj zostało z tego tylko “dobrze zapowiadającym się”. Tu akurat bycie wnukiem rozpoznawalnej przez wszystkich poetki okazało się bowiem przekleństwem. Wszędzie bowiem zauważano ten fakt, a ja przez to nie byłem pewien, czy ludzie faktycznie doceniają to, co ja piszę, czy po prostu patrzą na wnuka.

Bycie wnukiem Anny Kamieńskiej miało wówczas jednak i swoje miłe strony. W moich licealnych czasach w dobrym tonie było czytanie poezji. Jeśli chłopak chciał zwrócić uwagę dziewczyny, to przechadzanie się po licealnym korytarzu z niesionym mimochodem pod pachą tomikiem wierszy było bardzo dobrym pomysłem. A wszyscy moi koledzy i, co wtedy było oczywiście ważniejsze, wszystkie koleżanki, a i nauczyciele nawet – wszyscy znali Annę Kamieńską. Otwierało to drogę do zawierania znajomości, zwłaszcza tych damsko-męskich, czy raczej: chłopięco-dziewczęcych.

Dziś mało kto czyta poezję. O Annie Kamieńskiej pamięta już niewiele osób. Boli mnie to nie dlatego, że chodzi o moją Babcię, choć to oczywiście zapewne też ma znaczenie, ale przede wszystkim dlatego, że głęboko wierzę, iż poezja jest po prostu ważna w życiu. Za dużo mamy w nim prozy, a za mało poezji. Jest epika, jest dramat, a z liryką krucho.

Każdy celebryta wydaje książkę o niczym, każdy – za przeproszeniem – influencer czuje się predestynowany do tego, by ją napisać, wydawnictwa pakują nam do niczego niepotrzebne poradniki, mnóstwo literatury niekoniecznie najwyższego lotu. Ale poezji nie wydają, bo to się nie opłaca. Nie opłaca się, bo nikt jej nie chce czytać. Smutne.

Ubożeje nasz język, ubożeje umiejętność wyrażania i odczytywania myśli, bo coraz słabiej używamy różnorodnych środków wyrazu stylistycznego. Zbudowanie zgrabnej metafory, trafnego porównania, niebanalnego epitetu okazuje się na co dzień zbyt trudne. Brniemy w mdłą mowę-trawę. Wystarczy posłuchać i poczytać, co mają nam do przekazania dziennikarze, politycy, najróżniejsze autorytety z dziedzin różnych, ludzie znani z bycia znanymi, i tak dalej.

Czytajmy dzieciom wiersze – te tworzone dla nich. W miarę, gdy będą rosły, podsuwajmy im coraz ambitniejszą poezję. Przede wszystkim zaś sami ją czytajmy. Nie po to, by dać zarobić poetom, bo oni ponoć najlepiej tworzą wszak w biedzie i cierpieniu, ale po to, by wzbogacić nasze życie. Jak rzekłby Piotr Skrzynecki: Kochajcie poetów!

A oto i wiersz, który interpretowali tegoroczni maturzyści:

Anna Kamieńska
DAREMNE

Noszę od dzieciństwa cały ten bagaż:
Skrzypce ojca w czarnym futerale,
Drewniany talerz z napisem:
“Do soli i chleba gości nam potrzeba”,
Jedną dróżkę głęboką,
Po której przesuwa się cień konia i wozu,
Ścianę pleśni,
Rozkładane łóżeczko,
Wazon z gołąbkami,
Przedmioty
Trwalsze nad życie,
Wypchanego głuszca
Na spróchniałym kredensie,
Ach, i jeszcze tę całą
Piramidę schodów i drzwi.
To nielekko
Dźwigać tyle rupieci,
A wiem, że do końca
Nie pozbędę się ani jednego.
Aż przyjdzie mądra moja matka,
Przyjdzie znikąd donikąd,
I powie:
– Złóż to wszystko, córuchno.
To nie ma sensu.

z tomu “Oko ptaka”

Zupełnie na koniec: Pisałem już kiedyś podobny tekst na drugim blogu, jeśli chcesz przeczytać, to znajdzie go tutaj:

Kochajcie poetów. I czytajcie poezję.

10 sprawdzonych sposobów, jak wspomóc dziecko w nauce programowania - pobierz darmowy ebook

POLECAMY