10 rad, które pomogą Ci zadbać o bezpieczeństwo dziecka w sieci

Mądry InternetNa blogu często poruszam temat mądrego i bezpiecznego korzystania z dobrodziejstw nowych technologii. To ważne: one naprawdę stwarzają nam ogromne szanse i jestem ich wielkim fanem. Od 2002 roku, czyli od 18 lat zajmuję się bezpieczeństwem dzieci i młodzieży online, a jednocześnie jako tata sam ćwiczę to w praktyce. Dlatego staram się dzielić z Wami swoją wiedzą i doświadczeniem.

Oto moje 10 rad dla rodziców – wszystkie sprawdzone w boju.

1. Spójrz na siebie i od siebie zacznij

My, dorośli, lubimy pouczać dzieci. Mówimy im, jak mają postępować, ustalamy zasady, ale sami niekoniecznie dajemy dobry przykład. Dotyczy to nie tylko nowych technologii.

Pisałem o tym nie tak dawno w tekście o rodzicielskiej hipokryzji:

Rodzicielska hipokryzja

Mówimy o tym, jak dzieci powinny korzystać z komputerów, smartfonów, tabletów i internetu. Sami jednak wcale nie korzystamy z nich właściwie. Ilu dorosłych budzi się ze smartfonem i ostatnie, co robi przed zaśnięciem, to sprawdzenie, co tam w internecie? Mówimy o cyberprzemocą, ale przecież większość hejterów w sieci to ludzie dorośli.

Jeśli chcemy pomóc dzieciom nauczyć się mądrego korzystania z sieci, powinniśmy zacząć od siebie, by dawać im dobry przykład.

Ile czasu spędzasz w internecie? Co robisz robisz online? Marnujesz czas, czy wykorzystujesz go w wartościowy sposób? Jakie treści publikujesz? Jak odnosisz się do innych? Czy przestrzegasz zasad bezpieczeństwa? Masz kontrolę nad technologią, czy technologia ma ją nad Tobą?

2. Pokazuj możliwości i pułapki

Internet to tak naprawdę mnóstwo urządzeń, między którymi latają zera i jedynki. Wszystko, co cyfrowe, jest tak naprawdę kombinacją zer i jedynek. Nasze zdjęcia, to, co piszemy, muzyka, filmy – to wszystko zamienia się w zera i jedynki. Internet jest po prostu narzędziem. To od nas zależy, jak z tego narzędzia skorzystamy i w jakim celu. Nożem można pokroić chleb dla rodziny albo zadźgać sąsiada. Nie obwiniamy jednak noża ani jego producenta. To my decydujemy, czy wykorzystamy narzędzie w dobrym celu, czy w złym.

Gdy dajemy naszym dzieciom możliwość korzystania z nowych technologii, pokażmy im, do jakich dobrych rzeczy można je wykorzystać, jak dzięki nim można się rozwijać, jak spędzać czas pożytecznie i miło, a czasem – po prostu tylko miło, bo przecież nie wszystko musi być pożyteczne.

Pamiętajmy, że im więcej mówimy dzieciom o ciemnych stronach korzystania z nowych technologii, tym bardziej je tymi negatywnymi aspektami interesujemy. Swego czasu badacze ustalili, że w szkołach, które prowadziły bardzo intensywne programy profilaktyki antynarkotykowej, wzrastało zainteresowanie młodzieży środkami odurzającymi.

Tak działa słowo “nie” w pedagogice. Nie myślcie o różowym słoniu. Pomyśleliście? Nie przystawiaj języka na mrozie do metalowej poręczy. Ile dzieci sprawdziło, dlaczego!

Jasne, nie da się całkowicie uniknąć mówienia o ciemnych stronach, ale przede wszystkim pokazujmy te jasne. W sieci można robić tyle wspaniałych i pasjonujących rzeczy! Zainspirujmy nasze dzieci!

3. Uświadamiaj konsekwencje

Prawem i przywilejem młodości jest to, że niewiele myśli się o konsekwencjach. Też tak mieliśmy, gdy byliśmy młodzi. My też robiliśmy wiele rzeczy niemądrych, ryzykownych, bez myślenia o ich skutkach. O wielu nasi rodzice pewnie do dziś na szczęście nie wiedzą. Dziś sami jesteśmy rodzicami i, troszcząc się o własne dzieci, zapominamy, że tak było. Oczekujemy, że będą mądre, rozsądne, ostrożne… i ma to tyle sensu, co takie oczekiwania wobec nas, gdy byliśmy w ich wieku.

Warto oczywiście uświadamiać konsekwencje. Spokojnie, bez niepotrzebnego straszenia i bez oceniania, którego młodzi ludzie nie cierpią oraz bez protekcjonalnego pouczania, na które są wyjątkowo uczuleni. Rozmawiając, warto pamiętać, że rozmowa to dialog, a dialog to komunikacja dwukierunkowa. Nie chodzi o nasz monolog. Ważniejsze jest słuchanie. To, co nasze dziecko może nam powiedzieć, jest ważniejsze niż to, co my chcemy jemu. Bo my swoje i tak w końcu powiemy, a ono, jeśli przegapimy moment, może już nigdy nie otworzyć się przed nami.

To, co robimy, również w sieci, ma swoje konsekwencje. I o nich oczywiście warto rozmawiać. I o tych konsekwencjach prawnych, i o psychicznych czy emocjonalnych – o krzywdzie, która może spotkać dziecko, ale i o tej, którą ono może wyrządzić innym. Dziecko ma prawo sobie nie uświadamiać konsekwencji. Ba! Bardzo możliwe, że nawet jeśli my mu je uświadomimy, to ono i tak o nich zapomni i zrobi coś ryzykownego.

4. Wspieraj samodzielne regulowanie

Naturalnym pomysłem rodziców jest kontrolowanie i limitowanie czasu, jakie dziecko spędza przed ekranem komputera, telefonu czy tabletu. Wszędzie przecież piszą, że powinniśmy dbać, by tego czasu nie spędzało zbyt wiele. Troszczymy się o zdrowie i o dobro naszych dzieci, słyszymy o szkodliwości nadużywania technologii, więc sprawdzamy i regulujemy.

Inspektor Grzegorz Jach, o którym nieraz wspominałem w różnych tekstach, stworzył wspaniałą akcję profilaktyczną dla młodzieży. Jednym z jej elementów było odbywające się w czasie wakacji kilkudniowe wydarzenie, na które przyjeżdżało nawet po kilka tysięcy młodzieży. Te spotkania odbywały się przez 10 lat. Ich organizatorem była Komenda Główna Policji. Oczywistym było, że trzeba zadbać, by nic złego w ich trakcie się nie wydarzyło. Inspektor, człowiek myślący po korczakowsku, umówił się z młodzieżą, że w trakcie imprezy nie ma prawa być alkoholu ani żadnych środków odurzających. I wiecie co? Nie było. Czy tak stałoby się, gdyby to nakazał? Wątpię. On im powiedział wprost, że jeden incydent może sprawić, iż cała akcja padnie. I oni sami zaproponowali takie ograniczenie, a potem go dotrzymywali.

Opowiadam o tym, by pokazać, że z dziećmi warto się umawiać, oczywiście adekwatnie do wieku. Warto pozwolić im na samoregulację. W granicach rozsądku – rzecz jasna, jednak to my, rodzice, jesteśmy za dzieci odpowiedzialni. Zamiast więc odgórnie nakazywać, zaproponuj dziecku, żebyście wspólnie ustalili zasady. Do takich ustaleń można potem łatwiej się odwołać, gdy – co nieuniknione – dziecku zdarzy się je naciągnąć lub naruszyć.

5. Ucz myślenia krytycznego

Internet jest medium demokratycznym – każdy może być odbiorcą treści, ale każdy może też być ich nadawcą. Media społecznościowe sprawiły, że niemal wszyscy publikujemy w internecie. Ma to swoje dobre, ale i złe strony. Z jednej – mądrzy ludzie, którzy dawniej nie mieli takiej możliwości, teraz mogą dzielić się swoją wiedzą i mądrością z innymi; z drugiej – możliwość praktycznie nieograniczonego głosu uzyskali też ludzie niemądrzy. Są w sieci ludzie, którzy ujawniają prawdę, ale są też tacy, którzy świadomie rozpowszechniają kłamstwo oraz ci, którzy podają kłamstwo nieświadomie.

Dużo mówi się ostatnio o tzw. fake newsach, czyli fałszywych informacjach. Niektóre z nich są niegroźne, inne – mogą stanowić poważne zagrożenie. Wprowadzając w błąd, mogą prowadzić innych do podejmowania błędnych decyzji. W dodatku często informacje mieszają się z opiniami. Wiemy też, że pełno jest w sieci ukrytej reklamy – gdy czytamy komentarze dotyczących produktów, którymi jesteśmy zainteresowani, nieraz bez trudu nawet wychwycimy wpisy, które brzmią jak nachalna reklama.

Warto więc uczyć dzieci weryfikowania treści, z którymi się stykają, sprawdzania źródeł, odróżniania reklamy oraz opinii od informacji. Uświadamiajmy, że nie wszystko, co przeczytają, jest prawdą. Krytyczne myślenie to umiejętność, którą można i warto rozwinąć.

7. Ucz empatii

Choć internet, o czym pisałem wcześniej, to duża liczba urządzeń wymieniających się ciągami zer i jedynek, to z tych urządzeń korzystają przecież żywi ludzie, którzy mają swoją godność, swoje uczucia. Wątpliwa skądinąd anonimowość internetowa sprawia, że często o tym zapominamy. Wydaje nam się, że obcujemy z awatarami, a nie z konkretnymi, żywymi ludźmi.

Dlatego pozwalamy sobie w sieci na więcej niż w realnym życiu. Dehumanizujemy ludzi, z którymi wirtualnie się stykamy. Zapominamy, że wirtualne słowa bolą realnie.

Robimy tak my, dorośli; robią tak też nasze dzieci. Dlatego warto przypominać sobie i im, że po obu stronach są żywi ludzie, warto uczyć empatii. Zanim coś napiszemy – zastanowić się, co sami poczulibyśmy, czytając te słowa.

8. Ufaj ale sprawdzaj

Ja wiem, że cytowanie Ławrientija Berii nie brzmi dobrze, ale to zdanie niestety ma swój sens. Zaufanie jest ważne w wychowaniu. Jednak to my, rodzice, odpowiadamy za nasze dzieci, w tym za ich bezpieczeństwo. Dlatego uważam, że mamy prawo i obowiązek sprawdzać, jak korzystają z nowych technologii.

Ważne jednak, by być w tym uczciwym i transparentnym, bo to sprawia, że nie burzymy zaufania. Jeśli korzystamy z narzędzi do tzw. kontroli rodzicielskiej, czy to tych, które udostępniają twórcy systemów operacyjnych na komputery, czy na urządzeniach mobilnych, np. aplikacji Google Family Link, to naszym obowiązkiem moim zdaniem jest powiedzenie tego jasno dzieciom, zanim te aplikacje włączymy.

Nasi chłopcy, gdy dostawali telefony, wiedzieli od razu, że jest na nich aplikacja Google Family Link, a ja dokładnie wyjaśniłem im, jak ona działa i do jakich danych mam dostęp. Przypominam im o tym co jakiś czas.

O tym, jak przygotować telefon na dziecko, a dziecko na telefon, pisałem w jednym z pierwszych tekstów z cyklu #MądryInternet:

Jak przygotować dziecko na telefon, a telefon na dziecko?

9. Pamiętaj o konsekwencjach

Mój profesor od prawa na studiach mawiał, że najgorsze prawo to nie jest to najgorzej napisane, ale to, które nie jest egzekwowane. Myślę, że miał rację.

Wszystko, co robimy w życiu, ma swoje konsekwencje, swoje skutki – każdy, nawet najdrobniejszy wybór. Czasem są one odroczone, a czasami ich nie dostrzegamy, ale one są. Zdarza się też jednak, że bywają bardzo dolegliwe.

Jeśli ustalamy zasady, to ich przestrzegajmy, a jeśli któraś ze stron je łamie, to powinno to mieć konsekwencje. Tu ważna uwaga: to działa w dwie strony. Jeśli my, rodzice, łamiemy uzgodnione wcześniej reguły, to też powinniśmy ponosić konsekwencje.

Gdy coś dzieje się nie tak, powinniśmy reagować. Choćby po to, by nie okazało się, że w końcu zareaguje ktoś inny. Jeśli my nie zareagujemy, gdy dziecko robi coś złego w sieci, może na to zareagować administrator strony, administrator sieci, a nawet – organa ścigania.

10. Twórz alternatywę

Wrócę na koniec do ograniczania czasu, jaki dziecko spędza przed ekranem. Amerykańska Akademia Pediatrii zaleca, aby:

  • dzieci do 2 roku życia najlepiej w ogóle nie miały kontaktu z telewizją, grami, komputerem, tabletem ani smartfonem;
  • dzieci w wieku od 2 do 6 lat nie spędzały przed ekranem więcej niż 20 minut dziennie;
  • dzieci w wieku od 6 do 12 lat spędzały przed ekranem nie więcej niż 1-2 godziny dziennie; to jest też ten moment, gdy mogą pojawić się w życiu dziecka pierwsze gry wideo i komputerowe;
  • młodzież powyżej 13 roku życia spędzała w internecie od 2 do 3 godzin dziennie.

Obawiam się, że niewiele jest dzieci i młodzieży, które mieszczą się w takich limitach.

Jeśli jednak chcemy wyciągać dzieci sprzed ekranów, to powinniśmy zadbać o to, by miały lepszą, ciekawszą alternatywę. Czy wiesz, co Twoje dziecko lubi robić w wolnym czasie, oczywiście oprócz grania i siedzenia w internecie? Może lubi grać na instrumencie albo uprawiać jakiś sport? A może bawić się z kolegami na podwórku albo spędzić czas właśnie z Tobą, dysponując Twoją uwagą? Jeśli nie wiesz, spytaj.

Myśląc o tej równowadze między czasem spędzanym online i offline, postaraj się pamiętać, że przed ekranem dziecko nie tylko gra czy korzysta z serwisów społecznościowych albo ogląda filmiki na YouTube czy Tik Toku. Ten czas to również nauka, odrabianie lekcji oraz – czego nie możemy nie doceniać – kontakty z przyjaciółmi.

Photo by Julia M Cameron from Pexels

Partnerem cyklu #MądryInternet jest XIAOMI
10 sprawdzonych sposobów, jak wspomóc dziecko w nauce programowania - pobierz darmowy ebook

POLECAMY