Nagroda za dobro

Wpis reklamowyPrzyjęło się takie myślenie, że czynienie dobra samo w sobie powinno być nagrodą. I to jest być może nawet piękna idea, ale niekoniecznie mądra i prawdziwa. Za czynienie dobra warto siebie samego i innych nagradzać.

Jest oczywiście jeszcze to sławetne powiedzonko, że każdy dobry uczynek zostanie przykładnie ukarany, ale, choć nieraz mi się to przytrafiło, to w tym kierunku ten tekst jednak nie pójdzie.

Robienie dobra jest fajne. Myślę, że większość z nas zgodzi się z tym, bo ma takie doświadczenie. Gdy zrobię coś dobrego, po prostu dobrze się czuję. Widzę panią, która idzie z wielkim wózkiem spacerowym i zatrzymuje się przed schodami. Pomogę jej go wnieść. Gdy odstawiam go na górze, ona powie “dziękuję” i odchodzi, ja zostaję i uśmiecham się sam do siebie w poczuciu, że o! zrobiłem coś dobrego! o! jest miło! Nie macie tak?

Czasem już sama ta chwila jest nagrodą. Ale co szkodzi nagrodzić się też na przykład kulką ulubionych lodów?

Nie wiem, czy Wy też tak macie, ale ja na przykład, gdy w pierwszą niedzielę stycznia wrzucam pieniądze do puszki, uwielbiam ten moment, gdy dostaję w zamian czerwone serduszko i mogę przykleić je sobie na kurtkę. Cieszę się jak dziecko. Na ogół wrzucam w drodze do kościoła i potem cieszę się jeszcze bardziej, widzę, że cały mój parafialny kościół wypełniony jest tymi serduszkami. A potem wracam do domu i przeklejam sobie szybko naklejkę na kalendarz, żeby się nie zniszczyła. Czy to nie jest forma nagrody?

Nie bez powodu w działalności charytatywnej często wykorzystuje się loterie, w których przekazując pieniądze na zbożny cel możemy dostać jakąś nagrodę, nie bez powodu wręcza się dyplomy, podziękowania na piśmie, znaczki, naklejki. Różne drobiazgi sprawiają, że, gdy zrobimy coś dobrego, czujemy się jeszcze lepiej.

Czasami nagradzamy się też po prostu za wykonanie obowiązków, osiągnięcie założonego celu. Ot, na przykład dla naszych chłopców możliwość pogrania, gdy skończą swoje szkolne, zdalne obowiązki, to bardzo motywująca nagroda. Ot, ja po skończeniu prac nad stroną www dla klienta nalałem sobie ulubiony napój o smaku mango. Ot, dziecko przy wyjściu od lekarza pediatry albo stomatologa dostaje naklejkę “dzielny pacjent”. Przykładów można mnożyć jeszcze długo.

Jakiś czas temu zgłosili się do mnie organizatorzy akcji “Wirtualne podium na dzień dziecka”. Pomysł mi się spodobał i zaproponowałem Wam na Facebooku udział w tym wydarzeniu. Przed napisaniem tego tekstu przyszła mi jednak pewna myśl do głowy, skonsultowałem ją z organizatorami i za ich zgodą dzielę się ideą tutaj.

A gdyby tak przy okazji Dnia Dziecka i zaraz po nim namówić dzieci do robienia dobra? Może coś miłego dla brata czy siostry? A może dla Babci lub Dziadka? Albo dla jakiegoś dziecka w sąsiedztwie czy samotnego starszego sąsiada? Może fajny obrazek? Może pomoc w czymś? W czasach mojego dzieciństwa istniała akcja “Niewidzialnej ręki”. A gdyby zrobić coś podobnego współczesnego?

A za robienie tych drobnych dobrych uczynków warto właśnie dzieci nagradzać. Czemu nie użyć do tego pakietów, które organizatorzy przygotowali do swojej akcji? I dzielić się tym potem w mediach społecznościowych? A potem można oczywiście wymyślić inne drobne nagrody. Do dziś pamiętam, jak Benio cieszył się z każdej naklejki z wesołą buźką, którą przynosił z przedszkola. A jeśli jeszcze buźkę rysowała osobiście ukochana Pani Asia…

Robienie dobrych uczynków, nawet tych drobnych, to coś, czego trzeba dzieci uczyć – myślenia o innych, chęci robienia czegoś dla innych. Jasne, warto też świecić tu przykładem, ale równocześnie wspierać się motywującymi drobiazgami. Nie ma w tym niczego złego. My, dorośli, lubimy nagrody, dlaczego więc mielibyśmy odmawiać ich dzieciom?

Do wydarzenia na Facebooku dołączysz tutaj

Po fajne zestawy klikaj tutaj

Zdjęcie główne: Obraz silviarita z Pixabay
10 sprawdzonych sposobów, jak wspomóc dziecko w nauce programowania - pobierz darmowy ebook

POLECAMY