• Kategoria: Żyjemy
  • Data:

Matka jest tylko jedna?

Trudno 26 maja pisać o czymś innym. Dla większości ludzi Dzień Matki to jedno z ważniejszych świąt w roku, bo i relacja z matką to jedna z najważniejszych, jeśli nie – najważniejsza, relacja w naszym życiu. Nie bez powodu większość psychologów i psychiatrów to tam zaczyna szukać źródeł problemów swoich pacjentów. No, ale ja w Dzień Matki nie o tym przecież chciałem.

Przypomina mi się taki kawał, stary tak, że potyka się o własną brodę, a suchy tak, że można nim trzeć pięty:

Dzieci miały napisać do szkoły pracę domow na temat “Matka jest tylko jedna”. Pierwsza staje Małgosia i czyta:
– Matkę trzeba szanować, bo matka jest tylko jedna…
– Bardzo ładnie, Małgosiu – chwali nauczycielka.
– Matkę trzeba kochać, bo matka jest tylko jedna… – czyta kolejna uczennica
– Bardzo ładnie, Olu – znów pochwała od nauczycielki.
Na to wstaje Jaś i czyta swoje wypracowanie:
– Wczoraj w naszym domu była niezła impreza. W pewnym momencie skończyła się wódka i matka mówi, żebym poszedł do lodówki i przyniósł dwie flaszki. Idę, otwieram i krzyczę: “Matka! Jest tylko jedna!”

Przypomniał mi się ten dowcip, bo często opowiadaliśmy go sobie z moją mamą, a hasło “Matka! Jest tylko jedna!” weszło do naszego rodzinnego słownika na stałe.

Mama – mama

Kiedy myślę o moim dzieciństwie i mojej mamie, to w głowie mam zawsze obraz taki: Wracam ze szkoły, a mama po prostu jest. Jej obecność jest czymś absolutnie oczywistym. Opowiadam jej, co było, mama szykuje obiad i przy obieraniu kartofli omawiamy wszystko, czego się uczyłem tego dnia, ze szczególnym uwzględnieniem języka polskiego i historii. Musicie bowiem wiedzieć, że moja mama jest polonistką. Całą gramatykę, zasady ortografii, interpunkcji, składni, jery i przegłosy oraz historię literatury ojczystej poznałem właśnie przy obieraniu kartofli.

Nasze relacje były burzliwe. Kiedyś pokłóciliśmy się tak, że słowo “karczemna” dla określenia tej awantury wydaje się o wiele zbyt słabe. Kłótnia dotyczyła tego, czy deskę do prasowania należy stawiać nóżkami do góry, czy do dołu. Najlepsze w tym jest to, że żadne z nas nie może sobie przypomnieć, za którą opcją wówczas się opowiadało. Czasem obrażamy się na siebie. Ale jednocześnie wiem i mam absolutną pewność, że zawsze mogę na moją mamę liczyć i, cokolwiek by się w moim życiu wydarzyło, ona jest. Wiele razy wracałem do rodzinnego domu, poobijany czymś i zawsze znajdowało się dla mnie miejsce.

Gdy dzwonię do mojej mamy, potrafimy rozmawiać kilka godzin – o wszystkim. Na ogół wielopoziomowymi dygresjami przechodzimy tak od tematu do tematu, że w połowie nie pamiętamy już, od czego zaczęła się rozmowa, ale jednocześnie każdy jej etap jest tak pasjonujący, że szkoda byłoby narzucać sobie choćby cień dyscypliny.

Kiedy niedawno trafiła w ciężkim stanie do szpitala, uświadomiłem sobie, jak bardzo nie potrafiłbym funkcjonować bez niej. Mam swoje życie, ona swoje, ale to moje bez niej byłoby o wiele gorsze.

Oto autor tego tekstu ze swoją Mamą :-)

Mama po żonie

Nie wiem, jak jest u Was w rodzinach, ale w naszej jest tak, jak w wielu, które znam: do Teściowej mówi się “mamo”. I mam poczucie, że to jest bardzo ładna tradycja.

Moja Babcia, Anna Kamieńska napisała kiedyś książkę, w której ukryła częściowo naszą rodzinę. Wydrukowana na pierwszej stronie dedykacja brzmi w niej: “Więcej niż córce, bo synowej”. To tylko pokazuje, że relacja z teściową może być piękna.

Mam to szczęście, że moja Teściowa od początku okazuje mi mnóstwo sympatii i serdeczności. Pamiętam dwie takie bardzo poważne i trudne sytuacje w naszym życiu. Za każdym razem mogłem na nią liczyć. Okazała wsparcie. Po prostu. Nie pytała, nie wnikała – po prostu pomogła. Jasne, teściowa to nie to samo co matka, ale naprawdę lubię mówić do niej: “Mamo”.

Mama w niebie

Kiedy piszę o mamach, nie mogę pominąć Mamy, do której też często się zwracam. Przyznam szczerze, że bardzo długo nie umiałem zbudować z Nią relacji. Choć jest przecież ważna w wierze katolickiej, to ja jakoś tak ją zgrabnie omijałem.

Ale w końcu się nauczyłem, a może to Ona mnie nauczyła. I dzisiaj jest dla mnie ważna – tak na co dzień. Nieraz coś Jej opowiadam, o coś proszę, zwierzam się. Świadomość, że jest, bardzo mi pomaga.

O, właśnie taki tekst chciałem napisać na Dzień Matki. Trudno wszak, żebym rozprawiał o trudach i urokach macierzyństwa, bo co ja, nie będąc mamą, miałbym o tym pisać?

10 sprawdzonych sposobów, jak wspomóc dziecko w nauce programowania - pobierz darmowy ebook

POLECAMY