Łagodna dyscyplina

Wpis reklamowyNie ukrywam, że mam sprecyzowane poglądy na sprawy związane z wychowaniem. Ci, którzy czytają ten blog dłużej, wiedzą, że przede wszystkim mam hopla na punkcie praw dziecka, w tym prawa głównego – do szacunku, z którego wynikają pozostałe.

Nie jestem zwolennikiem jednej szkoły, uważam, że z każdej warto czerpać to, co w niej dobre. Największym autorytetem wychowawczym był i wciąż jest dla mnie Janusz Korczak.

Ci, którzy mnie z tego bloga znają, wiedzą, że mam uczulenie na przemoc wobec dzieci – zarówno tę fizyczną, jak i psychiczną. Na naszym Facebooku od lat obowiązuje zasada, że za każdą formę pochwalania lub relatywizowania przemocy wobec dzieci, również tzw. klapsów, banuję od razu.

Piszę to wszystko, żeby wyjaśnić, dlaczego, gdy zaproponowano mi recenzję książki o tytule “Łagodna dyscyplina”, zareagowałem odruchowo dystansem. Słowo “dyscyplina” kojarzy mi się źle. Kilka lat temu składałem nawet zawiadomienia do prokuratury w sprawie książek, które wychwalały dyscyplinę, a jako metodę jej egzekwowania podawały – ze szczegółowym instruktażem – tzw. karcenie, czyli, nazywając rzeczy po imieniu, bicie dzieci. Słowo “łagodna” w tytule sprawiło jednak, że postanowiłem zaryzykować. Na szczęście.

W tym kontekście Słownik Języka Polskiego PWN definiuje dyscyplinę następująco:

«rygorystyczne reguły postępowania, wprowadzane w grupie albo narzucane sobie samemu; też: podporządkowanie się tym regułom»

Tak na zdrowy rozum, to oczywiście dyscyplina jako taka nie jest wcale czymś złym. Gdy mówimy o kimś, że jest zdyscyplinowany, to jest to wszak na ogół pochwała. Jako młody człowiek byłem instruktorem harcerskim, a dokładniej – zuchowym. Przecież w pracy z zuchami dyscyplina też była ważna. Kluczowe w definicji wydaje mi się słowo “rygorystyczne”.

Dyscyplina nie jest bowiem zła, a wręcz – jest dobra, o ile tylko zachowujemy umiar. Problem pojawia się, gdy nakazów i zakazów robi się zbyt wiele, a my nie umiemy przy tym zachować do nich dystansu, czyli, mówiąc inaczej, nie umiemy odpuścić. Nadmiar dyscypliny zamienia wychowanie w tresurę.

O tresurze Janusz Korczak pisał tak:

Wszystko, co osiągnięte tresurą, naciskiem, przemocą, jest nietrwałe, niepewne, zawodne.

Sarah Ockwell-Smith
Sarah Ockwell-Smith, źródło: twitter.com/thebabyexpert

Na szczęście amerykańska psycholog Sarah Ockwell-Smith nie jest behawiorystką, ale zwolenniczką rodzicielstwa bliskości i w tym duchu napisała książkę “Łagodna dyscyplina”.

Dawniej wychowanie opierało się na systemie kar i nagród. Psychologowie z nurtu behawioralnego nazywają je – bo to lepiej brzmi – wzmocnieniami negatywnymi i pozytywnymi. Ich wkład w pedagogikę jest jednak istotny, udowodnili bowiem naukowo, że owe wzmocnienia negatywne, czyli kary, są nieskuteczne. Działają bowiem krótko i w obecności karzącego. Gdy go nie ma, dziecko zawsze liczy, że złamanie nakazu czy zakazu nie wyjdzie na jaw i kary uda się uniknąć. W dodatku kary wymagają eskalacji, bo z czasem ich oddziaływanie słabnie.

Dzięki behawiorystom wiemy, że kary nie działają. Ale dziś wiemy, że i nagrody nie są wcale idealnym rozwiązaniem. Tu rodzic ma prawo złapać się za głowę, prawda? No, bo co w takim razie jako rodzice mamy robić?

Książka “Łagodna dyscyplina” ma podtytuł, który brzmi: “Jak wychować samodzielne, empatyczne i szczęśliwe dzieci”. Który rodzic by tego nie chciał? I tu z pomocą przychodzi Sarah Ockwell-Smith.

Autorka nie tylko bowiem rozprawia się z mitami na temat wychowania, kar i nagród, ale też proponuje, w duchu rodzicielstwa bliskości, konkretne, praktyczne rozwiązania problemów, z jakimi większość z nas, rodziców, musi się mierzyć. Podpowiada więc, co zrobić w sytuacjach takich jak: niska samoocena i brak pewności siebie dziecka, rywalizacja i konflikty między rodzeństwem, kłamanie, przeklinanie, odmawianie posłuszeństwa, agresja, dąsanie się i płacz.

To dla mnie ważne. Gdy zakładałem Mądrych Rodziców, przyświecała mi bowiem myśl, że w publicznej debacie dużo mówimy o tym, czego rodzic ma nie robić. Nie bić, nie krzyczeć – wiadomo. Unikać kar i nagród – doda Sarah Ockwell-Smith, a ja się z nią zgodzę. Mało jednak mówi się o tym, co rodzic robić może, żeby dobrze, mądrze wychowywać swoje dziecko. Ideą Mądrych Rodziców było pomaganie rodzicom, podpowiadanie konkretnych rozwiązań. I w tę ideę doskonale wpisuje się poradnik “Łagodna dyscyplina”. Serio, warto przeczytać. Sam wdrażam rozwiązania zaproponowane przez autorkę, bo akurat mamy w domu kłopot z kłamaniem u jednego z chłopców.

Tu możesz zamówić książkę “Łagodna dyscyplina”:

10 sprawdzonych sposobów, jak wspomóc dziecko w nauce programowania - pobierz darmowy ebook

POLECAMY