Inteligentny człowiek nigdy się nie nudzi

Profesor Tadeusz Kotarbiński, wybitny polski filozof, historyk filozofii i fraszkopisarz, stwierdził kiedyś, że “inteligentny człowiek nigdy się nie nudzi”. Moja mama powtarzała mi to, gdy byłem dzieckiem, a ja bardzo chciałem być inteligentnym człowiekiem, szybko więc nauczyłem się nie nudzić.

W tej sprawie z pozoru różnimy się z moją żoną, a w kwestiach wychowawczych zdarza nam się to raczej rzadko. Magda uważa bowiem, że wręcz należy uczyć dzieci nudzenia się. Napisałem, że ta różnica wydaje mi się pozorna, bo mam wrażenie, że po prostu różnie definiujemy stan nudy.

Jako dziecko lubiłem profesora Kotarbińskiego. Co prawda szkoła starała się nam go obrzydzić, każąc chyba w szóstej klasie czytać jego “Traktat o dobrej robocie”, ale moja mama pokazała mi fraszki i do dziś mam do pana profesora ogromny sentyment. To on napisał między innymi, że tylko krowa nie zmienia poglądów, bo ich nie ma. Ta myśl o nudzeniu się tkwiła we mnie jednak mocno, karmiona powtarzaniem przez mamę oraz moją chęcią bycia inteligentnym.

Dlatego byłem mistrzem wymyślania zabaw – czasem odbywały się one z młodszym bratem, a czasem samodzielnie. W czasach bez komputerów i internetu nigdy nie brakowało mi zajęć, które sam sobie wynajdowałem. Oczywiście czytałem – bardzo dużo. A jeśli nie czytałem, to myślałem. To akurat było niebezpieczne, bo na przykład pewnego dnia doprowadziłem do rozpaczy nauczycielkę od matematyki.

Narysowałem na tablicy odcinek i zaznaczyłem punkt mniej więcej na środku, po czym oświadczyłem, że jest to trójkąt. Nauczycielka zaprzeczyła, a ja udowodniłem, że ten odcinek z zaznaczonym punktem spełnia wszystkie wymogi definicji trójkąta. Dyskusja trwała długo, ale ostatecznie matematyczka przyznała mi rację przy całej klasie.

Innym razem, chyba w siódmej klasie, postanowiłem, że zostanę neurochirurgiem i dokonam przeszczepu mózgu. Spędzałem więc całe godziny w czytelni publicznej studiując podręczniki do medycyny, uznałem bowiem, że im szybciej zacznę się uczyć, tym większe będę miał szanse na realizację celu. Uczyłem się sam gry na instrumentach, pisałem, malowałem (tu pomagał mi bardzo mój Tata). A do tego oczywiście czytanie, czytanie, czytanie…

Ta absolutna niezdolność do nudzenia się, zaszczepiona mi w dzieciństwie przez moją mamę, pozostała ze mną do dzisiaj. W dobie komputerów i internetu nie rozumiem, jak można się nudzić, skoro do naszej dyspozycji są tak nieprzebrane zasoby wiedzy. Sam się z siebie śmieję, że pod pewnym względem jestem jak prezydent Duda – “ja się ciągle uczę”:

Opowiadam o tym wszystkim, bo, obserwując świat dookoła, odnoszę wrażenie, że współcześni rodzice, zwłaszcza w przypadku małych dzieci, starają się cały czas wymyślać im zajęcia. Wszystko ma być kreatywne – kreatywne zabawki, kreatywne spędzanie czasu. Jasne, dobrze jest spędzać czas z dzieckiem, ale – choćby dla własnego dobra – trzeba nie tylko pozwolić dziecku, by spędzało czas samo ze sobą, ale też uczyć je tego.

Jeśli nie nauczymy odpowiednio wcześnie, jak się nie nudzić, jak wymyślać sobie zabawy i zajęcia, jak zagospodarowywać czas, to później pojawi się problem z nudą. A nuda w przypadku nastolatka to już jest poważny problem.

TikTok to nie tylko #coronaviruschallenge

Większość ryzykownych i negatywnych zachowań młodych ludzi, nawet idiotyczne wyzwania w sieci, o których pisałem w tekście o Tik Toku, rodzi się z nudy. Nuda zaś bierze się stąd, że dzieciaki nie są nauczone samodzielnego zajmowania swojego czasu. Póki dziecko było małe, rodzice zagospodarowywali mu czas, wymyślali zajęcia i zabawy. Z wiekiem przestali, ale ono nie umie samo tego robić, więc się nudzi. I z nudów wpada na dzikie pomysły.

Im wcześniej zaczniemy uczyć dziecko samodzielnego zajmowania się sobą oraz wymyślania i organizowania sobie zajęć, tym będzie ono bezpieczniejsze później, a i my, rodzice, będziemy mieli więcej spokoju.

Tu jednak ważne zastrzeżenie. W tym nienudzeniu się wcale nie chodzi o to, że trzeba ciągle robić coś ważnego, praktycznego i użytecznego. Broń, Boże! I myślę, że ta pozorna różnica zdań między mną a Magdą wynika właśnie z tego, że ten mój postulat nienudzenia się kojarzy ona z takim podejściem. A ja uważam, że jak najbardziej warto spędzać czas nieproduktywnie. Oczywiście – nie cały :) Czasem oglądam na YouTube przydatne edukacyjne materiały, a innym razem przewijam Tik Toka, śmiejąc się przy głupawych filmikach.

Obraz DarkWorkX z Pixabay
10 sprawdzonych sposobów, jak wspomóc dziecko w nauce programowania - pobierz darmowy ebook

POLECAMY