Jak wyjaśnić dzieciom Wielkanoc i Triduum Paschalne?

Świętej pamięci profesor Jerzy Stanisławski, samozwańczy profesor mniemanologii stosowanej przez lata prowadził rozważania na temat “wyższości świąt Bożego Narodzenia nad świętami Wielkanocy i na odwrót”. Niektórzy toczą nawet takie spory na poważnie, dowodząc na przykład, że nie byłoby śmierci i zmartwychwstania bez wcześniejszego narodzenia. Nie zmienia to jednak faktu, że dla chrześcijanina Wielkanoc to najważniejsze święto, bo przecież to właśnie tu dokonało się nasze zbawienie.

W tym roku za sprawą pandemii mieliśmy szczególny Wielki Post, Wielki Tydzień, a i same święta Zmartwychwstania Pańskiego też wyjątkowe. Konieczne obostrzenia pozbawiły nas możliwości udziału w liturgii, w sakramentach, spotkań rodzinnych, a nawet kultywowania większości świątecznych zwyczajów i tradycji.

Wydaje mi się, że tym bardziej warto więc wyjaśniać dzieciom sens tych świąt. Jeśli jesteśmy wierzący, to sprawa jest oczywista – by przeżyć je lepiej, pełniej jako chrześcijanie. A jeśli wiary nie podzielamy, to po to, by dzieci wiedziały, skąd pewne zwyczaje się wzięły, co świętują inni w naszym kręgu kulturowym.

To, co i w jakiej formie będziemy dzieciom tłumaczyć, zależy oczywiście nie tylko od naszych przekonań i wiary, ale też, co niezwykle ważne, od wieku dziecka, jego możliwości poznawczych i wrażliwości. Inaczej będziemy przecież rozmawiali z pięciolatkiem, a inaczej z nastolatkiem.

Opowieść można skracać lub rozwijać, można opowiedzieć na raz lub w częściach – jak kto woli. Ja zdecydowałem się codziennie opowiadać o tym, co dotyczy danej części Triduum Paschalnego, a potem o samych świętach. Siadaliśmy sobie w trójkę i rozmawialiśmy. Starałem się odwoływać do tego, co chłopcy pamiętają z katechezy i z różnych wcześniejszych rozmów.

Wielki Czwartek

Wielki Czwartek to dzień, w którym wydarzyło się bardzo dużo. Ja wybrałem to, co wydało mi się najważniejsze.

To nie jest przypadek, że w czasie, gdy my szykujemy się do Wielkanocy, Żydzi obchodzą bardzo ważne dla nich święto Pesach. Pan Jezus, gdy spotkał się z apostołami podczas ostatniej wieczerzy, obchodził właśnie to święto. Wieczerza to była kolacja, którą Żydzi nazywają sederem. W czasie tego święta wspominają wyjście z Egiptu, dziękują Panu Bogu za to, że wyprowadził ich z niewoli do wolności, do ziemi, którą im kiedyś obiecał.

Zanim usiedli do stołu, należało się obmyć. Pan Jezus umył więc nogi swoim uczniom. Zgodnie ze zwyczajem, to oni powinni obmyć Jemu. Święty Piotr buntował się nawet, że tak być nie może, ale Pan Jezus wytłumaczył mu, że to konieczne. Im bardziej my służymy Panu Bogu, tym bardziej zawsze On służy nam.

Gdy usiedli do stołu, Pan Jezus pobłogosławił chleb i wino. Pobłogosławił – to znaczy: podziękował za nie Bogu Ojcu. A potem podzielił je między uczniów, mówiąc im, że to Jego ciało i krew. Prosił, by robili w przyszłości to samo na pamiątkę tego wydarzenia. To jest Eucharystia. Dlatego spotykamy się w kościele i sprawujemy Eucharystię. Dlatego przystępujemy do Komunii Świętej. Przypominamy sobie wtedy właśnie to wydarzenie.

Przy stole Pan Jezus powiedział też uczniom, że jeden z nich Go zdradzi. Co ciekawe: każdy z nich zastanawiał się, czy chodzi właśnie o niego. To znaczy, że czuli, iż byliby w stanie to zrobić, choć przecież bardzo kochali swojego Mistrza. Chodziło jednak o Judasza. To on zdradził Pana Jezusa i teraz opuścił wieczerzę.

Gdy Pan Jezus i Jego uczniowie skończyli jeść, zabrał ich do Ogrodu Oliwnego. Poprosił, by czuwali, a sam odszedł, by się modlić. Wiedział, co Go czeka i bardzo tego się bał, ale jednocześnie był posłuszny. Prosił więc Ojca, by to odsunął, jeśli to możliwe, a jeśli nie – zapewnił, że zrobi to, czego Pan Bóg oczekuje.

Gdy skończył się modlić, do ogrodu przyszli żołnierze przysłani przez arcykapłana i faryzeuszy, a na ich czele – Judasz. To on wskazał im Pana Jezusa. Żołnierze pojmali Go i zaprowadzili przed sąd. Tam fałszywie oskarżano Pana Jezusa o wzywanie do buntu i bluźnierstwo, czyli obrazę Pana Boga.

Gdy uwięziono Pana Jezusa, Jego uczniowie uciekli w strachu. Święty Piotr poszedł za Nauczycielem, ale udawał, że Go nie zna. A gdy go wprost o to pytano, trzy razy wyparł się Pana Jezusa, zgodnie z tym, co On mu wcześniej zapowiedział. Gdy sobie uświadomił, że w ten sposób zdradził swojego Mistrza, bardzo tego żałował i płakał. Podobno płakał tak bardzo, że aż zostały mu po tym ślady na twarzy.

W przypadku młodszych dzieci tę historię można oczywiście skrócić. Ja na przykład z kolei rozwinąłem ją, opowiadając moim chłopcom więcej o historii Judasza.

Wielki Piątek

Wielki Piątek to dla wielu dorosłych najtrudniejsza do opowiedzenia część historii. Trzeba tu rzeczywiście zwrócić uwagę na wrażliwość dziecka.

Ja w ogóle, przyznaję, nie jestem zwolennikiem pedagogiki religijnej w stylu Mela Gibsona. Uważam, że nie ma sensu epatować, nie tylko zresztą dzieci, drastycznością i okrucieństwem Męki Pańskiej. Doceniam film “Pasja” pod względem artystycznym, ale uważam, że nawet my dorośli nie potrzebujemy wcale oglądać tak mocnych scen, by zrozumieć istotę tego, co wydarzyło się w Wielki Piątek.

Poszczególni ewangeliści różnią się, nawet dość znacząco, w relacji wydarzeń związanych ze śmiercią Pana Jezusa. Trzeba więc wybrać to, co faktycznie istotne.

Żydowski sąd nie miał prawa skazać nikogo na śmierć. To mógł zrobić rzymski namiestnik Poncjusz Piłat. To do niego zaprowadzono więc uwięzionego Pana Jezusa. Piłat zorientował się, że Pan Jezus jest niewinny i próbował go ocalić, ale ostatecznie uległ żądaniom kapłanów i tłumu. Skazał Go na śmierć razem z dwoma przestępcami.

Pan Jezus bardzo cierpiał, gdy szedł na śmierć i gdy umierał. Powieszono na krzyżu, a po obu Jego bokach na krzyżach zawiśli dwaj złoczyńcy. Jeden z nich drwił z Pana Jezusa, a drugi upomniał Go, mówiąc, że oni zasłużyli na karę, a Pan Jezus umiera, choć jest niewinny. Poprosił też Pana Jezusa, by pamiętał o nim, a Pan Jezus obiecał temu łotrowi, że jeszcze tego dnia trafi razem z Nim do nieba.

Opowiadam chłopcom o łotrach, którzy pojawiają się tylko w Ewangelii według świętego Łukasza, bo ta część historii jest mi bardzo bliska. Dobry Łotr, w tradycji nazywany świętym Dyzmą, jest moim patronem od bierzmowania.

Wielka Sobota

Wielka Sobota jest trudna chyba dla większości chrześcijan, bo niewiele o niej wiemy. Rodzi to pokusę, by ten dzień pominąć, ale moim zdaniem jest on dla całej opowieści bardzo ważny.

Sobota to czas ciszy. Ci, którzy żądali śmierci Pana Jezusa, zajęli się swoimi sprawami. Świętują. Piłat cieszy się, że udało mu się uniknąć buntu w mieście.

Przerażeni apostołowie zamknęli się w wieczerniku, czyli w tym domu, w którym jedli ze swoim Nauczycielem ostatnią wieczerzę. Boją się wyjść z domu – że ktoś ich rozpozna i spotka ich taki sam okrutny los. Dręczy ich nie tylko strach, ale też wstyd, bo przecież wyparli się Pana Jezusa, za którym tyle czasu szli, bo uciekli, nie poszli za Nim w chwili próby. Są też smutni i zrozpaczeni. Nie rozumieją tego, co się dzieje i wydaje im się, że wszystko, w co wierzyli, zawaliło się. Zwątpili w Pana Jezusa – miał być Mesjaszem, miał zbawić świat, a umarł.

Zabity przez ludzi Pan Jezus, czyli Bóg, leży w grobie. To znaczy – leży tam Jego ciało. Sam Pan Jezus, jak modlimy się w wyznaniu wiary, zstępuje do piekieł. A tak naprawdę to do krainy umarłych, którą Żydzi nazywali Szeolem. Po wygnaniu Adama i Ewy z raju ludzie nie mogli wejść do nieba. Teraz Pan Jezus przychodzi po nich i prowadzi do raju. Ale jest tam człowiek, który na nich czeka – to święty Dyzma, czyli Dobry Łotr, który umarł obok Pana Jezusa na krzyżu.

W Wielką Sobotę na ogół nasza uwaga skupia się na przedświątecznych przygotowaniach. Sprzątamy, gotujemy, pieczemy. Na ogół nie w głowie nam wtedy sprawy religijne. Ale myślę, że warto przeżyć ten czas ciszy i oczekiwania.

Wielkanoc

Za sprawą pandemii i wprowadzonych ograniczeń wejdziemy w święta bez poświęconych pokarmów, bez możliwości udziału w rezurekcji. Nie można spotkać się w szerokim gronie rodzinnym, więc zostaniemy wśród domowników. To zdecydowanie będą inne święta niż zwykle. Stres związany z pandemią, lęk przed chorobą, utratą pracy, kłopotami finansowymi, dla niektórych wręcz samotność – to wszystko może sprawić, że ta Wielkanoc okaże się trudna. Tym bardziej warto więc zwrócić uwagę na jej sedno, by przypomnieć sobie, że świętujemy zwycięstwo życia nad śmiercią, że to jest święto nadziei.

Rano kobiety, które towarzyszyły wcześniej Panu Jezusowi i uczniom, poszły do grobu. Gdy dotarły na miejsce, okazało się, że grób jest otwarty, a w środku nie ma ciała Pana Jezusa.

Nie było, bo Pan Jezus zmartwychwstał. Pokonał śmierć. Dokonał czegoś, co dla nas, ludzi, jest aż trudne do pojęcia. Dokonał się plan zbawienia. Zło zostało pokonane. Nasze grzechy zostały odkupione. Pan Jezus wziął je na siebie.

Dla nas, chrześcijan, to jest najważniejsza prawda wiary – zmartwychwstanie. Cieszymy się z tego, świętujemy tę radość i głosimy ją całemu światu.

Pan Jezus cierpiał, umarł, ale jest silniejszy od śmierci i zmartwychwstał. Przeszedł to wszystko po to, by pokazać nam, jak bardzo nas kocha. Po to wszystko to było potrzebne: żebyśmy przypominali sobie, co dla nas zrobił i naprawdę uwierzyli w miłość Pana Boga do każdego nas. Kocha nas tak bardzo, że oddaje za nas życie. Czy my umiemy tak kochać innych?

Gdy będziemy siadali do wielkanocnego śniadania i dzielili się jajkiem, warto najpierw przeczytać fragment Ewangelii. Warto pamiętać, co świętujemy i dlaczego tak bardzo się cieszymy. A jeśli sami nie wierzymy, to pokazać, z czego cieszą się inni.

10 sprawdzonych sposobów, jak wspomóc dziecko w nauce programowania - pobierz darmowy ebook

POLECAMY