• Kategoria: Żyjemy
  • Data:

Związek w czasach zarazy

“Dzięki akcji #zostańwdomu dowiedziałem się, że mój syn za rok zdaje maturę, a córka rok temu wyszła za mąż” albo “Dzwonię do pana z Sanepidu, został pan objęty kwarantanną; może pan spędzić ją A. z rodziną w domu albo B… – Tak, tak, wybieram B!”. Zalało mnie ostatnio tego typu dowcipami.

Ja oczywiście wiem, że śmiech to zdrowie, a zdrowie w czasach pandemii to ważna sprawa. Mam też świadomość, że śmiechem obłaskawiamy to, co wzbudza w nas lęk i inne trudne emocje; że to taka nasza forma samoobrony. Jednocześnie jednak mam świadomość, że kwarantanna może być dla wielu rodzin doświadczeniem niemalże granicznym.

Poza mniej czy bardziej udanymi żartami widzę bowiem również wiele wypowiedzi ludzi, dla których zostanie w domu, sam na sam z rodziną, jest trudne. Czytałem komentarze o tym, że ktoś już nie może wytrzymać, że ma już dość współmałżonka, dzieci i całego tego siedzenia w domu.

Tak sobie myślę, że to jest w gruncie rzeczy bardzo smutne, gdy dla kogoś spędzanie czasu z rodziną jest trudne i męczące.

Mamy z Magdą o tyle łatwiej, że przez większość naszego związku oboje pracowaliśmy w domu. Mieliśmy więc czas na to, by nauczyć się wspólnego spędzania czasu przez praktycznie całą dobę. Nie jest to dla nas nowym doświadczeniem. Powiedziałbym raczej, że wciąż uczymy się jako nowości tego, że od lipca Magda pracuje poza domem i mamy mniej czasu dla siebie.

W ostatnim czasie pisałem na blogu sporo o związkach, o tym, co jest potrzebne, by były udane. Nie mam daru prorokowania, nie przewidywałem, że wystąpi pandemia, a narzucona kwarantanna wystawi wiele relacji na trudną próbę.

Miłość nie wystarczy – sekret udanego małżeństwa

Jak dla wielu trudnym doświadczeniem jest przymusowy pobyt z bliskimi, tak dla nas trudnym była wymuszona rozłąka. Pamiętam, jak ciężko było mi, gdy nie mogłem opowiedzieć Magdzie o czymś, pokazać jej, spytać, co ona o tym sądzi, bo dla nas to było i jest od zawsze normą. Nawet, gdy wychodzi do pracy, jesteśmy ze sobą w kontakcie i coś sobie opowiadamy.

Dzieje się tak dlatego, że się kochamy, że jesteśmy w sobie nadal zakochani, ale też lubimy się, jesteśmy siebie ciekawi. I tak sobie myślę, że to jest bardzo smutne, gdy ludzie są ze sobą, mieszkają niby pod jednym dachem, ale gdzieś po drodze wszystko to pogubili.

Niedawno pisałem też o pasjach. “Kto ma pasję, ten ma życie” – deklarowałem mocno:

Kto ma pasję, ten ma życie

Mam poczucie, że to jest też bardzo istotny element, bo to pozwala też tworzyć sobie własną przestrzeń życiową lub rozsądnie zagospodarowywać przestrzeń wspólną. Jasne, nie każdą pasję (np. podróżniczą) da się teraz realizować. Nam na pewno pomaga to, że ja tworzę jeszcze więcej muzyki, a Magda jeszcze więcej dowiaduje się o psach.

Ten czas wymuszonego bycia razem może być wielką szansą dla związków, które popadły w rutynę, jeśli tylko ludzie zechcą spojrzeć na tę drugą osobę z zaciekawieniem i sympatią, zainteresować się sobą nawzajem. Przecież coś ich połączyło i na pewno nie był to tylko kredyt we frankach…

Ktoś napisał w sieci, że następstwem kwarantanny będzie albo wysyp ciąż, albo wysyp rozwodów. A może wystarczy, jeśli będzie wysyp związków, które odkryły siebie na nowo?

10 sprawdzonych sposobów, jak wspomóc dziecko w nauce programowania - pobierz darmowy ebook

POLECAMY