• Kategoria: Żyjemy
  • Data:

W trudnych chwilach niektórzy mają trudniej

Wszędzie teraz dużo pisze i mówi się o koronawirusie, pandemii, zagrożeniach, profilaktyce i innych ważnych sprawach. Są jednak ważne kwestie, które – mam wrażenie – mogą nam przy tej okazji umknąć.

Jak wiecie, przeszliśmy swoje przygody z koronawirusem oraz nie do końca działającym systemem, który ma nas chronić w dobie pandemii. Opisałem je w poprzednim tekście:

Nasze przygody z koronawirusem

To bardzo ważne, byśmy, niezależnie od tego, na ile system działa, przestrzegali zasad bezpieczeństwa i zdrowego rozsądku. Ważne, byśmy troszczyli się o siebie i swoje rodziny. Ale warto spojrzeć też nieco szerzej.

Bez domu, bez pomocy

W Krakowie mieszka i działa człowiek, którego niezwykle cenię i szanuję: Piotrek Żyłka. Kieruje jezuickim portalem Deon.pl, napisał kilka książek, w tym rozmowę-rzekę ze śp. księdzem Janem Kaczkowskim. Ale nie z tego powodu o nim oczywiście teraz wspominam.

Piotrek stworzył i prowadzi akcję „Zupa na plantach”. Ludzie spotykają się, by wspólnie przygotowywać posiłki, przede wszystkim gotować właśnie zupę. A potem jadą na Planty i tam w stałym miejscu spotykają się z osobami doświadczającymi kryzysu bezdomności. Tu nie chodzi tylko o to, by nakarmić, ale by pobyć razem, razem zjeść, porozmawiać. Z małej początkowo akcji zrobiła się w końcu wielka, rozlała się na inne miasta (sprawdźcie koniecznie, czy u Was już jest).

Teraz Piotrek musiał podjąć trudną i smutną decyzję i zawiesić zupowe spotkania na plantach – ze względu na pandemię koronawirusa.

To Magda zwróciła mi uwagę na to, że w obecnej sytuacji osoby doświadczające kryzysu bezdomności są w szczególnie trudnej, i to na wielu poziomach, sytuacji. Zainspirowało mnie to, by odezwać się do Piotrka, z którym mamy się w znajomych na Facebooku i spytać. Tak dowiedziałem się o zawieszeniu Zupy na Plantach.

Osoby te są szczególnie narażone na zagrożenie epidemiczne. Mają osłabione organizmy, często są to ludzie starsi, utrzymanie higieny jest dla nich wyjątkowo trudne. Mają też, choćby za sprawą zamknięcia sklepów i galerii handlowych, ograniczone możliwości zdobywania pożywienia.

Organizacje pozarządowe zajmujące się pomocą osobom doświadczającym kryzysu bezdomności wydały dramatyczny apel:

To, że rządzący powinni zwrócić uwagę na problemy, o których organizacje piszą w swoim apelu, to jedna sprawa. Druga – każdy z nas może zastanowić się nad tym, czy i ewentualnie jak pomóc. Wiadomo, że organizacjom tym przede wszystkim brakuje środków higieny, a zapewne również żywności. Warto skontaktować się z tymi organizacjami, ze schroniskami w pobliżu i spytać, czego im potrzeba.

Starsi i chorzy

Wiemy, że osoby starsze oraz przewlekle chore są szczególnie narażone nie tylko na zakażenie koronawirusem, ale też na ostry przebieg wywoływanej przez niego choroby. Mówią o tym zgodnie wszyscy eksperci. Właśnie dlatego szczególnie te osoby powinny ograniczyć wychodzenie z domu i kontakty z innymi ludźmi.

To oznacza dla nich oczywiście problemy, na przykład z robieniem zakupów – tych spożywczych, ale i wykupieniem leków, nie tylko tych związanych z pandemią, ale i tych, które przyjmują na co dzień.

W tym trudnym dla wszystkich czasie warto rozejrzeć się w swoim otoczeniu – wśród rodziny, znajomych i sąsiadów. Może są wśród nich osoby, które potrzebują pomocy? Niech z tego trudnego czasu wyjdzie jakieś dobro – to, które sami będziemy rozsiewać zamiast wirusa.

Samotni i w kryzysie

Wśród osób starszych sporo jest osób samotnych. Ta przymusowa izolacja jest dla nich szczególnie trudna. Czasem to wyjście do sklepu czy choćby do przychodni (co na ogół nas pewnie drażniło) stanowiło dla nich jedyną okazję do kontaktu z innymi ludźmi.

Samotność dotyka jednak nie tylko osoby starsze. Ludzie zostają sami z różnych powodów. Zastanówmy się, czy są tacy wokół nas.

Warto pamiętać też osoby, które, niezależnie od pandemii, przeżywają jakiś trudny czas. Może są to ludzie w okresie żałoby, po utracie pracy, rozstaniu z bliską osobą? Może osoby chore na depresję albo na chorobę dwubiegunową, w której pojawiają się przecież epizody depresyjne? A może ze skłonnościami do stanów lękowych?

Dla wszystkich tych ludzi przymusowa izolacja połączona ze strachem przed zachorowaniem mogą być bardzo trudne.

Z oczywistych powodów w czasie pandemii nie możemy tych osób odwiedzić. Żyjemy jednak przecież w dwudziestym pierwszym wieku – mamy telefony, internet, komunikatory. To już bardzo dużo.

Jednoczymy się

Trudne chwile wyzwalają, zwłaszcza w naszym społeczeństwie, sporo dobrych inicjatyw. Choć na co dzień potrafimy sobie zatruwać życie, toczyć zażarte spory i żyć w głębokich podziałach, to, kiedy coś złego się dzieje, umiemy się zjednoczyć i sobie pomagać. To cenne i dobre.

Na Facebooku powstała na przykład świetna grupa o nazwie Widzialna ręka: https://www.facebook.com/groups/widzialnareka/ Ludzie sami z siebie oferują tam najróżniejszą pomoc innym, można też o pomoc poprosić, jeśli jej potrzebujemy. Działa też wiele podobnych grup o zasięgu lokalnym.

Spory problem w czasie pandemii mają miłośnicy psów, którzy zostają objęci kwarantanną lub nakazem izolacji i nie mają możliwości wyprowadzania swoich czworonogów na spacery. Z myślą o nich powstała grupa o nazwie Pies w koronie: https://www.facebook.com/groups/654422091958462/

Pamiętajmy też po prostu o wzajemnej życzliwości. Uśmiech widać nawet zza chirurgicznej maski. Gdy sytuacja jest nerwowa, warto wzajemnie wspierać się uśmiechem, życzliwością, dobrym słowem. To też dużo.

Jakub Śpiewak
Obserwuj
Latest posts by Jakub Śpiewak (see all)

POLECAMY

Przekaż 1% podatku na Fundację LexNostra - pomóż nam bronić pokrzywdzonych