• Kategoria: Gotujemy
  • Data:

Domowe wędliny z szynkowaru – moje przepisy

Wpis reklamowyPiosenka głosi, że w czasie deszczu dzieci się nudzą. A dorośli nudzą się w czasach kwarantanny. Z drugiej strony powiadają, że inteligentny człowiek nigdy się nie nudzi. No, i ja, żeby się nie nudzić, zająłem się robieniem domowych wędlin. Zdrowo, smacznie, rodzina zadowolona, a ja mam zajęcie.

Gdy bloger publikuje tekst sponsorowany, na ogół musi pojawić się komentarz o tym, że się sprzedał. Ja sprzedałem się tanio, ale za to smakowicie. I ani trochę tego nie żałuję. Gdy odezwali się do mnie ludzie z Browin i rzucili mi wyzwanie, że dostanę od nich to, co potrzebne do domowego robienia wędlin, ale mam przygotować autorskie przepisy, nie zastanawiałem się ani chwili. Już wcześniej marzyłem o tym, by robić własne wędliny, więc – jak to mówią – łapałem okazję.

W końcu dotarł do mnie oczekiwany szynkowar, a właściwie cały gotowy zestaw, na który składa się wysoki garnek, sam szynkowar, koszyk do gotowania warzy termometr, specjalne woreczki i dwa zestawy przypraw. Tych ostatnich oraz koszyka do tej pory nie użyłem.

Od firmy dostałem broszurkę, w której był przepis na karkówkę. Wykorzystałem go o tyle, że dowiedziałem się, jak w ogóle używać szynkowaru. Sam przepis wymyśliłem jednak po swojemu. I to była moja pierwsza wędlina, która rozeszła się tak szybko, że sam ledwo zdołałem się na nią załapać. Jako drugą zrobiłem szynkę – już całkowicie po swojemu.

Zabawa jest przednia, wędliny robi się łatwo, a smakują obłędnie, więc naprawdę polecam. No, ale do rzeczy: oto moje przepisy.

Karkówka staropolska

  • ok. 1,5 kg karczku
  • sól
  • 1 łyżeczka ziaren kolorowego pieprzu
  • 1 łyżeczka majeranku
  • 1 łyżeczka rozmarynu
  • 1 łyżeczka ziaren jałowca
  • 1 łyżeczka słodkiej papryki
  • 3/4 łyżeczki czosnku granulowanego
  • 1/2 łyżeczki ostrej papryki

Zacznę od uwagi ogólnej. Warto mięso kupić zawsze z lekkim zapasem. Trzeba je bowiem dopasować potem do szynkowaru, co oznacza, że na ogół trzeba będzie je obkroić. Nazwałem tę wędlinę staropolską, bo jakoś tak właśnie kojarzy mi się jałowiec, który ma znaczący wpływ na aromat tej potrawy.

Kolorowy pieprz i jałowiec wrzuć do moździerza i porządnie rozetrzyj. Dodaj majeranek, rozmaryn, czosnek granulowany oraz paprykę słodką i ostrą, a następnie wszystko porządnie wymieszaj i rozetrzyj. Dopasuj mięso do szynkowaru, a potem natrzyj solą i przygotowaną mieszanką przypraw. Zawiń to wszystko szczelnie w folię spożywczą i wstaw do lodówki na 48 godzin.

Przygotuj garnek z wodą i podgrzej do temperatury 80-85º C. W czasie, gdy woda będzie się podgrzewać, przełóż mięso do woreczka foliowego i całość wsadź do szynkowaru. Gdy woda osiągnie właściwą temperaturę, wsadź w zamknięty szybkowar termometr, a szynkowar umieść w wodzie. Pamiętaj, że powinien być nią przykryty. Podgrzewaj, dopóki temperatura mięsa nie osiągnie 70-71º C. Wyjmij wówczas szynkowar z wody i zostaw, by ostygł. Nie przyspieszaj. Gdy wystygnie wstaw go do lodówki na 6 godzin, żeby blok mięsa stężał. Na koniec wyjmij mięso z szynkowaru i rozkoszuj się smakiem. Mniam!

Szynka wiarusa

Nie wiem, dlaczego, ale wiarus kojarzy mi się z piosenką “O, mój rozmarynie”, a w tej wędlinie to rozmaryn jest podstawą mięsa.

  • ok. 1,5 kg szynki
  • sól
  • czosnek granulowany
  • rozmaryn

Nie podaję dokładnych miar, bo tym razem robiłem “na oko”.

Zacznij od przykrojenia mięsa tak, by ładnie weszło do szynkowaru. Natrzyj je solą i czosnkiem granulowanym wedle upodobania, a następnie obficie rozmarynem. Zawiń w folię spożywczą i schowaj do lodówki na 24 do 48 godzin. (U mnie spędziło w lodówce ok. 36 godzin.) Podgrzej wodę w garnku. Przełóż mięso do woreczka, wsadź do szynkowaru, a gdy temperatura wody w garnku dojdzie do 85C, umieść w szynkowarze termometr, a szynkowar w garnku, tak by poziom wody był nad szynkowarem. Podgrzewaj, dopóki mięso nie osiągnie temperatury 70C. Wyjmij szynkowar z wody, pozostaw do wystudzenia, a gdy ostygnie, umieść go na 6 godzin w lodówce. No, a potem wcinaj ze smakiem!

Ten przepis zamieszczam również po to, żeby pokazać Wam, że przy szynkowarze wędlina wychodzi nawet, jeśli coś w procesie przygotowania pójdzie nie tak. A tym razem sporo poszło nie tak. Po pierwsze przegrzałem wodę do temperatury 95C. Po drugie zapomniałem o wstawionej wędlinie, woda wygotowała się częściowo. Uzupełniłem ją, po czym znów zapomniałem i przegrzałem mięso do temperatury 85C. A kiedy na koniec wyciągałem mięso z szynkowaru, okazało się, że w ogóle zapomniałem umieścić je w foliowym woreczku. I co? Szynka i tak wyszła przepyszna!

Zestaw, z którego korzystałem kupicie tutaj.

Zestaw nie zawiera termometru i woreczków. Wszystkie produkty związane z szynkowarami znajdziecie tutaj, a a fajne przepisy tutaj.

Sprawdźcie też koniecznie:

10 sprawdzonych sposobów, jak wspomóc dziecko w nauce programowania - pobierz darmowy ebook

POLECAMY