Ksiądz to nie pedofil, pedofil to nie ksiądz

Nagłaśniane coraz częściej skandale seksualne związane z Kościołem sprawiły, że pedofilia kojarzy się niemal wyłącznie z katolickimi duchownymi. To dość niebezpieczne zjawisko.

To tytułowe zastrzeżenie, że ksiądz to nie pedofil, a pedofil to nie ksiądz, jest bardzo istotne. Księża wcale nie stanowią najliczniejszej grupy wśród sprawców krzywdzenia dzieci, a sprawcy wcale nie są znaczącą grupą wśród księży. Problem z molestowaniem seksualnym dzieci przez przedstawicieli Kościoła nie leży bowiem wcale w statystyce.

Leży po pierwsze w tym, że od duchownych mamy prawo wymagać więcej, skoro pouczają nas w kwestiach moralnych, a po drugie i ważniejsze – w tym, że wewnątrz Kościoła przez dziesięciolecia funkcjonował systemowy mechanizm chronienia sprawców kosztem ich ofiar. Budowlańca, który molestował dziecko, nie przenosiło się na inną budowę, ale wsadzało do więzienia.

Budowanie skojarzenia ksiądz – pedofil jest po prostu szkodliwe. Z jednej strony krzywdzi to bowiem wielu duchownych, którzy z odrażającymi czynami nie mają nic wspólnego, a z drugiej – i to wydaje mi się ważniejsze – usypia naszą czujność.

Warto bowiem pamiętać, że wedle wszystkich dostępnych badań do molestowania seksualnego dzieci najczęściej dochodzi w środowisku rodzinnym dziecka lub w jego najbliższym otoczeniu. Sprawcą najczęściej jest bliski lub dalszy członek rodziny ofiary, czasem sąsiad albo nauczyciel. Gdy skupiamy się w myśleniu o problemie krzywdzenia dzieci na jednej grupie, niejako zapominamy o pozostałych, a w tym przypadku – o tych, które stanowią znacznie istotniejsze zagrożenie. To zapominanie jest też na swój sposób wygodne dla nas, bo myśl o tym, że to członek naszej rodziny może krzywdzić dziecko, jest nieprzyjemna i niewygodna.

Nie chodzi o to, by bronić Kościoła. Ma on jeszcze sporo do zrobienia, choć trzeba przyznać, że sporo też robi. Już papież Benedykt XVI wziął się dość stanowczo za walkę z pedofilią w Kościele, a papież Franciszek narzucił jeszcze ostrzejsze podejście do problemu, przede wszystkim wprowadzając zasadę odpowiedzialności przełożonych za krycie sprawców. Kościół w Polsce jest w tych działaniach mocno spóźniony, mentalność wielu biskupów i przedstawicieli kleru wciąż woła o pomstę do nieba, ale i tu zaczyna się zmieniać. Działa Centrum Ochrony Dziecka, które pracuje bardzo intensywnie, w każdej diecezji są już pełnomocnicy, powstała Fundacja św. Józefa, która ma pomagać ofiarom, świeccy stworzyli specjalny telefon zaufania. Prawdę powiedziawszy, wydaje mi się, że znacznie więcej w tej sprawie ma do zrobienia państwo niż sam Kościół – bo to nie biskupi umarzają postępowania prokuratorskie czy wydają śmiesznie niskie wyroki.

Ważne jest jednak, żebyśmy nie sprowadzili tematu ochrony dzieci przed molestowaniem seksualnym do spraw kościelnych. Są one istotne, należy się nimi zajmować, ale nie można zapominać o innych obszarach i innych sprawcach. Księża wykorzystujący dzieci powinni trafiać do więzienia jak wszyscy inni przestępcy, ich przełożeni zakonni czy biskupi, jeśli nie reagowali, również powinni ponosić odpowiedzialność karną. Kościół powinien otaczać ofiary opieką, finansować pomoc psychologiczną, prawną, płacić odszkodowania. To jasne. Ale my wszyscy musimy mieć świadomość, że to nie wystarczy, by chronić dzieci, skoro większość przypadków ich krzywdzenia z Kościołem nie ma związku.

Mamy w Polsce jeszcze wiele do zrobienia, by lepiej chronić dzieci. Całkowity brak przedawnienia i zatarcia w przypadku molestowania dzieci. Uporządkowanie funkcjonowania rejestru sprawców, tak, byśmy mieli pewność, że żaden z nich nie podejmie na przykład pracy w szkole albo w domu kultury. System pomocy psychologicznej dla dzieci oraz dla dorosłych ofiar molestowania seksualnego w dzieciństwie. Edukacja seksualna obejmująca kwestię ochrony przed tzw. złym dotykiem – temat dziś zaniedbany przez ideologiczne zacietrzewienie polityków ze wszystkich stron sceny politycznej. Terapia sprawców – na razie to fikcja, bo, choć zapowiedzi były szumne, to skończyło się na uruchomieniu przepełnionego już ośrodka w Gostyninie. Serio – jest co robić.

10 sprawdzonych sposobów, jak wspomóc dziecko w nauce programowania - pobierz darmowy ebook

POLECAMY