Harcerze? Nie wierzę!

Gazeta Wyborcza postanowiła zaalarmować czytelników o skandalu, do jakiego miało dojść podczas harcerskiego zimowiska. Harcerze mieli chodzić w mundurach i bawić się atrapami broni. To jest tak głupie, że aż trudno się do tego nie odnieść.

Kiedyś była jedna organizacja harcerska – Związek Harcerstwa Polskiego. Dziś mamy wiele organizacji o bardzo różnych profilach, różnym rozłożeniu akcentów wychowawczych, podejściu światopoglądowym. Nie tylko nie ma w tym nic złego, ale nawet – jak sądzę – jest to po prostu dobre. Każdy może znaleźć coś odpowiedniego dla siebie. Są więc organizacje wprost odwołujące się do skautingu, o charakterze religijnym, nawiązujące do tradycji strzeleckich, i tak dalej. Jeśli komuś profil danej organizacji nie odpowiada, po prostu się do niej nie zapisuje i może wybrać inną.

Dziennikarze opisali zimowisko, które zorganizowało Harcerstwo Rzeczypospolitej Polskiej, organizacja założona i kierowana przez księdza Marcina Kostkę. Co wywołało takie medialne oburzenie? Fakt, że harcerze chodzili w moro i w trakcie zajęć posługiwali się atrapami karabinów i broni. Wedle opisu zajęcia obejmowały m.in. udzielania pierwszej pomocy, ochrony VIP-ów i działań antyterrorystycznych.

dr hab. Hanna Mamzer, Wydział Socjologii UAM

Ktoś mógłby spytać: No, i cóż złego tu się wydarzyło? Też zadałbym sobie takie pytanie. Jako że zimowisko odbywało się w Wielkopolsce, z odpowiedzią pospieszyła ekspertka z Poznania. Dziennikarze na tę okoliczność odpytali dr hab. Hannę Mamzer z Wydziału Socjologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. Rzekła ona tak:

To, co robi ks. Kostka, jest szalenie niebezpieczne i niepokojące. Zamiast uczyć dzieci kompetencji koncyliacyjnych – czyli pokojowego rozładowania napięcia, łagodzenia konfliktów – eskaluje negatywne nastawienie. Uczestnicy gier taktycznych w Nekielce to dzieci, nieukształtowane ani psychologicznie, ani fizycznie. Ich zachowanie przypomina mi dziecięce bojówki z Somalii, które uchodzą za najbardziej okrutne na świecie. Te dzieci nie mają żadnych skrupułów przed zabijaniem.

Na tym etapie – przyznaję bez bicia – opadły mi ręce, a szczęką rysowałem i tak już zniszczoną podłogę, bo takich bredni dawno już nie czytałem.

Skauting i wyrosłe z niego harcerstwo powstały od początku jako organizacje wychowawcze ale o charakterze paramilitarnym. Nie bez powodu skauci i harcerze noszą mundury i uczeni są szacunku do nich, nie bez powodu częścią szkolenia jest na przykład musztra czy elementy survivalu, dawniej zwanego po prostu sztuką przetrwania. Skauci i harcerze kształtują się w kulturze para wojskowej – dyscypliny, rozkazów. Taki model funkcjonował od zawsze i – jak pokazuje historia – były niestety momenty, gdy to się przydało. Nieprzypadkowo Szare Szeregi wyrosły właśnie z harcerstwa.

Szkolenie wojskowe nie polega w cywilizowanym świecie, a do takiego chyba się zaliczamy, na pobudzaniu ślepej agresji. Żołnierz nie ma wszak strzelać do wszystkiego, co się rusza, ale wyłącznie do wskazanych celów i na rozkaz dowódcy. Raczej więc ma umieć panować nad swoją agresją i kierunkować ją w oczekiwany przez przełożonych sposób.

Idąc tropem rozumowania pani doktor habilitowanej należałoby zakazać dzieciom trenowania sztuk walki. Przecież tam dzieci uczą się kopać i bić inne dzieci! Zgroza! Szok! Niedowierzanie!

Sam przez wiele lat byłem zuchem, potem harcerzem, a w końcu – instruktorem zuchowym. Jako instruktor zabierałem moich chłopaków, bo akurat służyłem w drużynie męskiej, na poligon. Była to po prostu dla nich atrakcja i fajna zabawa. Jako zuch i harcerz zdobywałem różne umiejętności, nie tylko udzielania pierwszej pomocy, ale też szyfrowania, przetrwania w lesie, łowiłem ryby własnoręcznie zrobioną wędką, tak, często używałem noża (szpanem było mieć jednak porządny nóż, a nie tzw. finkę). Realistycznymi atrapami broni nie bawiłem się, bo nie były w moich czasach dostępne, ale ćwiczyliśmy strzelanie z karabinka sportowego, a na potrzeby leśnych zabaw robiliśmy sobie piękne drewniane karabiny. Serio, nie wyrosłem na psychopatycznego mordercę, Breivika ani najemnika walczącego na wojnie dla zabawy i pieniędzy.

Gdy czytałem brednie pisane przez dziennikarzy i wygłaszane przez panią socjolog, pomyślałem sobie, że po pierwsze – jak widać – tytuł naukowy nie chroni przed głupotą; po drugie – zaślepienie ideologiczne szkodzi na rozum, a po trzecie wreszcie, że być może przyczyną ataku na zimowisko HRP jest fakt, że twórcą i szefem organizacji jest ksiądz. Zapewniam, że podobne ćwiczenia organizują też inne organizacje harcerskie i nikt jakoś problemu z tego nie robi.

zdjęcie główne: https://www.facebook.com/HarcerstwoRP/

Jakub Śpiewak
Obserwuj
Latest posts by Jakub Śpiewak (see all)

POLECAMY

Przekaż 1% podatku na Fundację LexNostra - pomóż nam bronić pokrzywdzonych