• Kategoria: Żyjemy
  • Data:

Dzwoni mama na policję

Pewna mama, skądinąd blogerka, z miasteczka Alpine w amerykańskim stanie Utah została sama w domu z dziećmi. Jej mąż wyjechał w delegację, a ona opiekowała się piątką swoich małych dzieci, w tym jednym noworodkiem. W nocy okazało się, że zabrakło jej pokarmu. Nie miała czym nakarmić maluszka, który płakał z głodu. Nie mogła też wyjść z domu, żeby ewentualnie kupić gdzieś sztuczny pokarm, bo musiałaby zostawić pozostałe dzieci bez opieki. Próbowała prosić o pomoc sąsiadów, ale do żadnego z nich nie udało jej się dodzwonić. Sytuacja faktycznie bardzo trudna. Kobieta wyjaśniała, że nigdy wcześniej, choć wykarmiła już przecież czwórkę dzieci, coś takiego jej się nie przytrafiło.

Co zrobiła Shannon Bird w tej sytuacji? Zdenerwowana zadzwoniła na policję, przedstawiła sytuację i poprosiła o pomoc. Co zrobiła policja? Wysłała funkcjonariuszy na ratunek. Najpierw policjanci podjechali, przywożąc kilka litrów zwykłego mleka. Okazało się, że źle zrozumieli i sądzili, że chodzi o starsze dziecko. Gdy tylko zorientowali się w pomyłce, pojechali na dalsze poszukiwania i wrócili z pokarmem dla noworodka. Na koniec odmówili przyjęcia pieniędzy.

Ja wiem, oczywiście można zacząć dyskusję, co już widziałem zresztą w sieci, że – ojej – dziecko dostało sztuczne mleko. Cóż, wydaje mi się, że w tej sytuacji to akurat naprawdę głupi pomysł. Widziałem już też oburzone pytania o to, jak mąż mógł ją zostawić samą w domu. No, mógł. Niektórzy, kurczę, pracują, a czasem ta praca wymaga wyjazdów. Rodzina z piątką dzieci sama się nie wyżywi.

Można też oczywiście rozedrzeć szaty, że ci policjanci, którzy ratowali z opresji mamę i jej malutkie dziecko, powinny w tym czasie patrolować ulice, łapać przestępców i że Shannon marnowała ich cenny czas. I to jest największa bzdura, jaką mogę sobie wyobrazić w tej sprawie.

Dla jasności – takie głosy często padają w Polsce ze strony samych funkcjonariuszy. Przez wiele lat blisko współpracowałem z policją, szkoliłem wielu policjantów, spotykałem się z nimi służbowo i prywatnie. Nasłuchałem się o tym, jak to ludzie wzywają policję do wszystkiego i że to takie złe. To totalne pomylenie pojęć.

Jasne, podstawowym zadaniem policji jest egzekwowanie prawa, ściganie przestępców, zapobieganie przestępstwom i szeroko rozumiana troska o bezpieczeństwo państwa i nas, jego obywateli. Niezmiennie jednak zachwyca mnie motto policji z Los Angeles, przejęte przez wiele innych lokalnych sił policyjnych w USA: “To protest and to serve”. Chronić i służyć. To służyć wydaje mi się bardzo istotne.

I właśnie może przez to, że amerykańscy policjanci chcą służyć obywatelom, ci nie boją się poprosić ich o pomoc również w takich niecodziennych sytuacjach, jak tak która przydarzyła się Shannon Bird. Nasza polska policja chwali się, że ufa jej aż 75% społeczeństwa (według innych badań – 67%, ale to nadal dużo). Pytanie tylko, czy ktoś w Polsce zadzwoniłby na policję z prośbą o pomoc?

Niedawno dzwoniłem na pogotowie. Moja sąsiadka, dość potężna kobieta, przewróciła się w swoim mieszkaniu. Choruje na stwardnienie rozsiane, ma już praktycznie niesprawne nogi. Razem z jej synową próbowaliśmy panią podnieść, ale nie byliśmy w stanie, zwłaszcza że każdy ruch oznaczał potworny ból kolan. Dyspozytorka pogotowia oświadczyła mi, że nie ma zagrożenia życia, więc karetka nie przyjedzie. Przyznam uczciwie: nakłamałem. Oświadczyłem, że sąsiadka przewróciła się, potłukła i wymaga pomocy lekarskiej. Wtedy karetka przyjechała. Sanitariusze od razu zorientowali się w sytuacji i nie tylko nie mieli pretensji, ale wręcz pochwalili mój “spryt”. Ale skoro tak działa służba, która  powinna pomóc, to jak ludzie mają ufać publicznym instytucjom odpowiedzialnym za pomoc i prosić je o wsparcie w trudnych sytuacjach?

Policja na ogół kojarzy się nam się marnie, bo spotykamy się z nią w nieprzyjemnych sytuacjach – jako ofiary, świadkowie, a czasem też – jako sprawcy przestępstw czy wykroczeń. Trudno więc dziwić się tym negatywnym skojarzeniom z niebieskim mundurem. Pisałem o tym kiedyś na swoim osobistym blogu:

Ale policjanta to ty szanuj

Żeby policja mogła skutecznie działać, potrzebuje współpracy ze strony zwykłych ludzi, ich zaufania i sympatii. Takie sytuacje jak historia Shannon Bird to doskonała okazja do tego, by tę sympatię i zaufanie zdobywać. W interesie policji jest pokazywać swoją “ludzką twarz”.

Chciałbym, żeby nie tylko młode mamy nie bały się prosić o pomoc, mam nadzieję, że nie spotka ich to, co przydarzyło się Shannon. Przede wszystkim chciałbym, żebyśmy mogli uczyć nasze dzieci zaufania do policjanta. Chcę, by moi chłopcy nie bali się podejść i poprosić funkcjonariusza o pomoc, cokolwiek by się nie działo. Chciałbym, by potem nastolatkowie nie bali się, ale szanowali policję. I to się da zrobić, niekoniecznie podwożąc mleko dla noworodków. Zawsze w takich sytuacjach przypominam mema, którego kiedyś znalazłem. Przedstawia on oficera, z którym miałem przyjemność i zaszczyt wielokrotnie współpracować. Do dziś mam kontakt z młodymi ludźmi, których zaraził pasją do teatru, do sztuki, którym zaszczepił modę na życie bez używek. Zwróćcie uwagę: nie mówił im, że używki są złe, ale że fajnie jest żyć bez nich. Z którymi się umawiał i wzajemnie dotrzymywali umów.

Pytanie tylko, czy polska policja chce pokazywać ludzką twarz i czy my jesteśmy gotowi ją dostrzec. Pan inspektor Grzegorz Jach odchodził z policji do cywila mocno sfrustrowany. Czy w codziennej służbie policjanci są gotowi właśnie nie tylko chronić, ale też służyć?

A Wy? Na miejscu Shannon zadzwonilibyście na nasze 997?

fotografia główna: https://www.facebook.com/PolicjaPL/
10 sprawdzonych sposobów, jak wspomóc dziecko w nauce programowania - pobierz darmowy ebook

POLECAMY