Dzień Sikania Na Niebiesko

11 lutego obchodzony jest w tym roku Dzień Bezpiecznego Internetu. Nigdy nie lubiłem tego święta, a z upływem czasu moja niechęć do niego tylko rośnie, choć kwestię bezpieczeństwa dzieci w sieci uważam za bardzo istotną.

Gdy popatrzymy w kalendarz, okaże się, że na każdy dzień w roku przypada jakieś święto, czasami jest ich nawet kilka. Niektóre są poważne, inne mniej, a jeszcze inne – totalnie absurdalne niczym tytułowy Dzień Sikania Na Niebiesko. Niektóre święta mają długą tradycję, inne wprowadzane są zupełnie „od czapy”, właściwie nie wiadomo przez kogo. Coraz trudniej więc traktować je poważnie.

Rozmaite organizacje społeczne oraz inne instytucje publiczne próbują wprowadzać rozmaite światowe, europejskie czy ogólnopolskie dni czegoś tam na ogół po to, by chociaż w ten jeden dzień przyciągnąć uwagę opinii publicznej do problematyki, którą się zajmują. I tak mamy jeden dzień w roku, gdy nagle media interesują się cukrzycą, prawami dziecka, bezpieczeństwem w internecie, segregacją odpadów, kotami, psami, chomikami albo bezpieczeństwem w ruchu drogowym. Intencje na ogół są dobre, tylko efekty gorsze.

Jasne, jest pewne dobro w tym, że chociaż przez jeden dzień w roku media wspominają o danym problemie, choć doświadczenie pokazuje, że im więcej czasu mija od wprowadzenia „święta”, tym ta uwaga mediów i ich zainteresowanie stają się coraz słabsze.

Problem jednak w tym, że owe „dni tego i owego” sprzyjają dość naturalnej dla ludzi akcyjności. Oto tego jednego dnia mobilizujemy się, by przez resztę roku o temacie nie myśleć. Tak jest właśnie z Dniem Bezpiecznego Internetu. Media wspomną krótkim materiałem, szkoły nawet zorganizują okolicznościowy apel albo pogadankę i temat „odfajkowany”.

Problemy, których te dni tego i owego dotyczą, w tym bezpieczeństwo w internecie, wymagają jednak nie akcyjności, ale działań systemowych i systematycznych, często niekoniecznie spektakularnych. To sprawa odpowiednich przepisów prawa, finansowania rozmaitych działań, codziennej edukacji dzieci, nauczycieli i rodziców. To są rzeczy niespecjalnie atrakcyjne dla mediów, a i w czasie okolicznościowego apelu szkolnego trudno się nimi pochwalić.

Dużo rozmawiam z moimi synami o tym, co dzieje się w ich szkole. Fabian jest w piątej klasie, a Benio w pierwszej. Obaj mają lekcje informatyki, w czasie których korzystają ze szkolnych komputerów, oczywiście podłączonych do internetu. Żaden z nich nie uczył się o tym, jak robić to bezpiecznie. Nie chodzi o to, żeby dostali ulotkę czy zobaczyli wywieszony plakat. Chodzi o to, żeby o tym rozmawiali na lekcji, uczyli się, i to nawet nie osobno, ale przy okazji przyswajania innych komputerowych umiejętności.

Ostatnio Benio opowiadał, bardzo oczywiście zadowolony, że pani pozwoliła im w czasie lekcji pograć, wybierając samodzielnie grę z komputera. Benio na tym, z którego korzystał, znalazł zainstalowanego Fortnite, czyli grę dopuszczoną w klasyfikacji PEGI od 12 roku życia. My akurat jako rodzice pozwalamy grać w to na domowej konsoli, ale wydaje mi się, że szkoła powinna pilnować klasyfikacji PEGI skrupulatnie, bo przecież rodzice innych uczniów w klasie mogą mieć odmienne podejście. Benio był tym bardziej zadowolony, że skorzystał z istniejącego i zalogowanego konta innego dziecka, które miało mocno rozbudowaną postać w grze.

Mamy więc tu kilka istotnych problemów:

  1. Szkoła dopuściła do tego, by uczeń grał w grę nieadekwatną do jego wieku;
  2. najprawdopodobniej nikt nie miał w ogóle świadomości, że taka gra jest zainstalowana na szkolnym komputerze, a jeśli miał, to zlekceważył ten fakt;
  3. uczniowie, w tym Benio, korzystali z komputerów z dostępem do sieci bez nadzoru nauczyciela, pewnie dlatego nauczycielka nie zareagowała w ogóle na sytuację;
  4. inny uczeń nie tylko zainstalował grę na szkolnym komputerze i w nią grał, ale zostawił w niej zapamiętane i niewylogowane konto, czyli nikt nie nauczył go zasad bezpieczeństwa i że tak robić nie należy;
  5. dzieci zostały dopuszczone w szkolnej pracowni do korzystania z komputera i internetu bez odpowiedniego przygotowania.

Nie chcę pastwić się ani nad tą konkretną szkołą, ani nad tą konkretną nauczycielką. Nie sądzę bowiem, by była to sytuacja wyjątkowa, jakiś incydentalny „wypadek przy pracy”. Do takich wniosków skłaniają mnie liczne rozmowy z uczniami, rodzicami, nauczycielami i dyrektorami, które odbyłem, a tematyką bezpieczeństwa dzieci w sieci zacząłem zajmować się na poważnie w 2002 roku, więc trochę tych rozmów na przestrzeni tych 18 lat się nazbierało.

To jest właśnie problem takich codziennych – systemowych i systematycznych – działań, których na ogół brakuje, bo obchodzenie dni sikania na niebiesko skutecznie uspokaja sumienia i usypia czujność.  Dzień Bezpiecznego Internetu, podobnie jak Dzień Praw Dziecka, Dzień Walki z Przemocą Wobec Dzieci muszą trwać przez 365 dni w roku.

Partnerem cyklu #MądryInternet jest XIAOMI
Jakub Śpiewak
Obserwuj
Latest posts by Jakub Śpiewak (see all)

POLECAMY

Przekaż 1% podatku na Fundację LexNostra - pomóż nam bronić pokrzywdzonych