Dlaczego cieszy mnie kryzys w Dzień Dobry TVN?

Bardzo ucieszył mnie kryzys, jaki zaliczyła ostatnio stacja TVN. Nie chodzi o to, że nie lubię stacji. Nie oglądam telewizji, więc nie mogę lubić czy nie. Nie chodzi też o radość z tego, że bliźniemu przytrafiło się coś złego. Chodzi o dobro, które z tego kryzysu wynika.

W programie śniadaniowym o nazwie “Dzień dobry TVN” prowadzący postanowili poruszyć temat rankingu na najprzystojniejszą twarz światowego show businessu. Zwycięzcą tego plebiscytu okazał się Joan JungKook, wokalista koreańskiego boysbandu BTS. Nie znam się na koreańskiej muzyce pop, tzw. k-pop; wiem tylko, że jest on bardzo popularny, a za artystami stoi wielka marketingowa machina. Wielkie pieniądze i przemyślana strategia pozwalają promować kolejne gwiazdy tego gatunku.

Wspominając o rankingu, prowadzący, Anna Kalczyńska i Andrzej Sołtysik, pozwolili sobie na uwagi o niemęskim wyglądzie artysty (nosi on kolczyki, farbuje włosy, robi makijaż) oraz azjatyckich rysach. W ramach reportażu pokazano za to sondę uliczną, w której JungKooka porównano m.in. do krowy. Żeby było ciekawiej, reporter nie przygotował się dobrze do pracy, bo zamiast zdjęcia JungKooka pokazywał ludziom fotografię Junga Ho-Seoka, innego członka zespołu BTS. Najprościej mówiąc: całość była seksistowska i rasistowska.

Na materiał DDTVN zareagowali liczni i bardzo zaangażowani fani k-popu, którzy szybko się zorganizowali, przygotowali angielskie napisy, wrzucili program do sieci i rozpowszechnili tak, że hashtag #dziendobrytvnisoverparty stał się błyskawicznie jednym z najpopularniejszych na Twitterze. Informacja pojawiła się na facebookowych stronach mających nawet po kilka milionów fanów. Poza żartami z braku profesjonalizmu przede wszystkim komentujący zwracali uwagę właśnie na seksistowski i ksenofobiczny wydźwięk wypowiedzi prowadzących oraz sondy ulicznej.

Oczywiście, nie cieszy mnie wpadka TVN, zwłaszcza że nie jest to pierwsza taka żenująca historia w ich programie śniadaniowym. Dość przypomnieć niechlubne występy Filipa Chajzera (o jednym z nich napiszę osobno). Nie cieszy mnie też to, że w mediach na świecie znów pojawiły się niepochlebne informacje o Polsce.

Cieszy mnie za to coś innego. Tyle mówimy w mediach o tym, że młodzież taka niezaangażowana, że nic im się nie chce, że nie są skłonni walczyć o swoje, że nie mają wartości. A to jest bujda na resorach. Fani k-popu pokazali coś zupełnie przeciwnego. Potrafią się zaangażować, potrafią walczyć o to, co dla nich ważne. I w tej walce nie chodzi tylko o obronę ulubionego artysty, choć i to jest już wartościowe. Nie wiem, czy mi chciałoby się angażować w obronę mojego ukochanego Mike’a Oldfielda, a im się chciało. W tej walce chodziło przede wszystkim właśnie o ten rasistowski i seksistowski element programu. Przeciw temu skrzyknęli się młodzi ludzie.

I to jest coś, co powinno nas cieszyć.

Młodzi ludzie, fani k-popu, okazali się przy tym bardzo skuteczni, bo szefostwo stacji szybko ugięło się, publikując oficjalne przeprosiny. Autor reportażu z sondą został zwolniony z pracy. Żal tylko, że konsekwencji nie ponieśli prowadzący program. Wygląda to trochę tak, jakby gwiazdom wolno było więcej. A wolno im mniej, bo im większa popularność, tym większa powinna być też odpowiedzialność. (Wiem, wiem, marzenia ściętej głowy…)

Kiedy znów komuś przyjdzie do głowy narzekać na młodzież, że taka niezaangażowana, bo na manifestacje nie chce chodzić, to warto przypomnieć, że młodzi są zaangażowani, ale wtedy, gdy identyfikują się z tym, w co mają się włączyć. Nie robią tego, co my, starsi od nich, byśmy sobie życzyli, ale to, co sami uważają za słuszne. I to jest ich dobre prawo. A narzekaczom powiedzmy po prostu: “Ok, boomers”.

10 sprawdzonych sposobów, jak wspomóc dziecko w nauce programowania - pobierz darmowy ebook

POLECAMY