5 rad jak nie zwariować przy kompletowaniu szkolnej wyprawki

Wpis reklamowyDzieci cieszą się wakacjami, ale my, rodzice, myślami wybiegamy już ku rozpoczęciu roku szkolnego. Dla nas w tym roku będzie ono szczególne.

Dopiero co zaprowadzaliśmy Benia do przedszkola, przecież to było jak wczoraj. Cieszyliśmy się, bo trafił na naprawdę cudowną placówkę i na wspaniałe nauczycielki. Przeżywaliśmy razem, czasem pewnie bardziej niż on sam, jego codzienne sukcesy, przedszkolne przyjaźnie i miłości. A tu co? W czerwcu pożegnaliśmy się z przedszkolem i 1 września chłopak idzie do szkoły podstawowej. Ależ to szybko zleciało.

Na szczęście mamy już pewne doświadczenie. Fabian, to dopiero trudne do ogarnięcia, idzie do piątej klasy. Mamy już w każdym razie za sobą szkolną inicjację, więc tym razem jesteśmy już bogatsi w doświadczenie. Wszystkim nam w domu jest trochę łatwiej dzięki temu, że raz już to przechodziliśmy.

Pożegnanie z przedszkolem było trudne. Ostatniego dnia, już wieczorem, pojawiły się łzy. Benio stanowczo domagał się powrotu do ukochanych pań, kolegów, znanego sobie miejsca. W dodatku okazało się, że nie udało się zapisać go do podstawówki, do której trafiła większość jego przyjaciół z grupy i rozpocznie naukę w szkole rejonowej, tej, do której chodzi Fabian.

Mimo to Benio o szkole mówi z zaciekawieniem i bez lęku, który towarzyszy przecież wielu jego rówieśnikom. Miał okazję obserwować starszego brata, jego szkolne doświadczenia, był w samej szkole wiele razy. To bardzo ułatwia. Warto w ogóle zabrać z wyprzedzeniem przyszłego pierwszoklasistę do szkoły, pokazać mu ją.

My, dorośli, na ogół mamy problem z wyprawką. Nie tylko finansowy, ale też zastanawiamy się, co gdzie, ile kupić. Przećwiczyliśmy to już przy starszym synu, więc teraz jesteśmy bogatsi o te doświadczenia, wielu błędów możemy teraz uniknąć. Mogę podzielić się z Wami kilkoma radami:

1.

Zacznij od miejsca do nauki. Dla dziecka to jest ważne nie tylko dlatego, że po prostu powinno mieć swoje stałe i wygodne miejsce do odrabiania prac domowych. Gdy Fabian szedł do szkoły i kupiliśmy mu jego pierwsze biurko, Benio od razu nam powiedział, że nie może doczekać się, gdy i on będzie je miał. Wielokrotnie ten wątek powracał w naszych rozmowach. I choć dostał wcześniej biurko po mamie, to i tak czekał na nowe, swoje, takie specjalnie do szkoły. Biurko, lampka, krzesło – to dla dziecka są też namacalne przejawy tego, że rozpoczyna nowy etap swojego życia.

2.

Pamiętaj, że szkoła to nie tylko przybory czy podręczniki, ale też ubrania. Pamiętaj o stroju galowym na rozpoczęcie roku szkolnego.

Czym jest a czym nie jest strój galowy?

3.

Rozłóż zakup przyborów szkolnych w czasie. Są takie, które przydadzą się na pewno – tornister, worek na strój sportowy, sam strój, piórnik. Jeśli chodzi o piórnik, to na ogół nauczyciele sugerują, by na początku nauki wybierać nie saszetkę, ale taki, który ułatwia utrzymanie w nim porządku. Z większością przyborów warto poczekać do spotkania z nauczycielem. Niektóre szkoły publikują na swoich stronach listę potrzebnych przyborów, ale jest to raczej rzadkością. Nauczyciele zaś mają często swoje indywidualne oczekiwania. My na przykład kupiliśmy przed pierwszą klasą Fabiana długopisy, a okazało się, że przez całą pierwszą klasę dzieci miały pisać tylko ołówkiem. Naprawdę, warto poczekać. Zeszyty w trzy linie miały być według konkretnego wzoru (bez czerwonych linii pomocniczych), więc te, które kupiliśmy, okazały się bezużyteczne.

4.

Zachowaj spokój, żeby nie przepłacać. To akurat nie wydarzyło się w pierwszej klasie, ale dobrze obrazuje, o co mi chodzi. Nauczycielka zażyczyła sobie, by dzieci miały węgiel rysunkowy. Pominę litościwie to, że przez cały rok szkolny nie użyły go ani razu, choć wkurza mnie to nieco, bo nie w tym nawet rzecz. W amoku, bo przecież dziecko musi być kompletnie wyposażone, biegałem po marketach, w których jak na złość węgla akurat nie mieli. W końcu kupiłem w jednym sklepie, płacąc 18 złotych. Dwa dni później znalazłem w markecie za 6 zł. Jest różnica. Biorąc pod uwagę, ile i tak musimy wydać na wyprawkę, 12 złotych robi różnicę. Nie wszystko jest potrzebne od razu.

5.

Włącz dziecko w kompletowanie wyprawki. Chodźcie razem, pozwól mu wybierać. Raz, że to pomoże mu oswoić się z rozpoczęciem nowego etapu życia. Dwa, że uczyni to przyjemniejszym, bo będzie miało możliwość decydowania, no i – co też ma znaczenie – pójdzie do szkoły z takimi przyborami, które samo wybrało. Obrazek na okładce zeszytu dla Ciebie nie ma może znaczenia, ale dla dziecka owszem. W tym roku na szkolne zakupy wybieramy się do Biedronki, w której są produkty linii KAYET. Nie dość, że nie musimy przepłacać, to plecaki, piórniki i zeszyty mają sporo fajnych wzorów, które naszym chłopakom przypadły do gustu. Część szkolnej wyprawki już mamy i możecie zobaczyć ją na zdjęciach w tym tekście.

Obserwuj

Jakub Śpiewak

Mąż, tata dwóch chłopców - Fabiana i Benia oraz dwójki dorosłych dzieci. Autor tekstów, grafik, fotograf i opiekun techniczny Mądrych Rodziców. Bloger znany jako Spesalvi. Prywatnie bawi się muzyką i fotografią, fan Mike'a Oldfielda i Sabatonu.
Jakub Śpiewak
Obserwuj

Latest posts by Jakub Śpiewak (see all)

POLECAMY