• Kategoria: Żyjemy
  • Data:

Matka ma wychodne

Nie tak dawno temu wyjechałam na cały weekend do Krakowa. Umówiłam się z siostrą, że pójdziemy razem na Tattoofest i całonocną imprezę. Dla dwóch kobiet, które od 10 lat są matkami, wizja czasu bez dzieci, a dodatkowo na imprezie wyglądała bardzo atrakcyjnie.

Jak zaplanowałam, tak zrobiłam. Zostawiłam synów i męża w domu, a sama pojechałam podbijać Kraków oraz tamtejsze kluby i pijalnie wódki. Wybawiłam się, odstresowałam, zapomniałam na chwilę o przytłaczającej codzienności i problemach. Wróciłam po 3 dniach, opowiedzieliśmy sobie, co robiliśmy gdy się nie widzieliśmy. Wszyscy byli zadowoleni.

Patrząc jednak na swoje dzieciate koleżanki, blogerki, czytelniczki, dostrzegłam, że wychodne matki nie u wszystkich tak wygląda. Są kobiety, które nie wyjadą z domu bez naszykowania obiadu na każdy dzień nieobecności, żeby pan mąż mógł go tylko podgrzać. Bez rozpisania szczegółowego planu dnia dzieci. Później natomiast zamiast się bawić, dzwonią co godzinę, by sprawdzić, czy wszystko w porządku.

Coś w takim zachowaniu jest nie tak. A dokładniej to chodzi o brak zaufania do ojca swoich dzieci, o traktowanie go jak kogoś obcego. Kartę z instrukcją obsługi dziecka to ja mogę zostawić wynajętej opiekunce, a nie mężczyźnie, który mieszka z tym dzieckiem pod jednym dachem i codziennie się z nim widzi. Boisz się, że zrobi inaczej niż Ty? No to zrobi, co z tego? Przecież i tak tego nie widzisz, nie ma Cię.

Tak samo te obiadki, wypełnianie lodówki po brzegi. Pamiętam, gdy byłam kiedyś w rodzinnym mieście bez dzieci. Siedziałam u babci, która nagle spytała się mnie, co dzieci dziś jadły na obiad. Uczciwie odpowiedziałam, że nie wiem. Skąd miałam wiedzieć, skoro nie było mnie w domu? Godzinę słuchałam tyrady o tym, ze przecież jestem matką, powinnam takie rzeczy wiedzieć, jak mogłam im nic nie ugotować. Ano, mogłam. Mój mąż umie ugotować różne rzeczy, w tym ukochaną przez synów zupę pomidorową, ale nawet gdyby nie umiał, to od czego jest jedzenie na dowóz? Gdybym przed moim wyjazdem miała najpierw ugotować i poporcjować obiad na 3 dni, to by mi się wyjazdu odechciało.

Tak samo, gdybym co chwilę pytała męża, co u nich, to nie mogłabym się bawić. Zostawiłam dzieci z tatą, z kimś komu ufam, kogo kocham ja, kogo kochają chłopcy, z kimś, kto kocha nas, z kimś, dla kogo ważne jest nasze bezpieczeństwo, czego więc miałam się bać? Jeśli zostawia się dziecko z kimś, komu się ufa, to nie widzę powodów do kontrolowania sytuacji. Poza tym, to po prostu psuje wyjazd, wakacje, imprezę, spotkanie.

Dlatego, drogie mamy, odpuśćcie, wyluzujcie, dajcie się wykazać swoim mężczyznom. Niech się zajmą dziećmi, stworzą własne rytuały. Z tatą wcale nie musi być tak samo jak z mamą. Zaufajcie też swojemu dziecku, że sobie bez was poradzi, że to nie będą godziny płaczu z tęsknoty, a dobra zabawa z drugim rodzicem. Moi synowie lubią zostać sami z tatą, bo wtedy robią zawsze coś innego, coś tylko ich. Nie wpuszczają mnie do tego męskiego świata i dobrze.

Wiem, że są osoby, które nie czują się na siłach wyjechać bez dziecka. W porządku. Jednak jeśli już się na to decydujesz, to zrób to tak, by był to wyjazd przyjemny, a nie pełen stresu. Po prostu zaufaj mężowi, uwierz, że nie jesteś niezastąpiona i baw się dobrze.

Obserwuj

Magdalena Śpiewak

Szefowa at Mądrzy Rodzice
Mama dwóch chłopców - Benia i Fabiana, żona jednego męża - Jakuba. Wszechwładna szefowa Mądrych Rodziców, a zarazem autorka tekstów, opiekunka naszego Instagrama i Faceboooka. Blogerka znana jako Dziewczyna z obrazka. Kocha jednorożce, uwielbia tatuaże.
Obserwuj

Latest posts by Magdalena Śpiewak (see all)

POLECAMY