„Mazurscy w podróży” – książka, która bawi i uczy

Wpis reklamowyOd pewnego czasu bardzo lubię książki i zabawki dla dzieci, które mimochodem przekazują dzieciom wiedzę. Patrząc na moich synów nauczyłam się już, że wiedza zdobyta mimochodem zostaje z dzieckiem najdłużej. Powiesz pięciolatkowi, że władcą starożytnego Egiptu był Faraon, a po długich miesiącach zaskoczy Cię tą informacją. Jestem przekonana, że gdybym teraz poszła do mojego starszego syna spytać się go, ile waży tyranozaur rex, bez problemu udzieliłby mi odpowiedzi na to pytanie, bo kiedyś o tym przeczytał.

W taki właśnie sposób wiedzę i ciekawostki o Europie przekazuje książka „Mazurscy w podróży”, pierwszy tom nowej serii autorki bestsellerowych „Kronik Archego”.

„Mazurscy w podróży” to historia rodziny, która postanowiła pojechać na wakacje, robiąc sobie wycieczkę po różnych krajach Europy. Historię poznajemy z perspektywy jedenastoletniego Jędrka Mazurskiego. Poza nim w historii występują jego rodzice, babcia oraz kuzynka Marcela. Nasza wesoła gromadka przemierza Europę samochodem, zatrzymując się po drodze w przeróżnych miejscach.

Postacie w książce są ciekawie napisane. Czasem mam wrażenie, że autorzy książek dla dzieci nie zawracają sobie głowy budowaniem charakterystyki poszczególnych postaci. Ktoś jest zły, ktoś dobry, ale nic więcej o tych osobach nie wiemy. W tej książce jest zupełnie inaczej. Każda z postaci ma swoją osobowość i temperament. Bardzo mi się podoba, że nie są to charaktery odrealnione. Jędrek naprawdę zachowuje się jak chłopiec w tym wieku, marudzi, że mu się nudzi, jest niejadkiem, niechętnie wstaje o 6 rano i miewa „focha” na rodziców. Jego stosunek do podróży samochodem jest taki jak mój, dlatego, czytając, bardzo często przybijałam sobie z nim mentalną piątkę. Drugą moją ulubioną postacią jest Bunia czyli babcia, choć to przez nią Mazurscy musieli uciekać przed tajemniczym fakirem. Bunia niczym się nie przejmuje, cieszy wakacjami, bo w końcu spełniła marzenie o zobaczeniu Hiszpanii.

Historię wakacji rodziny Mazurskich czyta się szybko, bo najzwyczajniej w świecie jest ciekawa. Fabuła ma odpowiednie tempo, nie ma dłużyzn, które zwykle przeszkadzają dzieciom. Czytając, chcemy dowiedzieć się, co się stało dalej, jak ta historia się skończyła, no i – co z tym fakirem?

Wróćmy do walorów edukacyjnych, o których wspomniałam na początku. Opowieść poza ilustracjami, ma też zdjęcia z poszczególnych krajów z podpisem, co się na nich znajduje lub z ciekawostką dotyczącą danego miejsca. Między rozdziałami są zdjęcia i ilustracje podsumowujące odwiedzone przez Mazurskich miejsce, m.in informacje o Frankfurcie i frankfuterkach, które w nim wymyślono, Teatrze Rzymskim w Orange, zamku Carcassonne oraz festiwalu w Canes. Poza tym jest też mini słownik, w którym dzieci poznają zwroty grzecznościowe np. w języku francuskim.

Świetna wakacyjna opowieść. Nada się, by zabić nudę w swojej podróży na wakacje, do czytania na plaży lub pikniku dla młodego mola książkowego. Nadaje się także dla młodszego dziecka, które nie umie jeszcze czytać. Gdy jeszcze czytałam na dobranoc swoim dzieciom, zawsze lubiłam książki z podziałem na rozdziały, ta by się świetnie sprawdziła.

Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Wilga i jest do kupienia >TUTAJ<.

Obserwuj

Magdalena Śpiewak

Szefowa at Mądrzy Rodzice
Mama dwóch chłopców - Benia i Fabiana, żona jednego męża - Jakuba. Wszechwładna szefowa Mądrych Rodziców, a zarazem autorka tekstów, opiekunka naszego Instagrama i Faceboooka. Blogerka znana jako Dziewczyna z obrazka. Kocha jednorożce, uwielbia tatuaże.
Obserwuj

POLECAMY