• Kategoria: Żyjemy
  • Data:

Matce nie wypada

Jakiś czas temu dostałam maila, którego autorka podzieliła się ze mną tym, że bardzo chciałaby być mamą i dlatego jest w trakcie starania się o małego człowieka. Napisała do mnie, by opowiedzieć mi o pewnym zjawisku. Jeszcze nie zaszła w ciążę, a już z każdej strony słyszy, z czego jako matka będzie musiała zrezygnować, co już nie będzie jej wypadało. Autorka maila bardzo się przeciwko temu buntowała i napisała do mnie, bo chciała wiedzieć, czy te wszystkie zmiany rzeczywiście są nieuniknione, bo ona jak najbardziej chce być mamą, ale jednocześnie chciałaby pozostać sobą.

Nie ma się co okłamywać, sama ciąża, a później już dziecko zmieniają życie, to jest nie do uniknięcia. Jesteśmy odpowiedzialni za człowieka, za jego podstawowe potrzeby i wychowanie. W takiej sytuacji nasze życie po prostu musi się zmienić. To oczywiste. Jeżeli ktoś mówi, że po urodzeniu dziecka nic się nie zmienia, to kłamie.

Nie znaczy to jednak, że zmienić musi się kobieta, która została matką. Mimo to społeczeństwo ma pewne oczekiwania względem tego jak powinna prowadzić się i wyglądać matka. Ma cały dekalog tego czego matce nie wypada. Myślicie, że przesadzam? Moja ulubiona blogera parentingowa – Mataja pod swoim zdjęciem przeczytała, że jest matką trójki dzieci więc nie powinna nosić szortów. Na własnym fanpage’u, w podobnej dyskusji były opinie, że matce nie wypada nosić spódniczek mini i chodzić na imprezy. Dlaczego? Bo jest matką i tyle.

Tymczasem nie ma w sumie nic czego nie wypadałoby kobiecie tylko dlatego, że jest matką. Jeśli matce czegoś nie wypada robić, to tylko dlatego, że nie wypada robić tego wszystkim np. śmiecić na ulicy. Zarówno kobieta bezdzietna jak i matka mają prawo ubierać się jak chcą, wyglądać jak chcą i chodzić na imprezy jeśli chcą i mogą to być imprezy w klubach, dyskoteki lub koncerty.

Mam dwójkę dzieci. Biegam w opasce z rogiem jednorożca, mam niebieskie włosy, tunele w uszach i tatuaży tak dużo, że powoli brakuje mi miejsca na nowe. Zdarzyło mi się przeczytać pod swoim zdjęciem, że jestem żałosną mamą, bo mam to wszystko i żal tej osobie moich dzieci, że mają taką mamę.

Co na to moje dzieci? Nic. Przyzwyczajone są do mnie. Przyzwyczajone są do kolorów, które ze sobą niosę, do tego, że jestem ich osobistym jednorożcem. Zdarzyło się nawet, że starszy syn wymyślił mi wzór tatuażu, który dzisiaj dumnie noszę.

Nie chcę być nijaka. Nigdy nie chciałam, ale jakoś tak się złożyło, że odwagę do bycia tym kim chciałabym być zyskałam wraz z zostaniem mamą. Zatem najpierw, przez wiele lat byłam mroczną gotką, a teraz jestem pełna kolorów.

Czasem pada argument, że matka powinna być traktowana poważnie, a ktoś w różowych włosach poważnie traktowany nie będzie. Od 10 lat jestem mamą i nie zdarzyło mi się by mnie ktoś potraktował niepoważnie z powodu mojego wyglądu. Mój sposób bycia na to nie pozwala.

Tak sobie myślę, kiedy mamy szaleć jak nie teraz, gdy jesteśmy wciąż młodzi, a jednak już na tyle duzi, że mama nie może nam zabronić? Kiedy mamy nosić te szorty i mini? Gdy będziemy stare i pomarszczone? A z resztą, co tam, wtedy przecież też będziemy mogły! Mamy czuć się dobrze w swojej skórze, a nie spełniać cudze oczekiwania.

Mężczyznom nikt nie mówi, gdy zostają ojcem, że teraz to już tylko pulowerek i spodnie w kancik Zatem nie dajmy sobie wmówić, że nam to już wypada tylko szare garsonki nosić, by się przypadkiem nie wyróżnić.

Masz być kochającym, dobrym, mądrym, odpowiedzialnym rodzicem, a możesz nim być bez względu na to jak wyglądasz.

Obserwuj

Magdalena Śpiewak

Szefowa at Mądrzy Rodzice
Mama dwóch chłopców - Benia i Fabiana, żona jednego męża - Jakuba. Wszechwładna szefowa Mądrych Rodziców, a zarazem autorka tekstów, opiekunka naszego Instagrama i Faceboooka. Blogerka znana jako Dziewczyna z obrazka. Kocha jednorożce, uwielbia tatuaże.
Obserwuj

POLECAMY