• Kategoria: Żyjemy
  • Data:

Niewidzialna

Jak w każdy piątek, miałam z dziećmi wieczór filmowy. Tym razem dzieci wybrały animację „Sing”. Z przyjemnością zgodziłam się na ten wybór. W bajce w szczególności zwróciłam uwagę na postać Rosity –  mamy, dwudziestki piątki dzieci. Gdy moje dzieci z wypiekami oglądały film, ja analizowałam życie mamy świnki, bo było on prawdziwe. Prawdziwe życie etatowej matki.

Dla tych, którzy nie oglądali szybkie wyjaśnienia: „Sing” opowiada o grupie zwierząt z różnych środowisk, które przede wszystkim kochają śpiewać i dlatego postanawiają wziąć udział w konkursie muzycznym. Wśród bohaterów jest m.in. goryl Johny, który jest synem gangstera, zbuntowana nastolatka – jeżozwierz Ash, nieśmiała słonica Meena oraz Rosita – mama dwudziestki piątki prosiaczków, żona Pana Świnki.

Pani Świnka każdego dnia robi dokładnie to samo: budzi dzieci, szykuje im śniadanie, wyprawia do szkoły, sprząta po śniadaniu, pierze, sprząta, szykuje kolacje, pogania do kapieli, czyta do snu, a później kładzie się spać obok swojego męża i znajduje siłę, by spytać, go jak minął mu dzień. Mąż jednak zazwyczaj nie ma już siły, zmęczony po pracy, jej odpowiedzieć i zasypia.

Gdy nasza mama świnka przechodzi casting i od teraz będzie musiała całe dnie przesiadywać na próbach śpiewu, staje przed dylematem, jak pogodzić to z obowiązkami domowymi. Problem narasta, gdy kolejna opiekunka kończy rozmowę telefoniczną po usłyszeniu „dwadzieścioro pięcioro dzieci”. Rosita jest jednak zdeterminowana i konstruuje w domu machinę, która wykonuje wszystkie czynności za nią, łącznie z przypomnieniem mężowi, gdzie schował kluczyki od samochodu.

To był dla mnie najsmutniejszy moment w bajce. Nikt z domowników nie zorientował się, że Rosity nie ma w domu. Wszystko było naszykowane jak zawsze, zostały wypowiedziane (nagrane na dyktafon) te same co każdego dnia słowa. Wszystko było identyczne.

Ktoś powie, że to tylko bajka i nie ma możliwości, by realnie stworzyć taką machine. Jasne, że nie. Prawda jest jednak taka, że pełnoetatowe mamy, tak jak Rosita stają się powoli niewidzialne. W pewnym momencie nieważne jest, kto poda sok, ugotuje obiad, poodkurza. Codzienna rutyna całej rodziny sprawia, że serce tej maszyny – mama, staje się niewidzialne. Bez niej machina nie ruszy, ale dopóki rusza, nie ma sensu się przejmować.

Rutyna w życiu sama w sobie nie jest zła. Daje nam poczucie bezpieczeństwa. Jest potrzebna. W życiu, w związku, w wychowaniu. Spontaniczność jest fajna i dodaje smaku życiu, ale nie można na niej nic zbudować, bo nie daje nam pewnego gruntu. Jednak tak jak sama spontaniczność nie jest dobra, tak popadnięcie całkowicie w rutynę też dobre nie jest.

W pewnym momencie taka mama sama siebie przestaje zauważać. Pamiętam to po sobie. Najpierw przestałam robić makijaż, bo i po co i tak siedzę tylko w domu z dzieckiem. Poźniej przyszedł czas, by olać paznokcie. W pewnym momencie byłam kobietą w dresie z kogutem na głowie, bo po co się stroić, po co się czesać skoro za chwile i tak mnie czymś dziecko upaprze. Zniknęłam gdzieś prawdziwa ja. Skoro zniknęłam dla siebie, jak mogłam być widzialna dla innych?

Tata Świnka, któregoś dnia wpada na pewną część machiny stworzonej przez Rosite i machina się psuje. Wszystko jest nie tak. Gdy nasza Świnka wraca do domu jej dzieci i mąż wiszą jako pranie za oknem, a pranie jest ułożone w łóżkach do spania. Serce się popsuło, zostało dostrzeżone.

Historia Rosity jest historią z wielu domów, w których kobieta postanawia zostać z dzieckiem, a mąż idzie do pracy. Takich domów jest więcej niż mogłoby się wydawać. Nie możemy pozwolić na to, byśmy stały się niewidzialne, dla innych, dla siebie. Nie chodzi zaraz o to, byśmy codziennie chodziły w pełnym makijażu z idealnym manicure. Raczej – o to, byśmy w całej tej rutynie, zmęczeniu znalazły czas dla siebie, przypomniały sobie o sobie i swoich potrzebach. Przypomniały o sobie mężowi, przyjaciółce, siostrze. Chodzi o to, byśmy zdobyły się na trochę spontaniczności, która wyrwie nas z błędnego koła dnia codziennego. Jeśli same nie mamy z tym problemu, ale widzimy gdzieś blisko siebie taką mamę, to o to, by pomóc jej się z tego wyrwać.

Nie zniknijmy.

Obserwuj

Magdalena Śpiewak

Szefowa at Mądrzy Rodzice
Mama dwóch chłopców - Benia i Fabiana, żona jednego męża - Jakuba. Wszechwładna szefowa Mądrych Rodziców, a zarazem autorka tekstów, opiekunka naszego Instagrama i Faceboooka. Blogerka znana jako Dziewczyna z obrazka. Kocha jednorożce, uwielbia tatuaże.
Obserwuj

Latest posts by Magdalena Śpiewak (see all)

POLECAMY



1% podatku, 100% wsparcia. Przekaż 1% podatku na fundację Lex Nostra.