Codzienne rodzicielskie porażki

Rozmawiałam jakiś czas temu z teściową o wychowaniu dzieci. W rozmowie wspomniała, że, gdy ona została mamą, było trudniej, bo nie było takiego dostępu do wiedzy o wychowaniu jak teraz. Nie było podręczników, poradników, internetu i blogów. Nie można było zobaczyć, jak radzą sobie inne matki postawione w takiej samej sytuacji. Nie było wsparcia i takiej wiedzy jak teraz.

Ogólnie zgadzam się z nią. Oczywiście, ten nagły dostęp do informacji ma swoje plusy i minusy, jak wszystko w życiu. Dziś chciałam się jednak skupić na blogach, które piszę, ale i czytam. Skoro tu jesteście, to wy także je czytacie.

Odnoszę wrażenie, że bloger z blogera stał się nagle guru rodzicielstwa. Na blogach wszystko takie cudowne: dzieci ładne, grzeczne, bezproblemowe i dobrze się uczą. Jeśli nawet jakiś problem się pojawił, to bloger/ka od razu znalazła rozwiązanie problemu, którym z miejsca się podzielił. Znacie jakiegokolwiek blogera, który ma problemy wychowawcze? Nie radzi sobie? I nie mówię tu o tym, że zimną kawę pije, tylko o tym, że jest bezradny wychowawczo, bo dziecko daje mu do wiwatu, a on już nie wie, po prostu nie wie, co robić dalej.

No to powiem wam: znacie. Jeśli to czytacie to znacie, bo znacie mnie i moją rodzinę.

Przeglądałam ostatnio blogi i uznałam, że mam serdecznie dość skandynawskich wystrojów wnętrz z idealnymi dziećmi w środku, które wygrywają konkursy, zdają z czerwonym paskiem i znają pięć języków. Zazdroszczę? Pewnie, że tak. Kto by nie zazdrościł.

Jeśli tak jak ja czujecie się przygnębieni faktem, że u innych to jest lepiej, bo inaczej by bloga nie pisali, to ten wpis jest dla was.

Jeśli coś wiem, jestem pewna, że coś działa, to o tym piszę, dzielę się tym z wami. Czasami jednak nie wiem. Bardzo często nie wiem. Młody Starszy stał się bardzo trudny w wychowaniu. Ręce mi czasem opadają z bezsilności, bo kolejną cudowną metodę wychowawczą mogę sobie w nos wsadzić. Melisę sobie parzę, by chłopaka nie rozszarpać albo wyję z poczucia porażki. Przegaduję z mężem noce o tym, co by tu jeszcze zrobić, jak jeszcze pomóc sobie i dzieciakowi, a na sam koniec okazuje się, że kolejny pomysł to niewypał, bo, jak się chłopak uprze, to nie ma zmiłuj.

Różnica między nami polega tylko na tym, że ja piszę o tym jak wychowuję swoje dzieciaki, a wy nie. Piszę, byście wiedzieli, że tak naprawdę jedziemy na tym samym wózku i mamy tak samo przewalone. Tak samo nie wiemy i wiemy co robić. Przyświeca nam ten sam cel – być najlepszymi na świecie rodzicami. Uda nam się to w takim samym stopniu.

Kiedy czytacie kolejny wspaniały tekst o tym, jak czyjeś dziecko uwielbia czytać książki i cichaczem go opuszczacie, bo wam głupio, ponieważ wasze dziecko na książki ma alergię i wydaje wam się, że to tylko wasze tak ma, to wiedzcie, że nie jesteście sami. Przypomnijcie sobie o Młodym Starszym. Jeśli myślicie, że tylko wasze dziecko nie ma ochoty się uczyć i kombinuje, jak by tu nie odrobić pracy domowej, to przybijcie sobie ze mną w myślach piątkę.

Obserwuj

Magdalena Śpiewak

Szefowa at Mądrzy Rodzice
Mama dwóch chłopców - Benia i Fabiana, żona jednego męża - Jakuba. Wszechwładna szefowa Mądrych Rodziców, a zarazem autorka tekstów, opiekunka naszego Instagrama i Faceboooka. Blogerka znana jako Dziewczyna z obrazka. Kocha jednorożce, uwielbia tatuaże.
Obserwuj

Latest posts by Magdalena Śpiewak (see all)

POLECAMY