• Kategoria: Żyjemy
  • Data:

Ciąża to nie jest powód do żartów

Portale społecznościowe pełne są wyzwań, tzw. challenge’y, choćby ostatnie ”#10yearchallenge”. Ludzie chętnie brali w nim udział pokazując swoje zdjęcia sprzed dekady. Było zabawnie i sympatycznie. Na Twitterze z kolei zaproponowano zabawę, w której kobiety mają wysłać do swojego chłopaka, narzeczonego lub męża sms o treści „chcę mieć dziecko” i opublikować screen z jego odpowiedzią. Też miało być zabawnie, rzecz w tym, że nie było, bo ciąża i rodzicielstwo to nie powód do żartów.

Gdy dowiedziałam się o tej zabawie, od razu przypomniały mi się historie, w których ktoś z ciąży postanowił żartować. O dziewczynie, która w ramach żartu prima aprilisowego pokazała chłopakowi pozytywny test ciążowy, a on ucieszył się tak bardzo, że nie miała sumienia powiedzieć mu, że to żart. O tej parze, w której ona chciała przyśpieszyć zaręczyny również dwoma kreskami na teście, a on wyszedł z mieszkania trzaskając drzwiami, ponieważ sam był bezpłodny, a zatem był pewien, że został zdradzony i wiele wiele innych.

Miałam taki okres w życiu, w którym gdyby mąż najpierw napisał mi sms „chcę mieć dziecko”, a później okazałoby się, że to tylko żart na potrzeby Twitterowego wyzwania, to chyba pierwszy raz w życiu mielibyśmy ciche dni. Uznasz, że ludzie w związkach wiedzą o swoich pragnieniach posiadania dziecka – pewnie, ale nie zawsze od samego początku. Nagle żart okazuje się nieśmieszny, zamienia się w skrzywdzenie bliskiej osoby. Uwierz mi, że kiedy chcesz mieć dziecko, ktoś daje Ci na nie nadzieję, a później brutalnie ją zabiera, to boli jak mało co.

Moja znajoma całkiem niedawno wrzuciła na facebooka zdjęcie USG z podpisem „taka sytuacja”. Oczywiście od razu posypały się gratulacje. Mnie ściskało w żołądku, bo ostatnio tak reaguję na ciąże. Cieszę się, że innym się udaje, a jednocześnie boli mnie, że to wciąż nie ja. Później okazało się, że USG jak najbardziej pokazuje macicę – tyle że pustą. Znajomą pewnie bawiło przyjmowanie gratulacji dla nieistniejącej ciąży, mnie było przykro, że ktoś stroi sobie żarty z największego pragnienia wielu kobiet.

Nie chodzi mi o to, ze w ogóle nie powinno się żartować na tematy związane z ciążą. Trzeba jednak robić to z wyczuciem. Jasne, możemy przyjąć postawę, że to nie nasz problem, że ktoś czuje się dotknięty naszym żartem. Skoro reagujemy oburzeniem na żarty homofobiczne lub seksistowskie, to dlaczego nie mamy brać pod uwagę grupy ludzi, dla których ciąża jest tematem drażliwym? Wolę przyjąć postawę pełną empatii. Zanim zażartujemy z ciąży, warto przyjąć, że są wśród nas kobiety po poronieniach, pary od lat bezskutecznie starające się o dziecko, ludzie bezpłodni. Reakcje tych ludzi są często przesadzone, ale gwarantuję Ci, że nie można nad nimi zapanować. Po prostu są.

Edukujemy ludzi, by nie zadawali pytań na temat ewentualnego rodzicielstwa, bo możemy kogoś przez przypadek skrzywdzić. Żarty mogą zaboleć bardziej. Jeżeli spytasz o opinię na temat samobójstw wdowę po samobójcy, nie wiedząc nawet, że nią jest, to będzie to gafa, sytuacja niezręczna i trudna. A teraz wyobraź sobie, że opowiesz jej serię dowcipów o samobójcach.

Obserwuj

Magdalena Śpiewak

Szefowa at Mądrzy Rodzice
Mama dwóch chłopców - Benia i Fabiana, żona jednego męża - Jakuba. Wszechwładna szefowa Mądrych Rodziców, a zarazem autorka tekstów, opiekunka naszego Instagrama i Faceboooka. Blogerka znana jako Dziewczyna z obrazka. Kocha jednorożce, uwielbia tatuaże.
Obserwuj