Jak Devil Energy propaguje pedofilię

Producent napojów energetycznych Devil postanowił chyba zasłynąć z koszmarnych reklam. W ich pierwszej reklamie na zdjęciu pojawiła się kobieta z uniesionym przez męską rękę podbródkiem, a podpis pod nim głosił „ona już wie co za chwilę będzie miała w ustach”. Producent musi dziś zapłacić za tę reklamę karę w wysokości 60 tysięcy złotych.

Widocznie Devil nie tylko niczego się nie nauczył, a postanowił pogrążyć się jeszcze bardziej i tym razem stworzył reklamę uderzająco podobną, ale tym razem zamiast kobiety mamy chłopca.

Wydźwięk reklamy jest jednoznaczny i kwalifikuje się nawet do postawienia zarzutów karnych:

Art.  200b. KK: Kto publicznie propaguje lub pochwala zachowania o charakterze pedofilskim, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Nieliczni obrońcy reklamy twierdzą, że tylko zboczeńcy widzą w niej podtekst seksualny. Ogrom fali krytyki, jaki przelał się na firmę świadczy jednak o czymś innym. Nie trzeba być dewiantem, by dostrzec w tej reklamie nawiązania do seksu oralnego. Twórcy reklamy świadomie i z premedytacją umieścili wizerunek dziecka w kontekście seksualnym. Najwyraźniej są świadomi tego, co zrobili, gdyż pod naporem krytyki usunęli wpis ze zdjęciem ze swojej strony na Facebooku.

Gdy wszyscy słusznie krytykowali firmę za reklamowanie swojego napoju w ten sposób, ja zadałam sobie inne pytanie: Co wyprawiają rodzice tego chłopca?

Dziecko nie może samo zgłosić się na casting do reklamy. To rodzice jako opiekunowie prawni zgłaszają dziecko, dysponują jego wizerunkiem, udzielając prawa do jego wykorzystania. To także rodzice na sam koniec akceptują ostateczny kształt reklamy i – co ważne – pobierają w imieniu dziecka wynagrodzenie za jego pracę. 

Nie ma zatem mowy o tym, że rodzice tego chłopca nie wiedzieli, do czego zostanie wykorzystany wizerunek ich syna. A jednak się na to zgodzili. Sprowadzili do obiektu seksualnego. Pozwolili wykorzystać twarz chłopca do reklamy o wydźwięku seksualnym. 

Krytyka firmy i ich marketingowca jest słuszna, a nawet wskazana. Jednocześnie uważam, że odpowiadać za to nie powinna tylko firma, ale także rodzice. Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla takiego zachowania. Żadne „ale syn sam chciał” nie jest wytłumaczeniem. Nie mówimy tu nawet o nastolatku, a o dziecku, za które dobre imię i wizerunek w pełni odpowiadają rodzice. Dziś tak mały chłopiec może nie zdawać sobie sprawy z konsekwencji udziału w takiej reklamie i to właśnie dlatego rodzice powinni powiedzieć „nie”.

W internecie nic nie ginie. Za jakiś czas ten mały chłopiec dorośnie i wtedy zobaczy tę reklamę, zda sobie sprawę z tego, jak ogromną krzywdę mu ona wyrządziła. W przypadku pierwszej reklamy mamy dorosłą kobietę, która sama o sobie decydowała. Sama zgodziła się wziąć udział w seksistowskiej reklamie. W przypadku chłopca tej świadomości modela nie ma. Jest za to świadomość jego rodziców.

Są granice, których przekraczać nam nie wolno. Jedną z nich jest wykorzystanie dziecka lub jego wizerunku w kontekście seksualnym. Naruszenie tej granicy to coś, czego w żaden sposób bronić się nie da i bronić tego po prostu nie wolno, bo jest to niegodne. Wydawałoby się, że wiedzieć to powinni przede wszystkim rodzice, którzy przecież chcą dla swoich dzieci dobrze.

Obserwuj

Magdalena Śpiewak

Szefowa at Mądrzy Rodzice
Mama dwóch chłopców - Benia i Fabiana, żona jednego męża - Jakuba. Wszechwładna szefowa Mądrych Rodziców, a zarazem autorka tekstów, opiekunka naszego Instagrama i Faceboooka. Blogerka znana jako Dziewczyna z obrazka. Kocha jednorożce, uwielbia tatuaże.
Obserwuj

Latest posts by Magdalena Śpiewak (see all)

POLECAMY



1% podatku, 100% wsparcia. Przekaż 1% podatku na fundację Lex Nostra.