Pochwała konwenansu

Kiedy pisałem tekst o stroju galowym, do głowy mi nie przyszło, że okaże się on tak popularny i wywoła tak burzliwe dyskusje. To, co w komentarzach mnie uderzyło, to powtarzające się głosy, że to do niczego niepotrzebne, bez znaczenia, że po co to komu. Strój galowy to część tego, co nazywamy konwensansami. Warto więc zastanowić się: Po co komu zatem konwenanse?

Czym jest a czym nie jest strój galowy?

Poprosiłem o wypowiedź Katarzynę, autorkę bloga DobrzeWychowana.pl, która na co dzień prowadzi, m.in. z dziećmi, zajęcia na temat savoir vivre’u.

Katarzyna Kant-Wysocka, autorka bloga DobrzeWychowana.pl, prowadzi kursy z zakresu savoir-vivre.
Katarzyna Kant-Wysocka, autorka bloga DobrzeWychowana.pl, prowadzi kursy z zakresu savoir-vivre.

Katarzyna Kant-Wysocka
DobrzeWychowana.pl

Ze smutkiem obserwuję, że coraz mniej rodziców uczy swoje dzieci dobierania stroju do okazji. Argumenty zazwyczaj są podobne: bo po co ma być mu niewygodnie, bo się pobrudzi, bo to tylko dziecko. Uważam, że podkreślanie strojem uroczystej okazji jest dobre i pomaga i dorosłym i dzieciom odczuć wyjątkowość chwili. Jasne, że możemy iść do teatru w dresie, prawo tego nie zakazuje. Ale dlaczego? Czy nie lepiej podkreślić wyjątkową ucztę duchową, jaką jest spektakl, odpowiednio dobranym strojem? Wracając do dzieci: argument o stroju niewygodnym jest kompletnie bez sensu. Dawniej rzeczywiście sztywne tkaniny i niezbyt wygodne fasony krępowały ruchy. Nie było to wielkim problemem, bo to nie był strój codzienny. Dziś możemy jednak przebierać w pięknych i wygodnych dziecięcych eleganckich ubraniach.

Co daje to, że przestrzegamy zasad? Z pewnością poczucie, że jest wszystko na swoim miejscu, zgodne z naszym kodem kulturowym. Dla dzieci jest to jeszcze ważniejsze. My, dorośli, możemy naginać i łamać pewne zasady, ale dziecko potrzebuje rytuałów, zwyczajów i właśnie zasad. Dlatego warto je uczyć, że wyjątkowa okazja to wyjątkowy wygląd.

Strój galowy to z pewnością nie jest różowa tiulowa spódnica ani dres z komiksowym bohaterem. Takie ubrania dzieci noszą na co dzień. Niech więc w Wigilię, na zakończenie roku szkolnego czy wizytę w teatrze włożą coś wyjątkowego i eleganckiego. To nie sprawi, że zniszczymy im dzieciństwo.

Konwensanse, dobre maniery, savoir-vivre – to oczywiście nie tylko strój galowy. Uczymy dzieci zachowania przy stole, ustępowania miejsca w tramwaju, mówienia „dzień dobry” i „do widzenia” i wielu innych reguł postępowania. Sami na ogół przecież też ich przestrzegamy, a przynajmniej powinniśmy, jeśli chcemy być dobrze postrzegani. Uczymy zasad, które pozwalają funkcjonować bez sprawiania innym przykrości. Odbyliśmy swego czasu z naszym dzieckiem rozmowę o reagowaniu na nietrafione prezenty albo o natarczywym wyrażaniu krytycznego stosunku do smaku podanego posiłku. Mogę tak wymieniać jeszcze długo…

Kiedy byłem (małym chłopcem, hej) młody, postanowiłem malować. Miałem wizję siebie jako twórcy awangardowego. Mój Tata, który sam studiował w młodości malarstwo, kazał mi odłożyć pędzle i farby. Zamiast nich dał mi kartkę i ołówek, a potem kazał rysować pudełko zapałek, szklankę, jabłko… Zrobił to oczywiście tak, by nie podcinać mi skrzydeł. Wyjaśnił mi, że zanim zacznę odrzucać zasady, powinienem najpierw je poznać, zanim zacznę odrzucać tradycyjną formę, powinienem ją opanować. To odrzucenie – tłumaczył mi Tata – ma być świadomą decyzją, a nie – wynikać z tego, że czegoś po prostu nie umiem. „Naucz się malować tradycyjnie, a kiedy już to opanujesz, odrzuć to i rób, co chcesz – bo możesz, a nie – bo musisz”.

Młodych poetów zachęca się na ogół do opanowania sztuki pisania sonetu. Dlaczego? Bo to najbardziej wymagający pod względem formy rodzaj wiersza. Musisz zmieścić się w 14 wersach z określonym podziałem na strofy, układem rymów i rytmem. Kiedy to opanują, zachowując przy tym sens w wierszu, mogą spokojnie odrzucić wszelki gorset zasad i pośmigać w kierunku awangardy.

Podobnie jest z zasadami dobrego wychowania, których częścią są właśnie reguły dotyczące stroju. Oczywiście, że można je odrzucić – w ramach buntu czy ot, tak po prostu. Można te zasady przekraczać i bawić się nimi. Ale najpierw trzeba je poznać. I trzeba też wiedzieć, kiedy można te zasady łamać. Tak, nawet łamanie zasad podlega pewnym zasadom, choć brzmi to absurdalnie.

Mogę ignorować reguły ubioru w niektórych sytuacjach, ale jeśli przyjdę przebrany za żabę na czyjś pogrzeb, po prostu mogę kogoś zranić. Pamiętam pewnego znanego działacza społecznego, który na spotkanie do Prezydenta RP przyszedł w jeansach i t-shircie, po czym złamał protokół, zabierając bez uzgodnienia głos do mikrofonu, który niemal wyrwał komuś z ręki. Nie tylko urzędnicy patrzyli na niego krzywo – również inni społecznicy, na co dzień niespecjalnie przejmujący się konwenansami, byli wówczas zdegustowani.

Nasi chłopcy ubierają się na galowo, gdy wymaga tego okazja. Ubierają się też elegancko, choć już nie na galowo, gdy idziemy do kościoła. Uczę ich kulturalnego zachowania przy stole. Mówią „dzień dobry”, „dobry wieczór”, „do widzenia”, „dziękuję”, „proszę”, „przepraszam”. Wiedzą, że do dorosłych zwracamy się „proszę pana” lub „proszę pani”. Może kiedyś to wszystko odrzucą – to ich wybór, ale będą wiedzieli, co i dlaczego odrzucają.

Jakub Śpiewak
Obserwuj

Jakub Śpiewak

Mąż, tata dwóch chłopców - Fabiana i Benia oraz dwójki dorosłych dzieci, dziadek jednego wnuka. Autor tekstów, grafik, fotograf i opiekun techniczny Mądrych Rodziców. Bloger znany jako Spesalvi. Prywatnie bawi się muzyką i fotografią, fan Mike'a Oldfielda i Sabatonu.
Jakub Śpiewak
Obserwuj

Latest posts by Jakub Śpiewak (see all)

1% podatku, 100% wsparcia. Przekaż 1% podatku na fundację Lex Nostra.