Oceny nie są ważne

„Tato, będę miał piątkę z WFu na semestr” – powiadomił mnie radośnie Młodszy Starszy. Ucieszyłem się i pochwaliłem, zwłaszcza że sam z tego przedmiotu powtarzałem klasę w liceum. Jako troskliwy i dobry tata zainteresowałem się automatycznie ocenami z innych przedmiotów. Tu Młodszy Starszy nie był już taki chętny do dzielenia się informacjami. Nijak nie mógł sobie przypomnieć, czy ocena z języka polskiego to dwójka czy trójka.

Jestem już co prawda starszym panem, wszak stuknęło mi w lipcu tego roku 45 lat, ale coś tam jeszcze z czasów dzieciństwa i młodości pamiętam. Na szczęście nie do końca zapomniał wół, jak cielęciem był. Pamiętam więc, że moje cenzurki (poza świadectwem maturalnym) nie miały czerwonego paska. Moje oceny – i te z przedmiotów, i ta ze sprawowania – na ogół nie zaliczały się do najlepszych.

Czy to o czymś świadczyło? Z pewnością. Głównie o tym, że system szkolny nie był gotowy na spotkanie ze mną… Dla ścisłości: system szkolny nie jest w ogóle gotowy na spotkanie z uczniami, z ich indywidualnymi potrzebami, możliwościami i uwarunkowaniami, a system oceniania niewiele ma wspólnego ze stymulacją rozwoju dzieci.

Przegadaliśmy z Piękniejszą i Mądrzejszą Połową pół nocy. Wspominaliśmy różne historie z naszych szkolnych doświadczeń. Zastanawialiśmy się, czego oczekujemy od naszych dzieci, na ile to pokrywa się z oczekiwaniami szkoły i wyszło nam, że właściwie to w ogóle się nie pokrywa. Uznaliśmy więc zgodnie, że musimy porozmawiać z Młodszym Starszym.

Powiedzieliśmy mu jasno, że nie oczekujemy od niego dobrych stopni. Nie musi pięć szóstek, piątek, czwórek. W sumie to nawet trójek nie musi.

Chcemy, żeby był ciekawy świata, żeby lubił się uczyć – dla siebie; żeby dowiadywanie się czegoś nowego, zdobywanie nowych doświadczeń sprawiało mu frajdę. Jeśli coś go interesuje, niech to pogłębia. Pasją Fabiana są dinozaury – o nich chętnie czyta, zapamiętuje bez problemu ogrom informacji o poszczególnych gatunkach, ich cechach i zwyczajach. To jest super – ma pasję i ją rozwija. Jeśli będzie w tym dobrym, to trudno – niech nie wie, jak rozmnaża się pantofelek. Przeżyje bez tego. Bez piątki z przyrody też da sobie jakoś radę w życiu. Czyta o dinozaurach, chętnie czyta komiksy, a lektury szkolne go odpychają. I co poradzić, że „Karolcia” albo „Dzieci z Bullerbyn” nie zachwycają, nawet jeśli mają zachwycać? Trudno, dwója z polskiego to nie koniec świata.

Z bólem serca wytłumaczyliśmy mu, że system szkolny jest głupi, ale nie jesteśmy w stanie go zmienić. Jeśli się zmienia, to nie my na to mamy wpływ, ale pani minister, która sama nie jest mądra, więc zmienia go raczej na gorsze. Wyjaśniliśmy dziecku, że szkołę skończyć musi, a nie warto tego przedłużać, więc musi zrobić minimum niezbędne do tego, by osiągnąć swój cel. A poza tym ma wykorzystać swoją mądrość, inteligencję, swoje zdolności, by rozwijać pasje, mieć zainteresowania, być ciekawym świata i poznawać go – nie dla stopni, ale dla samego siebie.

Może nie będziemy mogli chwalić się świadectwami z czerwonym paskiem, może szkoła będzie nam ciosać kołki na głowach, ale wierzę, że w ten sposób pomagamy naszemu dziecku w dobrym rozwoju. Cóż, Albert Einstein miał najniższą średnią w grupie na studiach. Prześlizgiwał się z roku na rok i był jednym z nielicznych, którym po ukończeniu nauki nie zaoferowano posady.

Jakub Śpiewak
Obserwuj

Jakub Śpiewak

Mąż, tata dwóch chłopców - Fabiana i Benia oraz dwójki dorosłych dzieci, dziadek jednego wnuka. Autor tekstów, grafik, fotograf i opiekun techniczny Mądrych Rodziców. Bloger znany jako Spesalvi. Prywatnie bawi się muzyką i fotografią, fan Mike'a Oldfielda i Sabatonu.
Jakub Śpiewak
Obserwuj

Latest posts by Jakub Śpiewak (see all)

1% podatku, 100% wsparcia. Przekaż 1% podatku na fundację Lex Nostra.