• Kategoria: Archiwum
  • Data:

Ludzie Cienie

Jakub ma 17 lat.  Jest bardzo wysoki, ma ładną twarz, duże, brązowe oczy. Siadamy w szpitalnej kawiarence, zamawiam herbatę. Widzę jak on się waha, patrząc na spore ciastko z kremem. W końcu kupuje wodę niegazowaną.

– Dlaczego nie kupiłeś tego ciastka? Widziałam jak na nie patrzyłeś.

Uśmiecha się smutno, pokazując szereg zepsutych  zębów.

– To od wymiotów – słyszę – Wiesz, zanim wpadłem w anoreksje, miałem bulimię. Później przez długi okres na przemian, raz jedno raz drugie. Wściekle liczyłem kalorie i gdy matka podawała mi kanapki na śniadanie, po kryjomu zbierałem z nich  masło i wcierałem w skórę. Bo masło tuczy. Mdlałem z głodu i łapczywie patrzyłem na kolegów pochłaniających batoniki i inne słodycze. Kradłem ojcu pieniądze, bo on nigdy nie przywiązuje uwagi do tego, ile ma w portfelu. Kupowałem w sklepie co się da, byle dużo.  Zamykałem się w pokoju pod pretekstem nauki i zaczynałem swoją gehennę. Gdyby ktoś to zobaczył, ten  koszmar. Jesz jedną czekoladę za drugą, zagryzasz lodami i popijasz ogromnymi ilościami gazowanych napojów. Do tego wielka  paczka chipsów i kilka batonów. Przez moment czujesz się jak król. Szybko jednak spadasz ze swojego urojonego tronu. Czujesz ten cholerny ciężar w sobie, stajesz przed lustrem i zaczynasz brzydzić się samego siebie. Usiłujesz to powstrzymać, tę falę rosnąca w tobie, wydaję ci się, że masz ogromny brzuch, że już przytyłeś kilka kilogramów. Nie wytrzymujesz w końcu, sprawdzasz co robią rodzice, podkręcasz głośniej muzykę i wychodzisz do toalety. Wkładasz do ust  palce, masz tę czynność opanowaną do perfekcji. Nawet cichych wymiotów się nauczyłem. Jak? W necie są takie fora, wiesz, wymieniamy się doświadczeniami. Wychodzisz, myjesz twarz i znowu nie jesz. I tak co kilka dni. Czasem ataki obżarstwa były częstsze, czasem po prostu jadłem normalnie, ale to też mi przeszkadzało w żołądku. Strach przed utyciem. Od pół roku nie wymiotuje, mam 184 cm wzrostu i ważę 48 kg. Do szpitala trafiłem, bo mój stan zdrowia bardzo się pogorszył, nie byłem w stanie sam się ubrać czy umyć. Tak, miałem terapie, dwa razy byłem też w ośrodku. Oni swoje, moja głowa swoje. Jeszcze to gadanie ludzi, że to nienormalne. Ludzi szokuje, ze na tę chorobę cierpi chłopak. Jakby ktoś gdzieś stwierdził naukowo, że na anoreksje umierają tylko dziewczyny.

– Dlaczego umierają? Wiele osób…

– Co “wiele osób”? Wychodzi z tego? To jakiś mit, nie wierzę w to. Mówią o nas: ludzie cienie. Wiesz dlaczego? Kiedy staniesz pod odpowiednim kątem na słońcu, twój cień będzie o wiele wyższy i wiele szczuplejszy, niż jesteś w rzeczywistości. Więc ja i inni chorzy, wciąż usiłujemy doścignąć ten cień.

Dominika ma 14 lat, od roku walczy o siebie.

– Patrząc w lustro, widzę osobę z nadwagą. Czuję obrzydzenie i złość . Staram się  patrzeć na siebie jak najmniej, by uniknąć poczucia winy.  Rok temu ważyłam 70 kilo przy wzroście 174 cm.  To było dużo, nawet bardzo dużo. Kilka razy usłyszałam, że powinnam zacząć o siebie dbać. Wtedy mnie to nawet szczególnie nie dotknęło, bo akceptowałam swoje ciało.  Najbardziej lubiłam jeść  ciastka i inne wypieki. Postanowiłam pójść na dietę, gdy przestałam się mieścić w ulubione ubrania.

Zaczęło się niewinnie. Stopniowo odstawiałam słodycze, białe pieczywo i ziemniaki. Później przyszło liczenie kalorii i obsesyjne myślenie  o nich. Tabele kaloryczne mam wyryte na pamięć.  Za cel obrałam sobie 500 kalorii dziennie i tego się trzymałam. Jeżeli  zjadłam coś nadprogramowo, to spalałam jeżdżąc na rowerku, czy wykonując rozmaite ćwiczenia. Były dni kiedy jadłam nawet po 200 kalorii. Ten czas jest w mojej głowie zamazany, nie pamiętam kiedy to wymknęło się spod kontroli. Przyszedł taki wstręt do siebie, nie wiem dlaczego. Nie wiem też, kiedy pojawiły się żyletki i okaleczania. Wolałam krzywdzić siebie, niż ludzi wokół. Myślałam, że to lepsze rozwiązanie. To w pewnym stopniu, karanie siebie za coś, nad czym przestałam panować. Dziś mam 179 cm wzrostu i nadal ważę za dużo. Nie powiem ci ile, bo wstydzę się tych okropnych kilogramów.

Patrzę na jej wychudzone ciało i pytam o marzenia.

– Chciałabym, żeby ludzie byli bardziej szczęśliwi. Zwracali uwagę na drugiego człowieka. A ja? Bardzo kocham moich najbliższych, martwi mnie to, że oni cierpią przeze mnie, bo się o mnie boją. To dla nich się staram i wierzę, że dzięki ich wsparciu wygram walkę z tym, co mnie tak niszczy. Tylko najpierw muszę się nauczyć patrzeć na siebie inaczej, akceptować siebie taką jaka jestem. A to bardzo trudne, bo z lustra nadal patrzy na mnie gruba, wstrętna dziewczyna.

“Rośnie liczba młodych osób chorujących na anoreksję. Specjaliści biją na alarm. Na tę śmiertelną chorobę cierpią nawet 9-latki. To nie jedynie wina mediów promujących przesadnie szczupłe modelki i tysiące magicznych “diet cud”. Winę za to ponoszą również relacje rodzinne i dysfunkcje. Według ekspertów młodzi ludzie dążą do śmierci, żeby ratować rodzinę lub któregoś z rodziców.” – źródło Fundacja Drzewo Życia.

Klara chorowała od 10 tego roku życia. Na 21 urodziny dostała piękny, błyszczący wózek.

” Obudziłam się, po dwóch tygodniach śpiączki, ważyłam całe 26 kg. Nie było tortu, fajerwerków, imprezy z przyjaciółmi. Tylko łzy rozpaczy moich rodziców i zdziwione oczy pielęgniarek. Zszokowanych tym, że jeszcze żyje. Wtedy myślałam, że już wszystko pojęłam, zrozumiałam swoją chorobę, wiem jak z nią walczyć. Byłam pewna, że jestem w stanie siebie uratować , że chcę żyć i wiem jak to zrobić. Byłam  pełna nadziei, nawet chyba radości, nie wiem, bo już zapomniałam jakie to uczucie. Mama płakała, ojciec milczał, a ja przez ten krótki moment chciałam normalnie żyć.

Dotarliśmy do domu, znalazłam się w swoim pokoju. Otworzyłam drzwi od szafy, w której miałam ukryte lustro. I wszystko pękło. Przede mną siedziała otyła, obrzydliwa dziewczyna, pod którą uginały się koła wózka inwalidzkiego. Zrozumiałam, że ten euforyczny przebłysk w szpitalu, był spowodowany urodzinami. Urodzinami tylko po to, by nadal umierać w cierpieniu i samotności.”

Rok później, na urodzinach Klary, znowu nie było świeczek na torcie. Tylko kilka zniczy i szarfa z napisem: “Dla naszej ukochanej córki. Na zawsze w naszej pamięci.”

 

Anika Zadylak – Werner: Tekst w dużej mierze powstał dzięki oraz przy współpracy, mojej  13 letniej  córki Klaudii, która w przyszłości chciałaby zostać psychologiem i pomagać osobom cierpiącym na anoreksję i bulimię.

10 sprawdzonych sposobów, jak wspomóc dziecko w nauce programowania - pobierz darmowy ebook

POLECAMY