• Kategoria: Archiwum
  • Data:

Owsiki – problem wstydliwy a … poważny

Dzisiaj dzieci, które nie potrafią spokojnie usiedzieć w miejscu, posądza się o ADHD. Z kolei dzieci, którym brak apetytu, nazywamy zwyczajnie „niejadkami”. Skarżenie się na bóle brzuszka tłumaczymy złym jedzeniem lub stresem, a zgrzytanie zębami nadmierną emocjonalnością. Często u podłoża powyższych zachowań może leżeć niepozorny owsik, odpowiedzialny za chorobę zwaną owsicą. Z reguły atakuje ona dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym, a wśród nich najbardziej te z obniżoną odpornością. Chorują na nią też dorośli, przy czym są oni bardziej odporni na zakażenia niż dzieci.

Owsiki to typowe ludzkie pasożyty z grupy nicieni, które bytują w jelicie grubym człowieka. Rozmnażają się w zawrotnym tempie, w związku z czym są też bardzo zaraźliwe. Najczęstszym miejscem sprzyjającym zakażeniu są duże skupiska dzieci, w tym żłobki, przedszkola, place zabaw (szczególnie piaskownice), figloraje, czy nawet plaże. Zaglądają one jednak i do domów dzieci, które nie korzystają z tych miejsc, a jedynie mają kontakt z rówieśnikami. Dla owsików nie ma ograniczeń wiekowych, ten problem może również dotknąć niemowlaka, który zarazi się od rodzeństwa, czy innego członka rodziny.

W jaki sposób dochodzi do zarażenia? Najczęściej właśnie przez nieumyte ręce, ale też przez niedostatecznie umyte owoce i warzywa. Z tego też względu chorobę wywołaną występowaniem owsików nazywa się też potocznie chorobą brudnych rąk. Jaja pasożyta przenoszą się z jamy ustnej do jelita grubego, gdzie przez okres od 2 do 4 tygodni dojrzewają. Samce po zaplemnieniu giną, a gotowe do rozrodu samice wydostają się nocą na zewnątrz odbytu, by w jego okolicy złożyć jaja. Dziecko czuje swędzenie i dyskomfort, co powoduje drapanie się w okolicy odbytu, a tym samym ponowne roznoszenie jajeczek za pośrednictwem rąk, czy to na pościel, piżamę, zabawki lub inne przedmioty. Obeschnięte już ze śluzu jajeczka unoszą się także w powietrzu. W ten sposób ponownie trafiają one do przewodu pokarmowego lub są wdychane z powietrzem i cykl zaczyna się od nowa. Jedna samica, która żyje około 4 tygodni, jest w stanie złożyć aż kilka tysięcy jaj.

Jakie są typowe objawy? Przede wszystkim jest to swędzenie okolicy odbytu, które nasila się w porze wieczornej i nocą. Charakterystycznym objawem jest też zgrzytanie zębami, czy często zaczerwienie okolic odbytu lub drobne wypryski wokół niego. Występuje też szereg innych symptomów, jak ogólne rozdrażnienie i nerwowość dziecka, brak apetytu, bóle brzuszka, zaburzenia wypróżniania, problemy ze snem, bladość, podkrążone oczy, osłabienie, a nawet spadek masy ciała.

Przy podejrzeniu owsicy, na podstawie ogólnego wywiadu z pacjentem i zaobserwowanych powyższych objawów, zleca się dodatkowo badanie laboratoryjne kału na obecność pasożytów. Takie badanie czasem trzeba powtórzyć nawet i kilkakrotnie, gdyż ze względu na cykl rozwojowy owsików może ich po prostu nie być w danej próbce kału. Bywa też, że pasożyty są widoczne już gołym okiem w kale lub w okolicach odbytu dziecka – będą to ciągi ruchomych białych strzępków bawełnianych. Istnieje również test taśmy celofanowej, który polega na dotknięciu jej lepką stroną okolic odbytu rano przed skorzystaniem z toalety. Jeśli znajdują się tam jajeczka owsików, z pewnością się do niej przyczepią.

Owsica występuje u dzieci niestety bardzo często. Dla większości jest to temat wstydliwy albo wręcz tabu. Problemu tego nie należy absolutnie bagatelizować, gdyż choroba ta, jak każda inna, może prowadzić do wyniszczenia organizmu, zwłaszcza u dzieci wątłego zdrowia, czy borykających się z alergiami. Nieleczona infekcja potrafi też w dużym stopniu zaburzyć rozwój psychofizyczny dziecka. Większość rodziców stara się jednak ukryć ten problem, wstydzą się nawet rozmowy z lekarzem, tym bardziej nie informują o tym personelu przedszkola. A co za tym idzie? Oczywiście dalsze zarażanie się dzieci i błędne koło.

Jeszcze kiedyś standardowo były przeprowadzane kuracje przeciw pasożytom u dzieci w żłobkach i przedszkolach. A jak jest obecnie? Wystarczy dopytać w placówce, do której uczęszcza nasze dziecko. To właśnie w trosce o jego zdrowie my, rodzice, powinniśmy zwracać na ten problem uwagę, rozmawiać o tym z personelem, jak i z innymi rodzicami, jeśli to konieczne. Dla dobra wszystkich. Często jednak oburzamy się i wychodzimy z założenia, że odrobaczanie jest dla zwierząt. Nic bardziej błędnego.

Niezależnie, czy nasze dziecko zostawiamy w żłobku, czy uczęszcza do przedszkola, czy nie, powinniśmy minimum raz w roku przeleczyć w kierunku pasożytów całą rodzinę – profilaktycznie. Szczególnie jest to zalecane, jeśli dodatkowo mamy w domu zwierzęta. W przypadku stwierdzonej owsicy u dziecka leczenie obejmuje wszystkich członków rodziny, gdyż, nawet jeśli niektórzy z nich nie mają jeszcze charakterystycznych objawów, to nie oznacza to, że nie są już zarażeni.

Jak przebiega sam proces leczenia? Otóż poza lekarską konsultacją i stosowaniem przepisanych leków przeciwpasożytniczych (dostępnych jedynie na receptę) należy wdrożyć również pewne czynności, które pozwolą nam uniknąć powtórnego zakażenia.

Dziecku obcinamy na krótko paznokcie, by uniknąć przenoszenia pod nimi jajeczek, pilnujemy też częstego mycia rączek po kontakcie z jakimikolwiek przedmiotami, przed jedzeniem, po wyjściu z toalety, po powrocie z przedszkola, placu zabaw, ze spaceru. Co wieczór zmieniamy bieliznę, ręczniki, a pościel wymieniamy częściej niż zwykle. Pierzemy w temp. 95 stopni i prasujemy wszystko gorącym żelazkiem, łącznie z bielizną. Mieszkanie zaś dokładnie odkurzamy (pamiętamy też o częstej wymianie worków do odkurzacza), myjemy powierzchnie mebli i podłogi, myjemy dokładnie zabawki lub pierzemy te, których się wymyć nie da, wyparzamy naczynia, odkażamy łazienkę, kuchnię, często wietrzymy wszystkie pomieszczenia. Dodatkowo, aby dziecku uniemożliwić drapanie się w nocy, zakładamy pod piżamkę obcisłą bieliznę, którą następnego dnia zmieniamy.

Oprócz tych wszystkich czynności higienicznych należy pamiętać i o odpowiedniej diecie. Rezygnujemy zatem z przetworzonych węglowodanów, wprowadzamy więcej warzyw, produktów z wyższą zawartością błonnika, czyli kasze, pieczywo razowe, warzywa strączkowe. Metodą naszych babć dobrze jest też wypić parę razy w tygodniu wodę z ogórków kiszonych, czy sok z kapusty kiszonej, a do przegryzania włączyć do codziennego menu świeże pestki dyni.

Jak można zapobiegać? Zadbajmy o to, aby codzienne przestrzeganie higieny było swoistym rytuałem dla całej rodziny. Wpajajmy dzieciom już od małego, jak istotne ma to znaczenie dla ich zdrowia. Zwracajmy uwagę – w razie konieczności nawet i wielokrotnie, aby myć rączki wodą z mydłem, nie wkładać palców czy zabawek do buzi, a każde owoce i warzywa przed zjedzeniem dokładnie wymyć. Pamiętajmy też o tym, że dzieci biorą przykład z dorosłych, zatem, jeśli my należycie dbamy o higienę, to i nasze dzieci będą się tego od nas uczyć. I nie bójmy się rozmawiać o problemie, czasem nasz problem to też problem całego przedszkola i innych rodziców. Kiedy na szali jest zdrowie naszego dziecka wstyd i wszelkie nasze opory, często nieuzasadnione, nie powinny mieć racji bytu.

Misia Pólkowska
autorka bloga Strefa dla Mamy

Strefa dla Mamy

10 sprawdzonych sposobów, jak wspomóc dziecko w nauce programowania - pobierz darmowy ebook

POLECAMY