• Kategoria: Archiwum
  • Data:

Mało nas do pieczenia chleba?

„Dziś odwiedziliśmy piekarnię. Było fantastycznie! Teraz już wiem jak piecze się chleb.” – tak rozpoczyna się obszerny zapis w pamiętniku trzecioklasisty, który w odróżnieniu od swoich kolegów i koleżanek z innej klasy doświadczył pieczenia chleba, zamiast przeczytać o tym w podręczniku.

Cóż to była za przygoda! W progu powitał wszystkich sam szef piekarzy, który, zasypany pytaniami, nie tylko ciekawie opowiadał o swoim życiu, ale przede wszystkim oprowadził swoich małych gości po pomieszczeniach piekarni, pokazał różne rodzaje mąki, urządzenia i narzędzia niezbędne do wyprodukowania chleba i co najważniejsze – z wcześniej przygotowanego „ciasta” pozwolił własnoręcznie uformować małe chlebki i bułki. Wszyscy ochoczo zabrali się do pracy i już po chwili po okolicy rozniósł się piękny zapach świeżego pieczywa. Był to niezwykle udany wypiek. Wszystkie chleby i bułki miały piękny rumiany wygląd i mimo cieknącej ślinki nikt nawet nie nadgryzł własnego dzieła. Po powrocie do szkoły nastąpiła dalsza część zabawy – lekcja matematyki i układanie zadań, których bohaterami były chrupiące, jeszcze ciepłe wypieki. One też wspierały tych spośród uczniów, którzy mieli jakiekolwiek problem z rozwiązaniem zadań ułożonych przez kolegów. Blaty szkolnych stolików powoli zapełniały się chlebowymi działaniami, a radość uczenia się zagłuszył dźwięk dzwonka oznajmiającego koniec lekcji. „Po powrocie do domu opowiedziałem rodzicom i młodszej siostrze skąd bierze się chleb. Teraz już wiem, że nie ze sklepu. Właściwie to mógłbym w przyszłości zostać piekarzem.”

 „Zamiast soczystych, aromatycznych potraw uczniom serwuje się suche trociny.”
Marzena Żylińska

Żywa lekcja pieczenia chleba jest przykładem uczenia się przyjaznego mózgowi. Dzieci, uczestnicząc w procesie pieczenia chleba, miały okazję doświadczyć czegoś, co niewątpliwie ich mózgi uznały za potrzebne. Uczyły się, nie wiedząc o tym, że się uczą. Uczyły się wszystkimi zmysłami, co pozwoliło na aktywizację wielu struktur mózgowych. Były aktywne, a aktywność właśnie jest motorem procesu uczenia się. Wycieczce w piekarni niewątpliwie towarzyszyły pozytywne emocje, tym silniejsze, że dzieci same wykonywały czynności, które wcześniej mogły się wydawać poza zasięgiem ich możliwości.

Manfred Spitzer w swojej książce „Jak uczy się mózg” przytacza wyniki badań, które wyraźnie pokazują, że proces uczenia się, któremu towarzyszą pozytywne uczucia, jest bardzo efektywny. Emocje utrwalają informacje w pamięci. Jeśli dodamy do tego silne wrażenia węchowe (węch, najstarszy rozwojowo zmysł sprzyja uczeniu się – umożliwia przywoływanie żywych emocjonalnie wspomnień) możemy stwierdzić, że wycieczka edukacyjna do piekarni może być przykładem uczenia się efektywnego, radosnego, sprzyjającego motywowaniu uczniów do nauki. Warto zwrócić uwagę na fakt, iż podróż do krainy wiedzy nie zakończyła się dla uczniów z chwilą opuszczenia piekarni. Chleby i bułki stały się naturalnymi pomocami dydaktycznymi na lekcji matematyki, a spisane w uczniowskich pamiętnikach wspomnienia pozwoliły utrwalić wiedzę zdobytą w piekarni.

Kiedy trzy miesiące po wycieczce zapytałam jej uczestników, jak piecze się chleb, zasypali mnie niezwykle emocjonalnymi opowieściami nasyconymi szczegółami na temat rodzajów zbóż, gatunków chleba, temperatury pieczenia. Dowiedziałam się również, jak miał na imię właściciel piekarni i jak wysokie są jego zarobki. Odżyły wspomnienia i radość uczestniczenia w czymś wspaniałym, niezwykłym. Niewiele zaś na ten sam temat mieli do powiedzenia uczniowie innej klasy, którzy w sposób tradycyjny, siedząc w ławkach i czytając podręcznik, usiłowali nauczyć się, jak powstaje chleb. Niestety zostali oni pozbawieni możliwości aktywnego, wielozmysłowego poznawania świata. Niektórzy z nich na pytanie skąd się bierze chleb, być może odpowiadać będą – ze sklepu!

Przytoczony przykład tworzenia warunków uczenia się przyjaznych uczniowskim mózgom każe się zastanowić nad zasadnością tkwienia w archaicznym systemie „ukrzesłowienia” uczniów, ich przedmiotowego traktowania w kontekście transmisji wiedzy. Wydaje się koniecznością tworzenie nowej kultury uczenia się poprzez stosowanie przez nauczycieli metod aktywizujących uczniów, wzbudzających ich naturalną ciekawość świata, motywację do rozwiązywania problemów, poszukiwania nowych rozwiązań.

Wycieczka do piekarni jest dowodem na to, że można, jeśli się tylko chce. A co zrobić, żeby się chciało chcieć? Mam na to swoją receptę – przede wszystkim należy ugiąć kolana, by zniżyć się do poziomu dziecka, poznać jego naturę, przestrzeń, w której funkcjonuje na co dzień oraz odrobina zwykłej, a może niezwykłej, empatii. Jeśli do tego dołożymy podstawową wiedzę na temat uczenia się mózgu, jesteśmy w stanie zmienić polską szkołę tak, aby uczące się w niej dzieci mogły z radością krzyczeć – dużo nas do pieczenia chleba!

Bożena Będzińska-Wosik
dyrektor Szkoły Podstawowej nr 81 w Łodzi

ilustracja: Tim Pierce – Flickr.comCC BY 2.0
10 sprawdzonych sposobów, jak wspomóc dziecko w nauce programowania - pobierz darmowy ebook

POLECAMY