Najseksowniejsze dzieci? Afera na Facebooku

Przez polską część Facebooka przetoczyła się w ostatnich dniach fala oburzenia związanego z powstawaniem stron typu „Najseksowniejsze dzieci”. Fala ta wylała się również na media tradycyjne, które informowały, że administratorzy portalu społecznościowego odmawiają usuwania tych stron, ale sprawą zajęła się polska prokuratura. Warto na całą tę sprawę spojrzeć z kilku perspektyw.

Na tych stronach pojawiały się fotografie dzieci pobrane najprawdopodobniej z prywatnych profili innych użytkowników portalu. Zdjęcia te nie miały charakteru pornografii dziecięcej, zostały natomiast umieszczone w kontekście seksualnym wynikającym z nazw stron. Towarzyszyły im często wulgarne i obsceniczne komentarze innych użytkowników.

Działanie twórców tych stron było w oczywisty sposób niesmaczne, niemądre i niemoralne. Nie wszystko jednak, co jest niesmaczne, niemądre i niemoralne, jest równocześnie niezgodne z prawem. Te dwa porządki trzeba rozdzielić. Oburzenie internautów jest zrozumiałe i słuszne, ale nie oznacza, że np. prokuratura czy administratorzy Facebooka mają podstawy prawne do interwencji.

Czy te strony łamią prawo?

Spora część internautów posługiwała się argumentem, że są to strony pedofilskie. Możemy tu rozważyć dwa przepisy kodeksu karnego.

Pierwszy z nich, art. 202 KK, mówi m.in. o rozpowszechnianiu i publicznym prezentowaniu treści pornograficznych z udziałem małoletniego poniżej lat 15. Problem w tym, że zdjęcia publikowane na tych stronach nie mają charakteru pornograficznego, a ich seksualny kontekst wynika z nazwy strony, nie zaś z treści samych fotografii. Tego przepisu zastosować się nie da. Dla zainteresowanych:

Art. 202 §3. Kto w celu rozpowszechniania produkuje, utrwala lub sprowadza, przechowuje lub posiada albo rozpowszechnia lub prezentuje treści pornograficzne z udziałem małoletniego albo treści pornograficzne związane z prezentowaniem przemocy lub posługiwaniem się zwierzęciem,
podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.

Drugi przepis, art. 200b KK, przewiduje karę za publiczne pochwalanie do zachowań pedofilskich. Dotychczasowa praktyka oraz doktryna prawa wymagają, by to pochwalanie było wyrażane wprost. Tu z taką sytuacją nie mamy do czynienia, zatem i tego przepisu zastosować się nie da. Oto dokładne brzmienie przepisu:

Art.200b. Kto publicznie propaguje lub pochwala zachowania o charakterze pedofilskim,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Pozostają oczywiście kwestie związane z prawami autorskimi do zdjęć oraz prawami do wizerunku. Tu, jak sądzę, wykazanie nadużycia nie będzie problemem, tyle tylko że to są sprawy do postępowania cywilnego.

Dlaczego Facebook nie usuwa?

Warto pamiętać o tym, ż Facebook jest spółką amerykańską i działa w oparciu o prawo obowiązujące w USA, a nie na podstawie prawa polskiego.

Jednym z filarów amerykańskiego prawodawstwa jest ochrona wolności słowa, która rozumiana jest z naszego punktu widzenia dość radykalnie. Między innymi dlatego czyny takie jak pochwalanie pedofilii czy np. nazizmu nie są w USA uznawane za przestępstwo. Za to wszelkie podmioty działające w tym kraju są bardzo czułe na punkcie wolności wypowiedzi. Oskarżenie o jej naruszanie może oznaczać poważne kłopoty prawne i wizerunkowe.

Facebook ma swój regulamin, który definiuje tzw. standardy społeczności. Regulamin ten daje administratorom niemal nieograniczoną swobodę interpretacji tych standardów. Oczywiście to oznacza, że może zaryzykować i usunąć narażając się na krytykę za ograniczanie wolności słowa, uznając po prostu, że dobro dzieci jest wartością nadrzędną. Niektóre z tych stron zostały już zresztą zablokowane.

Czym są te strony?

Nie wiemy oczywiście, kto jest twórcą tych stron. Nie wiemy nawet, czy jest to jedna osoba, grupa osób działających wspólnie czy niezależnie od siebie. Bardzo możliwe, że nigdy się tego nie dowiemy.

Styl tych stron i doświadczenie internetowe pozwala mi jednak przypuszczać, że tak naprawdę mamy tu do czynienia z absolutnie niesmacznymi, nieprzyzwoitymi i niestosownymi żartami, za którymi stoi młodzież w wieku gimnazjalnym.

Żeby było jasne: nie chcę w ten sposób sugerować, iż autorzy tych stron powinni uniknąć konsekwencji swoich zachowań. Wręcz przeciwnie: jak najbardziej powinni je ponieść. Warto jednak mierzyć sprawy odpowiednią miarą.

Problem wychowawczy?

Jeżeli faktycznie za tymi stronami stoją młodzi ludzie i ich osobliwe poczucie humoru, to jako dorośli musimy sobie jasno powiedzieć, że mamy problem wychowawczy, i to naprawdę poważny.

Takie poczucie humoru wskazywałoby bowiem na to, że nie udało nam się zaszczepić tym młodym ludziom podstawowych norm społecznych, nauczyć ich wrażliwości i empatii oraz odpowiedzialności. I z tymi brakami ci młodzi ludzie pójdą w dorosłe życie. Tak będą sami funkcjonować i tak kiedyś będą wychowywać własne dzieci. To nie nastraja optymistycznie.

Niemądrzy rodzice?

Warto zastanowić się, skąd pochodzą zdjęcia wykorzystane na tych niesmacznych stronach. Można założyć z dużą dozą prawdopodobieństwa, iż autorzy tych niesmacznych stron większość opublikowanych tam stron ściągnęli z profili innych użytkowników.

Rodzice publikowali na swoich profilach fotografie własnych dzieci, nie dbając o ochronę prywatności, w taki sposób, że zdjęcia te były publicznie dostępne. Zostały pobrane i udostępnione ponownie, tyle że w zupełnie innym kontekście, którego z pewnością rodzice by sobie nie życzyli.

Temat ochrony wizerunku dzieci, publikowania ich zdjęć poruszaliśmy wielokrotnie. Jest to okazja, by przypomnieć:

[custom_list icon=”exclamation-triangle” iconcolor=”#dd3333″]
  • Gdy wrzucasz zdjęcie do sieci, tracisz nad nim jakąkolwiek kontrolę. Nie masz pewności, że ktoś nie zapisze go na swój dysk, nie opublikuje „kiedyś tam” w innym kontekście, np. po przerobieniu.
  • Jeśli chcesz podzielić się zdjęciem dziecka np. na Facebooku, skorzystaj z narzędzi ochrony prywatności, które portal udostępnia, np. ustawiając, by było ono dostępne tylko dla członków rodziny albo tylko dla znajomych.
  • Nie publikuj fotografii, które mogą być ośmieszające, stawiać dziecko, choćby w przyszłości, w niezręcznej sytuacji, które naruszają intymność dziecka. Nie publikuj z zasady zdjęć prezentujących nagość dziecka.
  • Zanim opublikujesz zdjęcie dziecka, zastanów się dobrze, czy warto.
[/custom_list]
Obserwuj

Jakub Śpiewak

Mąż, tata dwóch chłopców - Fabiana i Benia oraz dwójki dorosłych dzieci. Autor tekstów, grafik, fotograf i opiekun techniczny Mądrych Rodziców. Bloger znany jako Spesalvi. Prywatnie bawi się muzyką i fotografią, fan Mike'a Oldfielda i Sabatonu.
Jakub Śpiewak
Obserwuj

Latest posts by Jakub Śpiewak (see all)

POLECAMY