• Kategoria: Archiwum
  • Data:

Skąd się biorą klapsy?

Badania udowadniające nieskuteczność i szkodliwość kar cielesnych, w tym klapsów, są znane od dawna. Wiadomo, że bicie dzieci (a klaps to też bicie) nie przynosi takiego efektu, jakiego życzyliby sobie karzący w ten sposób rodzice – nie sprawia, że dzieci stają się „grzeczne” i posłuszne, nie uczy odróżniania dobra od zła ani szanowania autorytetów, ale przeciwnie: kształci umiejętność ukrywania niepożądanych zachowań i kłamania, jest lekcją agresji, obniża samoocenę i iloraz inteligencji, a ponadto może przyczynić się do wielu problemów w przyszłości.

Poza tym od 2010 roku w Polsce stosowanie kar cielesnych jest prawnie zakazane. A jednak wciąż zdarzają się rodzice popierający i stosujący tę formę przemocy. Akceptacja klapsów spada, ale w zeszłym roku 60% Polaków uważało, że czasem są one niezbędne.

Dlaczego? Bo nie da się zmienić świadomości społecznej ani przekonań żadnej pojedynczej osoby z dnia na dzień. Niby oczywiste, ale nie zawsze łatwe do zaakceptowania. Ja sama niekiedy chciałabym zobaczyć zmianę zaraz, a najlepiej teraz, natychmiast. Bo przecież „po mojej stronie” stoi nauka i prawo i wszyscy już dawno powinni to zrozumieć! A to tak nie działa.

Dorosłe osoby, które dzisiaj aprobują i stosują kary cielesne, najczęściej same w dzieciństwie ich doznawały, a nawet jeśli nie (co czasem się zdarza) – dorastały w czasach, gdy bicie dzieci było powszechnie akceptowane i praktykowane nie tylko w domach, ale i w szkołach. Takie wzorce wychowawcze zostały im przekazane przez rodzinę i społeczeństwo i zgodnie z nimi chcą wychowywać swoje dzieci. Ta chęć nie wynika jednak ze świadomej decyzji, ale przede wszystkim z faktu, że wzorce wychowawcze (podobnie jak wszelkie inne wzorce kulturowe) są utrwalane bardzo głęboko, uwewnętrzniane, wdrukowywane w człowieka w miarę jego dorastania i niełatwe do modyfikacji.

Zmiana przekonań dotyczących kar cielesnych może być szczególnie trudna, bo wiąże się nie tylko z podważeniem metod stosowanych przez własnych (kochanych i szanowanych) rodziców, ale również z uświadomieniem sobie zaznanego w dzieciństwie, a następnie wypartego cierpienia. Ludzie nie chcą cierpieć, więc wolą uznać bicie i inne krzywdzące zachowania za dobre, słuszne i zasłużone. Jako dzieci muszą zresztą to zrobić, bo dziecko potrzebuje obrazu troskliwych rodziców, którzy robią wszystko dla jego dobra (dlatego nawet brutalnie bite dzieci zwykle kochają swoich rodziców).

Byłoby idealnie, gdyby każdy rodzic potrafił skonfrontować się z własnymi przykrymi doświadczeniami z dzieciństwa i nie powielać błędów swoich rodziców, którzy nie tylko nie umieli postępować inaczej, ale zwykle nawet nie wiedzieli, że można. Dobrze byłoby również, gdyby osoby pragnące przekonywać rodziców do rezygnacji z bicia miały wobec nich nieco więcej empatii. Bo oni też byli kiedyś bitymi dziećmi, a praca, jaką muszą wykonać, by zmienić przekonania, to nie tylko przyswojenie wiedzy o szkodliwości i nieskuteczności bicia, ale przede wszystkim uświadomienie sobie własnej krzywdy i przeżycie jej na nowo. Praca ta bywa niełatwa, ale warto i należy ją podjąć, by zaoszczędzić własnym dzieciom cierpienia, jakiego samemu się doświadczyło.

Anna Golus
autorka jest inicjatorką kampanii “Kocham. Nie daję klapsów“.

10 sprawdzonych sposobów, jak wspomóc dziecko w nauce programowania - pobierz darmowy ebook

POLECAMY