Babcie i dziadkowie

“Nic się nie martw, wnuki nas pomszczą” – tłumaczył mojej Babci Stanisław Jerzy Lec, kiedy mój Tata jako młodzieniec dawał się swoim rodzicom we znaki. Trzeba przyznać, były to słowa prorocze, a ja “pomściłem” z nawiązką, bo do grzecznych dzieci nie należałem. To były troszkę jednak inne czasy.

Dziadek i babcia kojarzą nam się, nawet wizualnie, ze starszymi ludźmi. Nawet w reklamach są to z reguły osoby ok. 60-letnie. Tyle że to mit. Mam 40 lat, a moja córka, nie wymawiając, właśnie skończyła 21 lat. To oznacza, że, gdyby postanowiła iść w ślady ojca, to już bym został dziadkiem. (Córko Droga, nie naśladuj tatusia w tej kwestii, ładnie proszę!)

Dziadkowie i babcie to coraz częściej ludzie aktywni zawodowo. Trudno przecież spodziewać się, że w wieku 40 lat będę emerytem. Nie jestem wszak agentem Tomkiem. To ludzie aktywni społecznie, kulturalnie. To ludzie korzystający z nowych technologii. To nie są – jak by to rysował stereotyp – niedołężni, nieznający współczesnego świata staruszkowie.

Kiedyś mówiło się, że rodzice są od wychowywania, a babcie i dziadkowie – od rozpieszczania. Dziś to wersja niespecjalnie aktualna.

Najpierw bowiem to właśnie na Babcie i Dziadków spadł główny ciężar wychowywania wnucząt. I w wielu rodzinach nadal tak jest. Rodzi się dziecko, rodzice pracują, robią kariery, a w codziennej opiece nad dzieckiem pomagają babcie i dziadkowie. No, bo to osoby zaufane, a przy tym nie trzeba wydawać pieniędzy na nianie.

Dziś i z tym bywa różnie. Załóżmy, że ktoś idzie trybem bardziej rozsądnym niż ja. Czyli kończy studia. Ma 25 lat. Idzie do pracy. Żeni się lub wychodzi za mąż, albo i to nie, tylko wchodzi w stały związek. Pojawia się dziecko. Ma, dajmy na to, 27 lat. Jego rodzice, czyli babciodziadkowie (by być poprawnym politycznie), mają wiec 50-60 lat. Czyli pracują. I będą pracować, bo przecież wiek emerytalny po reformie to 67 lat.

Nadal jednak warto pamiętać, że to rodzice ponoszą odpowiedzialność za wychowanie dzieci. Dziadkowie i babcie pomagają, ale nie są “głównymi rozgrywającymi”. Warto by pamiętali o tym wszyscy dorośli w rodzinie. Warto rozmawiać i ustalać wspólnie strategię wychowawczą. Warto, by rodzice pozwolili dziadkom i babciom na pewien margines rozpieszczania i nawet łamania codziennych reguł. Z drugiej strony warto, by dziadkowie i babcie szanowali to, że to rodzice mają głos decydujący, że mają prawo robić różne rzeczy po swojemu, inaczej niż to robiono kiedyś. No, i warto, by do dziecka wszyscy szli “wspólnym frontem”, przynajmniej w sprawach zasadniczych, a różnice zdań wyjaśniać sobie między dorosłymi.

Warto wykorzystać to, że dziadkowie i babcie są niecodzienni. Rodzice mają swoje obowiązki wynikające z codziennej opieki. To oni pilnują mycia rączek (niczym Rysiek z Klanu), ząbków, odrabiania lekcji, itd. To oni wyznaczają codzienne granice (“o tej porze dzieci śpią”). Dziadkowie i babcie są troszkę poza tą codziennością. Przez to mają zupełnie inny kontakt z dzieckiem, czyli swoim wnukiem. I ta odmienność może być ogromnym walorem. Czasem dziecko nie powie o jakimś problemie rodzicom, obawiając się ich gniewu, lekceważenia, braku zainteresowania, nie chcąc ich denerwować, ale opowie “w tajemnicy” dziadkowi lub babci.

Warto też pamiętać i tego uczyć: Babcię i Dziadka mamy przez cały rok. Nie tylko w dniu  ich kalendarzowego święta. Choć o święcie pamiętać też warto i warto wspólnie z dzieckiem przygotować prezent.

Jakub Śpiewak
Obserwuj

Jakub Śpiewak

Mąż, tata dwóch chłopców - Fabiana i Benia oraz dwójki dorosłych dzieci, dziadek jednego wnuka. Autor tekstów, grafik, fotograf i opiekun techniczny Mądrych Rodziców. Bloger znany jako Spesalvi. Prywatnie bawi się muzyką i fotografią, fan Mike'a Oldfielda i Sabatonu.
Jakub Śpiewak
Obserwuj

Latest posts by Jakub Śpiewak (see all)

1% podatku, 100% wsparcia. Przekaż 1% podatku na fundację Lex Nostra.