• Kategoria: Archiwum
  • Data:

Minimalizm – mniej lepsze niż więcej

[dropcap style=’square’]C[/dropcap]Czym jest minimalizm – to filozofia czy modny trend? Z pewnością nie chodzi tylko o posprzątanie domu i dobrą organizację przestrzeni, bo minimalizm nie kręci się wyłącznie wokół rzeczy materialnych. Proste życie, bez nadmiaru w każdej dziedzinie w czasach konsumpcjonizmu to nie lada wyzwanie dla większości z nas.

Chciałabym w skrócie opisać Wam moją drogę do prostszego, minimalistycznego życia. Przyznam szczerze, że od zawsze dużo kupowałam i przykładem minimalistki z pewnością nie byłam. Ale z drugiej strony, wiele rzeczy rozdawałam, przekazywałam dalej, czy sprzedawałam. Nadmiar irytował mnie, choć nie do końca umiałam sobie z nim poradzić.

Swoją „przemianę” zaczęłam najprościej – od likwidacji nadmiaru przedmiotów, ponieważ minimalistyczne podejście do jedzenia miałam już opanowane. Intuicyjnie przygotowywałam proste potrawy nie wiedząc jeszcze, że istnieje taki trend. Dzieciom również to pasowało.

Wpisy minimalistów o pozostawieniu słynnej liczby 100 rzeczy traktowałam z przymrużeniem oka. Jestem realistką i matką czwórki dzieci. Pewnie jest to możliwe, ale po co utrudniać sobie życie? Zaczęłam od szaf i sterty butów, ubrań, zdjęć, biżuterii, pamiątek z podróży i innych “niezbędnych” śmieci. W moim przypadku najgorzej było z książkami. Czytam dużo i zawsze miałam ich dużo. Podczas pierwszej wyprawy do miejskiej biblioteki oddalam 600 tytułów! Podczas drugiej, ze łzami w oczach oddałam znowu ponad 300. W trakcie mojej przeprowadzki z Polski do USA kilkanaście lat temu, jedna walizka po brzegi wypełniona była książkami. Oczywiście większości z nich nie miałam w ręce od paru lat, były one bardziej stertą wspomnień, jakąś niewidzialną sentymentalną nicią łączącą mnie z czasami, które przeminęły i już nie wrócą. Miałam łzy w oczach, miałam wrażenie, że pozbyłam się jakieś cząstki mnie. Pozbyłam się wielu innych rzeczy, naprawdę wielu. I wówczas poczułam ulgę.

Pozbycie się pamiątek i rzeczy, które były z nami niejako od zawsze, to dopiero wierzchołek góry lodowej. Plan został przyjęty, zaczęłam od typowych rzeczy materialnych i przed wszystkim od siebie, w następnej kolejności był mąż, a na końcu dzieci i pies.

Dzieci, hmm… sama nie wiem, jak to się zaczęło? Oczywiście nie obyło się bez pytań typu “Mamo, dlaczego to wyrzucamy?” albo stwierdzenia “Mamo, wszystko mi jest potrzebne”. Dużo z nimi rozmawialiśmy na temat materializmu, posiadania i chęci “kupowania”. Wiem, że nie jest łatwo tłumaczyć takie sprawy na prosty język dziecka, ale warto próbować. Faktem jest, że od czasu do czasu robiliśmy tzw. “czystki zabawkowe” w domu, ale ta decydująca była większa i poważniejsza.

Skutki pozbycia się nadmiaru zabawek są zbawienne – dzieci bawią się używając swojej wyobraźni, zdecydowanie bawią się lepiej, dłużej i ciekawiej. Spędzają godziny w pokoju wymyślając namioty z łóżek, pościeli, pudeł z kartonu, czy nawet wielkiej sterty ręczników papierowych w oryginalnym foliowym opakowaniu, żeby zrobić np ladę sklepową. Regularnie musimy dokupować tylko artykuły plastyczne, takie jak kleje, papiery, bibuły,  itd.

Owszem, kiedy odwiedzamy znajomych, nasze dzieci są w szoku patrząc na ilość zabawek w innych domach, ale szczerze wierzę, że będzie to procentowało w przyszłości. Poza tym przypominam sobie siebie i dzieci z sąsiedztwa, jak szaleliśmy na podwórku z patykami w rękach, jak wisieliśmy na trzepakach… Gdzie te czasy?

Wiem, czasu nie zatrzymam. Iphony, Ipady, czy laptopy zawojowały dziecięcy świat. Staramy się rozgraniczyć technikę od codzienności i umożliwić dzieciom bycie dziećmi z wyobraźnią. Pewnie jest nam łatwiej, bo mieszkamy teraz z dala od miasta i chaosu. Krok po kroku uczymy się prostego życia a nie uzależnionego od “przymusowej” manii posiadania i pokazania.

Ci, którzy mieszkają w Stanach wiedzą, jak wszystko jest tu łatwo dostępne i jak konsumpcjonizm opanował ludzi. Każda zachcianka jest na wyciągniecie reki, z reguły za małe pieniądze.

Myślę, że sam minimalizm jako trend przypomniał mi, jak ciekawe może być proste życie bez nadmiaru. I uświadomił mi, jaki my, Rodzice, dawaliśmy przykład naszym dzieciom. Bardzo prawdopodobne jest, że nasze dzieci będą w przyszłości powielać nasze zachowania, dlatego tak ważne jest przemyślenie zachowań czy słów.

Jesteśmy tylko ludźmi i życie z dziećmi, z jednym czy z czwórką jest odpowiedzialnością, ale i piękną przygodą. Nie ma dnia, żebyśmy się nie nauczyli czegoś o nas samych dzięki naszym pociechom. Dlatego pozwólmy im żyć i bawić się ich wyobraźnią a nie kolejną nową zabawką na baterię, która sama czyta, recytuje, liczy czy mówi wierszyk. Nowa, kolejna zabawka (jeśli jest ich nadmiar) nie da szczęścia na dłużej, ani nie zastąpi rodzica. Można tez stosować zasadę minimalistów polegającą na tym, że jeśli coś nowego nabywamy do domu, to usuwamy coś starego. To bardzo fajna i prosta zasada ucząca kontroli nad dobytkiem. Skąd wiemy, że w domu jest za dużo zabawek? Wg mnie wspaniale to widać po dniu zabawy z innymi dziećmi. Jeśli pokój wygląda jak pobojowisko i wizja jego sprzątania przeraża, to znak, że zabawek jest za dużo. Poza tym dobrze jest wyrobić w sobie nawyk przemyślanych zakupów: zanim coś kupimy, przemyślmy to parę razy: po co, na co i czy naprawdę tego użyjemy.  A jeszcze lepiej jest odłożyć zakupy w czasie – czasem po paru dniach okazuje się, że ta jeszcze wczoraj niezbędna rzecz, już dziś jest kompletnie niepotrzebna.

Podsumowując – my rodzice, miłośnicy minimalizmu, staramy się zrobić wszystko, aby nasze dzieci nie wyrosły na osoby nastawione na kupowanie, materializm, konsumpcję. Pragniemy rozkochać je w  prostym życiu i pokazać im, że nie ilość rzeczy stanowi o wartości człowieka, a tym co nadaje życiu sens są miłość, przyjaźń, pasje, podróże, ale także zwykłe, codzienne sprawy, które dzieją się tu i teraz.

510aHR7rUJLKarolina Dolecka

Mama czwórki cudownych maluchów (Zosia 8,5, bliźnięta Marysia i Antoś 6; Hania 3 lata). Pochodzi z Polski, od kilkunastu lat żyje w USA. Obecnie mieszka w okolicach Chicago, z dala od miasta i stara się wychowywać dzieci w zgodzie z naturą ucząc je szacunku do ludzi i świata. Z wykształcenia psycholog i holistyczny dietetyk. Uwielbia czytać książki, pisać i medytować. Miłośniczka minimalizmu – prostego życia. Razem z Gabrielą Kucą, która była bardzo pomocna przy powstaniu powyższego artykuły, współtworzy blog  MultiMultiMama.com. Autorka wydanej w USA (dostępnej niestety tylko w języku angielskim) książki “Natti’s Magic in You“.

3M

10 sprawdzonych sposobów, jak wspomóc dziecko w nauce programowania - pobierz darmowy ebook

POLECAMY