• Kategoria: Archiwum
  • Data:

Kolejny sezon łamania praw dziecka w TV

Zanim w komercyjnych stacjach telewizyjnych – najpierw w TVN, a ostatnio także w Polsat Cafe i MTV – pojawiły się różne odmiany reality show z udziałem dzieci, telewidzowie przez kilka lat przyzwyczajali się do widoku uprzedmiotowionego dziecka, oglądając poświęcone dzieciom w trudnych sytuacjach telenowele dokumentalne w telewizji publicznej, takie jak np. emitowany w latach 2002-2007 program Kochaj mnie.

Łamanie praw dziecka w takich telenowelach i innych mniej lub bardziej dokumentalnych programach telewizyjnych było jednak przedmiotem zainteresowania ekspertów już 10 lat temu. Nawet ówczesny rzecznik praw dziecka (w odróżnieniu od pełniącego obecnie tę funkcję i – mimo uprzedmiotawiania kolejnych dzieci i odzierania ich w telewizji z prywatności i godności – wciąż milczącego Marka Michalaka) Paweł Jaros wielokrotnie zwracał uwagę na ten problem. 8 czerwca 2004 roku mówił na współorganizowanej przez siebie konferencji „Media a dziecko”:

Z przerażeniem zauważamy, że szczerość i łatwowierność dzieci może być przez media wykorzystywana. Często rejestrowane są zachowania i wypowiedzi dzieci głęboko intymne, których nie odważyłaby się wypowiedzieć osoba dorosła. A przecież dzieci, tak samo jako dorośli, mają konstytucyjne prawo do ochrony życia prywatnego, rodzinnego i osobistego. (1)

W artykule Wolność wypowiedzi dzieci w mediach pisał o programie Przedszkolandia:

Film ten w zasadniczy sposób odbiega od standardu poprawności pedagogicznej, a przede wszystkim zdecydowanie narusza prawa dziecka. Filmowane dzieci przedszkolne zostały wykorzystane instrumentalnie do realizacji filmu. Rejestruje się w jego ramach m.in. zachowania wywołane silnymi emocjami dzieci w sytuacjach stresowych, trudnych, przykrych, które w sposób oczywisty zostają jeszcze wzmocnione obecnością ekipy filmowej. Odbiera się dzieciom prawo do prywatności, szacunku, bezpieczeństwa, przedstawia się je bez zachowania anonimowości […]. Dzieci są filmowane w miejscach i sytuacjach, które powinny im gwarantować poczucie bezpieczeństwa, ochrony i pomocy ze strony dorosłych […]. Dla widzów, zarówno dorosłych, jak dziecięcych, jest to bardzo wątpliwa pedagogicznie sytuacja wykorzystywania życia dziecka i jego problemów do celów rozrywkowych. (2)

W wystąpieniu na posiedzeniu Senatu 5 września 2005 roku mówił o jednym z wielu (dziś: bardzo, bardzo wielu) drastycznych przykładów łamania praw dziecka w telewizji: „Co to jest? Zdziczenie, pogoń za pieniędzmi? Nie wiem. Ale tak, na litość boską, nie można” i apelował:

Tu trzeba pewnego rozwiązania systemowego. […] Tu trzeba największej odpowiedzialności. […] z całą pewnością jest tu potrzebny jeszcze większy wysiłek. Moje działania – poprzez to, że będę kierował skargi do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji czy do prokuratury, zawiadamiając o popełnionym przestępstwie – to za mało. Instrumenty, jakie mam, to też za mało. (3)

Te słowa padły w 2005 roku! Jeszcze przed Supernianią, Małym nie-poradnikiem czy Teen Mom Poland… Paweł Jaros jako Rzecznik Praw Dziecka dostrzegał problem, mówił o nim głośno i dobitnie i chciał zapobiec uprzedmiotowieniu kolejnych dzieci. Nie zdążył. Dzisiaj prawa dziecka są powszechnie łamane w telewizji, a co robi w tej sprawie obecny RPD? „Rozważy podjęcie działań generalnych, uświadamiających producentom i nadawcom medialnym szkodliwość audycji narażających dzieci na doznawanie krzywdy fikcyjnej,  a tym bardziej – autentycznej” i zachęca do „zgłaszania organom ścigania konkretnych podejrzeń jednostkowych naruszeń dóbr osobistych dzieci i młodzieży, biorących udział w programach telewizyjnych” (4). Nawet nie: „monitoruje i sam zgłasza”, ale zachęca osoby, które zwracają jego uwagę na ten problem, by… poszły na policję (i opowiedziały o już teraz setkach przypadków łamania prawa do prywatności, godności, nietykalności cielesnej, ochrony wizerunku, wyrażania własnego zdania etc., etc., w telewizji).

Zastanawia się ponadto (a właściwie: zastanowi w nieokreślonej przyszłości) nad uświadamianiem producentom i nadawcom, że szkodzą dzieciom. A przecież ich nie trzeba uświadamiać, bo doskonale wiedzą, ilu dzieciom z Kochaj mnie i Superniani, ilu nastolatkom z Surowych rodziców, nie tylko nie pomogli, ale wręcz zaszkodzili. Wiedzą też, że łamią prawa dziecka (twórcy Kochaj mnie wcale tego zresztą nie ukrywali, ale mówili wprost, że cel uświęca środki, choć tymi uświęconymi szczytnym celem środkami było nie tylko deptanie dziecięcych praw, ale też przekazywanie dzieci rodzinom zastępczym, które podjęły decyzję o opiece nad danym dzieckiem pod wpływem emocji wywołanych przez łzawy, wzruszający program, a później… zmieniały zdanie i oddawały dziecko!). Ich nie trzeba uświadamiać, trzeba im tego zakazać i sprawić, by gwarantowane przez Konstytucję i Konwencję o prawach dziecka prawo było przestrzegane.

Bądźmy jednak wyrozumiali. Marek Michalak nie jest przecież jedynym obrońcą praw dzieci, który ignoruje problem wykorzystywania najmłodszych do produkcji programów szeroko rozumianej telewizji rzeczywistości (reality TV). Wszak telenowela dokumentalna Kochaj mnie, która nie tylko ukazywała sferę prywatną dzieci w domach dziecka, ale też (pod przykrywką misyjności i „szczytnego celu”) sprowadzała je do roli towaru na sprzedaż, objęta była patronatem… Komitetu Ochrony Praw Dziecka. Wiele słów krytyki padło wówczas – bardzo słusznie – pod adresem tego programu (na całe szczęście dzisiaj niedostępnego – w przeciwieństwie do emitowanych obecnie reality show z dziećmi – ani w internecie, ani na DVD). Na przykład Marek Andrzejewski, prawnik z Polskiej Akademii Nauk, określił ten program mianem „przykładu konsekwentnego łamania praw przysługujących dzieciom” (5), a patronat KOPD uważał za „absurdalny” (6). Tadeusz Kononiuk z Instytutu Dziennikarstwa UW działania twórców uznał za „draństwo” (7), a Beata Łaciak z Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych UW nazwała je „ze wszech miar nieetycznymi” (8).

Słowa krytyki pod adresem Kochaj mnie i innych telenowel dokumentalnych, o których medioznawca Wiesław Godzic pisał „z niesmakiem” (9), można by wymieniać dalej, ale doskonale podsumowuje je opinia ówczesnego Rzecznika Praw Obywatelskich Andrzeja Zolla:

Nie jest możliwe osiągnięcie pozytywnych celów, gdy używa się niedobrych środków. Przedmiotowe traktowanie dzieci, upublicznianie trudnych problemów ich rodzin nie może budować właściwie pojmowanej wrażliwości społecznej ani tworzyć podstaw do lepszej przyszłości poszczególnych dzieci. (10)

Wszystkie zacytowane powyżej opinie dotyczą programów emitowanych dekadę temu, ale z powodzeniem można je odnieść do późniejszych produkcji reality TV z udziałem dzieci: Superniani i innych programów prowadzonych przez Dorotę Zawadzką, Surowych rodziców, Idealnej niani, Małego nie-poradnika, Teen Mom Poland, produkowanego właśnie reality show Mama jedzie do SPA i wszystkich, które dopiero powstaną. A powstaną na pewno – coraz gorsze, coraz bardziej uprzedmiotawiające dzieci, coraz brutalniej odzierające je z godności i coraz śmielej ingerujące w ich sferę prywatną – jeśli ustawodawcy i osoby odpowiedzialne za ochronę praw dzieci w Polsce nie podejmą „większego wysiłku”, by uniemożliwić producentom i nadawcom nawet nie „łamanie” czy „naruszanie”, ale cyniczne deptanie w imię pieniędzy i rozrywki podstawowych praw dzieci.

Dziesięć lat temu nie udało się zapobiec uprzedmiotawianiu kolejnych dzieci w telenoweli Kochaj mnie, a mimo nadziei, „że z tego złego doświadczenia wyciągnięte zostaną dobre wnioski” (11), powstawały i nadal powstają kolejne programy łamiące prawa dziecka. Niebawem stacje grupy TVN wyemitują kolejne sezony programów Surowi rodzice i Idealna niania, a Polsat Cafe – nowy program Mama jedzie do SPA. Ile jeszcze dzieci zostanie uprzedmiotowionych, upokorzonych i odartych z podstawowych praw, zanim ustawodawcy zapewnią skuteczną ochronę dziecięcej prywatności przed brutalną ingerencją twórców produkcji telewizyjnych? Może już wystarczy tych „złych doświadczeń” i nadszedł w końcu czas na „dobre wnioski”?

Świadoma naiwności wiary w możliwość zmiany tego stanu rzeczy – zwłaszcza w kontekście opisanych powyżej nieskutecznych działań RPD i RPO sprzed 10 lat – proszę o podpisanie petycji do Posłów na Sejm RP w sprawie ochrony prywatności dzieci w programach telewizyjnych i otworzenie oczu ustawodawców na powszechne łamanie praw dziecka w TV i konieczność zapewnienia ich skuteczniejszej ochrony.

Anna Golus,
autorka pisze pracę doktorską na temat udziału dzieci w reality show, jest też inicjatorką kampanii “Kocham. Nie daję klapsów.

Przypisy:

  1. Wypowiedź P. Jarosa na konferencji „Media a dziecko”, 8 czerwca 2004 r., http://www.brpd.gov.pl/detail.php?recid=80.
  2. P. Jaros, Wolność wypowiedzi dzieci w mediach, [w:] Wolność słowa w mediach. XLV Ogólnopolska Konferencja Katedr i Zakładów Prawa Konstytucyjnego. Spała 2003, pod red. D. Góreckiego, Łódź 2003, s. 76-77.
  3. Wypowiedź P. Jarosa na posiedzeniu Senatu w dniu 5 września 2005 r., Sprawozdanie Stenograniczne z 88. posiedzenia Senatu Rzeczypospolitej Polskiej w dniu 5 września 2005 r., Warszawa 2005, s. 30 [online: http://ww2.senat.pl/k5/dok/sten/088/88spr.pdf].
  4. Przekazanie informacji w sprawie: ZSS/440/49/2013/JZ. Niepublikowana, wysłana drogą mailową 20 grudnia 2013 r., odpowiedź na wiele próśb o zainteresowanie się omawianym problemem, jakie autorka niniejszego tekstu kierowała – prywatnie i publicznie – do Marka Michalaka i jego biura od czerwca 2013 r.
  5. M. Andrzejewski, Dziecko a media w praktyce funkcjonowania placówek opiekuńczo-wychowawczych, „Problemy Opiekuńczo-Wychowawcze” 2004, nr 7, s. 14.
  6. Tamże, s. 18.
  7. E. Gietka, Reality sierociniec, „Przegląd” 2004, nr 10 [online: http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/reality-sierociniec].
  8. Tamże.
  9. W. Godzic, Telewizja i jej gatunki. Po „Wielkim Bracie”, Kraków 2004, s. 207.
  10. List A. Zolla do wicepremiera J. Hausnera i uczestników debat w biurze RPO, [cyt. za:] M. Andrzejewski, op. cit., s. 26.
  11. M. Andrzejewski, op. cit., s. 28.
10 sprawdzonych sposobów, jak wspomóc dziecko w nauce programowania - pobierz darmowy ebook

POLECAMY