• Kategoria: Archiwum
  • Data:

Zamiast klapsa?

Szukasz odpowiedzi na pytanie, co zamiast klapsa? To dobrze, bo najprawdopodobniej chcesz zrezygnować z kar cielesnych w wychowywaniu dzieci lub zastanawiasz się, czy bez bicia da się wychować porządnego człowieka, jak twierdzą te wszystkie – no, prawie wszystkie – współczesne poradniki dla rodziców.

Oczekujesz jakiejś złotej porady, przedstawionej tonem nieznoszącym sprzeciwu jako jedynie słuszne rozwiązanie, gotowe do wprowadzenia w życie. Chcesz poznać metodę do natychmiastowego zastosowania – szybką, skuteczną i niewymagającą szczególnie głębokiej refleksji. Wiesz przecież, że nie wolno bić dzieci, że bicie jest szkodliwe i nieskuteczne – tyle było tych wszystkich kampanii, już to do Ciebie dotarło i nie chcesz bić. Czasem jeszcze zdarza Ci się dać dziecku klapsa, ale czujesz się później okropnie, więc na gwałt potrzebujesz skutecznej alternatywy.

Zanim jednak powiem Ci to, co chcesz usłyszeć, musisz udzielić odpowiedzi na kilka pytań i głęboko się nad nimi zastanowić.

1. Czym według Ciebie jest klaps?

Zapewne wiesz, że każdy ma własną definicję klapsa. Choć w słownikach można przeczytać (i chłopski rozum podpowiada), że klaps jest uderzeniem (tak jak analogiczny gest wymierzony otwartą dłonią w policzek, nie w pupę – to uderzenie, prawda?), wielu ludzi twierdzi, że klaps to nie bicie. A co? Różnie. Można spotkać się z opiniami, że klaps to forma powstrzymania „histerii” dziecka, „otrzeźwienie” go, „wzmocnienie komunikatu” skierowanego do dziecka, które nie rozumie jeszcze wszystkich słów, a nawet – sposób na uratowanie dziecku życia.

Zastanów się, proszę, czym jest klaps według Ciebie, i dlaczego – choć nie masz problemu z nazwaniem policzkowania biciem – uderzenie otwartą dłonią w pośladki biciem dla Ciebie nie jest.

2. W jakich sytuacjach stosujesz klapsy?

Odpowiedź na to pytanie wiąże się z powyższą. Jeśli np. uważasz, że klapsy są metodą na „uspokojenie” dziecka w „histerii”, stosujesz je pewnie wówczas, gdy Twoje dziecko w zbyt intensywny według Ciebie sposób okazuje swoje emocje. Pytanie tylko – czy robisz to, by „otrzeźwić” dziecko, czy po to, by wyładować emocje, które „histeria” dziecka wzbudza w Tobie? A może traktujesz klapsa jako karę wymierzaną tylko w ostateczności, gdy mówisz, wyjaśniasz, prosisz, a do dziecka „nic nie dociera”? Jeśli tak, to znów pytanie: czy klaps jest karą wymierzaną świadomie za nieposłuszeństwo, czy efektem tego, że to Ciebie trafił szlag?

Musisz zastanowić się, kiedy i dlaczego dajesz dziecku klapsy, ponieważ ile sytuacji, tyle alternatyw (np. jeśli stosujesz klapsy tylko wtedy, gdy emocje przejmują nad Tobą kontrolę, „alternatywą” dla klapsa będzie nauka radzenia sobie z nimi).

3. Jakie były Twoje uczucia i myśli podczas doznawania kar cielesnych?

Prawie wszyscy współcześni rodzice w dzieciństwie byli bici. Ty zapewne również. Wiesz więc doskonale z własnego doświadczenia, co czuje Twoje dziecko, gdy dostaje klapsa. Wiesz, że nie czuje miłości ani wdzięczności za Twą troskliwą opiekę i pełne poświęceń wychowywanie. Wiesz, że nie czuje skruchy ani wyrzutów sumienia za swoje nieposłuszeństwo. Wiesz także, że ani w momencie otrzymywania klapsa czy lania, ani po fakcie, nie traktuje tego jako sprawiedliwej kary ani nauczki.

Przypomnij sobie własne uczucia i myśli – nie to, co mówili dorośli (i co teraz zapewne powtarzasz…), ale Twoje własne dziecięce emocje i przemyślenia. Czym wówczas dla Ciebie był klaps lub inne kary cielesne? Ja pamiętam, że poza uczuciami złości, żalu i urazy, miałam – przede wszystkim – poczucie niesprawiedliwości. A Ty? Udzielenie odpowiedzi na to pytanie zapewne nie będzie łatwe. Łatwiej jest bezrefleksyjnie potwarzać „byłem bity i wyrosłem na porządnego człowieka”, odciąć się od trudnych, bolesnych doświadczeń i zbagatelizować własne cierpienie (tak, cierpienie! bite dziecko cierpi, nie tylko fizycznie) niż skonfrontować się z nim i przyznać, że kary cielesne wcale nie były „dobre”, „skuteczne” ani „zasłużone”.

4. Co zamiast klapsa?

Czytasz ten tekst w poszukiwaniu alternatywy dla klapsa, ale pewnie już się domyślasz, że jedna, zawsze skuteczna, dla każdego dobra i idealna w każdej sytuacji alternatywa nie istnieje. Powiem więcej – z pełną świadomością, że zabrzmi to jak herezja – według mnie nie istnieje coś takiego jak „alternatywa dla klapsa”, a rozważania „co zamiast klapsa?” przypominają szukanie odpowiedzi na pytania „co zamiast krzyku?”, „co zamiast molestowania?” albo „co zamiast zaniedbywania?”. Co? Nic, nierobienie tego, po prostu.

To moja opinia. A Ty – jak uważasz?

Anna Golus,
inicjatorka kampanii “Kocham. Nie daję klapsów.”
400x50

10 sprawdzonych sposobów, jak wspomóc dziecko w nauce programowania - pobierz darmowy ebook

POLECAMY