Każdy jest kowalem swojego losu. Czyżby?

Lubimy powtarzać, że każdy jest kowalem swojego losu. To podobno ma działać motywująco. Niemal jak pogadanka jednego z popularnych coachów: „Wszystko możesz, nie ma rzeczy niemożliwych, wszystko zależy od ciebie”. Tak. Tylko że nie. To bzdura.

To oklepane zdanie o kowalu jest bzdurą niebezpieczną samą w sobie, ale staje się szczególnie niebezpieczne, gdy powtarzamy je dzieciom, a robimy to z upodobaniem, chcąc je zmotywować do wysiłku, głównie szkolnego oczywiście, bo my dorośli uwielbiamy przekonywać dzieci, że szkoła to najważniejsza sprawa w ich życiu.

Problem z tym zdaniem polega przede wszystkim na tym, że, aby było ono prawdziwe, wszyscy musielibyśmy mieć równy start. Tyle tylko że wcale nie mamy równego startu, równych szans. Widać to na co dzień, ale obecna sytuacja pokazuje to jeszcze dobitniej.

To, jak potoczy się życie dziecka, zależy oczywiście w pewnym stopniu od jego decyzji, od jego pracy, i tak dalej. Ale równocześnie zależy też od wielu czynników, na które dziecko nie ma w ogóle wpływu.

Jakie wykształcenie i jaki zawód mają rodzice? Wychowałem się w domu humanistów: nauczycielki i dziennikarza, mając w tle babcię poetkę, babcię polonistkę, dziadka wykładowcę, stryja socjologa i jeszcze wiele takich osób. Czy to jest jakakolwiek moja zasługa? Żadna. Ale ich obecność miała przecież wpływ na moje losy. Historii literatury oraz gramatyki uczyłem się przy obieraniu ziemniaków. Od małego obcowałem z poezją. Wzór, jakim był mój świętej pamięci Tata, sprawił, że związałem swoje życie z dziennikarstwem i szerzej – z pisaniem. Często słyszymy o dzieciach prawników, które zostają prawnikami, lekarzy – lekarzami. Zawód czy wykształcenie rodziców ma wpływ na przyszłość dziecka, choć przecież ono nie wybrało sobie, w jakiej rodzinie się urodzi.

Zarobki i warunki socjalne. Jak mocno pokazała to zdalna edukacja w czasach kwarantanny! Nagle okazało się, że są dzieci, które wcale nie mają komputera, smartfona i tabletu, a szybki internet wcale nie jest dostępny dla każdego. Nauczyciele zwracali uwagę, że wiele dzieci nie ma w domu warunków socjalnych do nauki, bo mieszkają w małych mieszkaniach z licznym rodzeństwem, bo rodzice pracują w domu. Wiele dzieci, co też nauczyciele sygnalizowali, wstydziło się pokazać w kamerce w czasie wirtualnych lekcji. Niektóre nie mogły brać w nich udział, bo na przykład mieszkały w środowisku patologicznym. To, że sytuacja majątkowa rodziny ma znaczenie dla przyszłości dziecka, to kolejny truizm.

Znaczenie ma wybór szkoły czy nawet przedszkola. I to nie chodzi tylko o to, że jednych stać na prywatną, ekskluzywną edukację, a innych nie. Pisałem kiedyś o przedszkolach, do których chodzili nasi chłopcy. Benio miał szczęście trafić do wspaniałego. Słowo „szczęście” pojawia się tu nieprzypadkowo. Zapisaliśmy je do tej konkretnej placówki przez pomyłkę: myślałem, że to jest nasze przedszkole rejonowe. Myliłem się. I bardzo wszyscy się z tej pomyłki cieszymy.

Co jest najważniejsze przy wyborze przedszkola?

Poziom stresu. Czas, jaki rodzice poświęcają dziecku oraz sposób jego spędzania. Wartości i normy wyznawane przez rodziców i przekazywane przez nich. Takich czynników mogę wymieniać jeszcze sporo.

Nie ma równego startu, nie ma równego statusu. Dlatego opowieści o kowalu mnie osobiście wkurzają. Dziecko może mieć niezwykły talent muzyczny, ale nic tego nie wyniknie, bo rodziców nie będzie stać na to, by ten talent rozwijało albo po prostu nie będą się rozwijaniem go w ogóle przejmować. Dziecko może mieć marzenia, ale one nigdy się nie spełnią, bo będą poza jego zasięgiem. I choćby nie wiem, jak się wysilało, nie da się tego przeskoczyć. Opowiadanie mu wtedy, że jest kowalem swojego losu, może co najwyżej wpędzać je w poczucie winy, wmawiać, że starało się za słabo.

Przeczytałem ostatnio wywiad z moim dawnym kolegą. Dawnym, bo od długiego czasu nie mamy kontaktu, ale nadal bardzo go lubię i cenię. Tomasz Stawiszyński, publicysta i filozof w wywiadzie dla Onetu powiedział między innymi:

Żebyśmy zbliżyli się do siebie samych, prawdziwych i odrzucili maski, epidemia musiałaby nami naprawdę wstrząsnąć.

W przeciwnym razie zadziała zasada redukcji dysonansu poznawczego, którą uważam za jedno z najbardziej trafnych praw opisujących sposób działania ludzkiego umysłu – na poziomie zbiorowym i indywidualnym.

A wtedy układ, w którym tkwiliśmy, tylko się umocni. I umocnią się te wszystkie przekonania, które doprowadziły do aktualnego kryzysu: że jednostka jest kowalem własnego losu, że każdy jest w 100 procentach odpowiedzialny za to, co go spotyka. A przecież już teraz wiemy, że to nieprawda, już teraz widzimy gołym okiem, że ta narracja jest głęboko nieprawdziwa.

Bo los człowieka najczęściej zależy wcale nie od jednostkowych decyzji czy predyspozycji, ale od wielu powiązanych ze sobą i występujących równocześnie uwarunkowań. Takich, jak pochodzenie społeczne, koneksje, rodzinny majątek, środowisko, kraj czy kontynent, w którym się urodził, wygląd, sylwetka, wrodzone zdolności… czyli rzeczy, na które nie mamy najmniejszego wpływu.

Jednak uświadomienie sobie tego spowodowałoby uczucie utraty kontroli, dlatego tak trudno nam zrezygnować z fasady. Ona daje złudzenie panowania nad własnym losem, złudzenie wszechmocy. Zbuduj fasadę, niech będzie twoją fortecą, a będziesz wieczny. G… prawda, niestety.

Dla jasności: Nie chodzi mi wcale o to, byśmy odbierali dzieciom poczucie sprawczości. Ono jest bardzo potrzebne. Nie chcę też pozbawiać nikogo motywacji do wysiłku. Chciałbym natomiast, żebyśmy przemyśleli to powiedzenie o byciu kowalem swojego losem i wyciągnęli z niego dwa zasadnicze wnioski:

Po pierwsze, że należy używać go ostrożnie i z rozwagą, by nie stało się narzędziem do wpędzania w poczucie winy, że ktoś starał się za słabo. Po drugie zaś, że skoro szanse na starcie nie są wcale równe, to niezwykle ważne jest to, byśmy jako społeczeństwo, ale i w naszych małych społecznościach starali się je wyrównywać, ba! tworzyć te szanse dla dzieciaków. Nie wystarczy wysłać kogoś na ryby. Dobrze jest jeszcze wyposażyć go w wędkę i przynętę.

Image by Foto-Rabe from Pixabay
10 sprawdzonych sposobów, jak wspomóc dziecko w nauce programowania - pobierz darmowy ebook

POLECAMY