Przysposobienie dziecka – jak to u nas wyglądało

Wczoraj w naszym życiu miał miejsce ważny moment. Po latach wojowania w sądzie, sąd orzekł o pełnym przysposobieniu Benia przez mojego męża. Trudno opisać uczucia, jakie temu towarzyszą.

Ponieważ dostaliśmy wiele pytań o to, jak nam się to udało i jakie warunki trzeba spełnić, postanowiłam po prostu opisać naszą historię. Nasza droga do przysposobienia obu chłopaków nie była wcale prosta i usłana różami.

Zacznę od kwestii prawnej. Aby mąż matki mógł przysposobić dziecko, biologiczny ojciec, jeśli ma prawa rodzicielskie, musi wyrazić na to zgodę. Gdy ojciec biologiczny praw rodzicielskich nie ma, nikt go o zgodę nie pyta. Nieważne, że nie widział dziecka od 10 lat, jeśli ma prawa rodzicielskie, sąd ma obowiązek spytać go o zgodę, o ile oczywiście stawi się na posiedzeniu.

Mój były mąż miał prawa rodzicielskie, zatem nasza sprawa nie była jedynie formalnością. Tu zacznę nasza historię.

W czerwcu 2014 roku przyjechałam pierwszy raz w życiu do Warszawy. Przyjechałam na zaproszenie kolegi i nie był to mój obecny mąż. Z Kubą spotkałam się przy okazji wizyty. Ja byłam w Warszawie z samego rana, a kolega dopiero wieczorem kończył pracę i musiałam coś ze sobą zrobić przez cały dzień. Kuba zaprosił mnie do siebie, a ja z ochotą zaproszenie przyjęłam. Spędziłam u niego jakieś 10 godzin, wypiłam 5 kaw, zjadłam śniadanie i obiad, a nawet się zdrzemnęłam. 4 dni później wracałam do domu. Na dworzec odprowadził mnie mój obecny mąż. Mój pociąg jeszcze nie wyjechał z Warszawy, gdy dostałam sms „już za Tobą tęsknię”.

Od tamtej pory do Warazawy jeździłam co miesiąc. Związek rozkwitał mimo odległości. W marcu 2015 roku mój mąż mi się oświadczył. Naturalną koleją rzeczy było zamieszkanie ze sobą. Ponieważ w Warszawie zakochałam się od pierwszego wejrzenia, wiedzieliśmy, że to ja się przeprowadzam. Datę przeprowadzki wyznaczyliśmy na 20 czerwca. Chcieliśmy, by Fabian, który miał wtedy 6 lat, skończył oficjalnie przedszkole, a także miał okazję zaprosić kolegów na swoje urodziny, które wypadały 19 czerwca. To był jednak moment, w którym trzeba było ustalić coś jeszcze: nadszedł czas, by moi synowie poznali Kubę.

Fabian miał wtedy 6 lat, a Beniu 3. W kwietniu przyjechaliśmy do Warszawy na 2 tygodnie, by panowie się poznali. Cała trójka była tym podekscytowana. Nie skłamię, gdy powiem, że Fabian przyjechał poznać tatę. Niby przypadkowo, niby mu się pomyliło, wołał do niego „tato” już od pierwszego dnia pobytu. Wyjazd był trudny. Fabian nie chciał wracać. Myślę, że bał się, że nie wrócimy. Później jeszcze przez kilka lat widać było w nim obawę, że może stracić tatę. Ten jego strach, mnie i Kubie rozrywał serce.

Nastał czerwiec. Nigdy nie zapomnę naszej pierwszej wspólnej kolacji, to wtedy postanowiliśmy spytać chłopców, jak chcą zwracać się do Kuby: po imieniu czy tato. Chcieliśmy w ten sposób załatwić to raz na zawsze, by Fabian nie musiał więcej udawać, że się pomylił. Fabian ani przez chwilę się nie zastanowił, od razu powiedział „tata”. Beniu przekornie wybrał opcje z imieniem, a jednocześnie nigdy z niej nie skorzystał i tak samo jak starszy brat zwracał się do Kuby „tato”.

Ten przydługi wstęp może wam się wydawać bez znaczenia dla tematu, który chce tu poruszyć, ale tak naprawdę jest kluczowy. Przy przysposobieniu dziecka, sąd wielokrotnie pyta o więź z dzieckiem. Chciałam wam zatem nakreślić, jaka była więź chłopaków z Kubą, bo to ona miała być badana.

Cała przeprowadzka przeszła gładko, bo mój były mąż nie był zainteresowany dziećmi. Nie miał z nimi kontaktu, nie pytał o nie, nie płacił alimentów.

Żyliśmy spokojnie jak każda inna rodzina. Była mama, tata i dwóch synów. Podzieliliśmy się obowiązkami domowymi. Ja zaprowadzałam Fabiana do szkoły, Kuba zajmował się przedszkolem Benia. Mieliśmy w głowie, że trzeba ogarnąć sytuację prawną chłopców, byśmy mogli być rodziną również w świetle prawa. Było to ważne również dlatego, że ze względu na mój niedosłuch wiele spraw spadało na Kubę np. wizyty u lekarza, a w świetle prawa nie mógł on podejmować żadnych decyzji dotyczących zdrowia chłopców. Tak samo w przedszkolu i szkole nie mógł podpisać żadnej zgody, choć to on chodził na zebrania.

Po dwóch latach tej sielanki dostałam wezwanie do sądu. Mój były mąż chciał uregulować kontakty. Nie było co się kłócić – zgodziłam się z zaznaczeniem, że mają odbywać się w obecności kuratora. Sąd przychylił się do mojej prośby i pierwsze osiem widzeń odbyło się w asyście kuratora sądowego. Były mąż mógł widywać się z synami w pierwszą i trzecią sobotę miesiąca od godziny 11 do 14.

Ta sprawa tak naprawdę zaczęła naszą walkę o przysposobienie dzieci. Później odbyło się ich jeszcze pięć.

Pierwsza sprawa o przysposobienie odbyła się w grudniu 2017 roku. Miała być to pierwsza i jedyna sprawa, bo były mąż zapewniał, że zgodzi się na przysposobienie. Cóż, daliśmy się wyrolować. Sąd opuszczaliśmy z przysposobionym jednym dzieckiem, czyli Fabianem, a przy tym z mocnym postanowieniem, że Benia też uda się przysposobić. Wiedzieliśmy już, że na zgodę nie ma co liczyć, a jedyne, co nam zostało, to pozbawienie mojego ex praw rodzicielskich. Na szczęście tę kwestię mój były mąż nam bardzo ułatwił.

Pierwsze kroki skierowaliśmy do prokuratury, by złożyć zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, którym jest uporczywe uchylanie się od płacenia alimentów. Aby złożyć takie zawiadomienie wystarczy wziąć od komornika zaświadczenie, że alimenty nie są płacone od 3 miesięcy. W moim przypadku to było od 3 lat.

Drugą kwestię załatwił za nas mój ex, przestając zjawiać się na widzeniach. Skrupulatnie notowałam kiedy był, a kiedy nie.

W międzyczasie zapadł wyrok dla byłego za niepłacenie alimentów – pracę społeczne, a także wszczęto kolejne postępowanie za inny okres rozliczeniowy. To już prokuratura zrobiła sama z siebie, ja musiałam tylko zeznać, że faktycznie nie płaci.

Chociaż na pierwszej sprawie o pozbawienie praw rodzicielskich mój były nie chciał się na to zgodzić, to na drugiej nie tylko się zgodził, ale dodatkowo poprosił, aby mój mąż przed sądem zobowiązał się do przysposobienia Benia. Oficjalna wersja to dobro dziecka. Prawdziwa to taka, że przysposobienie zwalnia z alimentów. Samo pozbawienie praw nie.

Odnosząc się do waszych wiadomości i pytań:

U nas w końcu do badania więzi nie doszło. Pamiętajcie, że to badanie jest płatne ponad 1000 zł i płatnością obciążona jest strona przegrana.

Możesz sobie nie lubić byłego, ale jeśli Twoje dziecko mówi do niego tato i ma z nim kontakt to sąd nie pozbawi go praw. Samo niepłacenie alimentów to za mało. Dlatego właśnie proponuję rozwiązanie z prokuraturą.

Jeśli Ty myślisz o byłym jako tacie swojego dziecka to dlaczego sąd ma myśleć inaczej? Przysposobienie ma sens i szansę tylko wtedy, gdy biologiczny ojciec jest wielkim nieobecnym, a dziecko ma silną więź z mężem matki.

Przysposobienie pełne wymazuje całkowicie z życia dziecka jego biologicznego ojca i jego rodzinę. Od tego momentu są sobie obcymi ludźmi i w drugą stronę, rodzina obecnego męża jest rodziną dziecka. Istotne np. przy dziedziczeniu.

W postępowaniu przed sądem z urzędu występuje prokurator. Nie zawsze stawia się na posiedzenie. My tego nie wiedzieliśmy, przy pierwszym podejściu prokuratora nie było. Kiedy więc, czekając na swoją kolej przed salą rozpraw, zobaczyliśmy groźnie wyglądającą panią w todze z czerwonymi akcentami trzymającą akta z nazwiskiem Kuby, to nieco się przestraszyliśmy. Pani okazała się bardzo sympatyczna i poparła wniosek.

Postępowanie o przysposobienie pełne (ale tylko to, bo są też inne formy przysposobienia) jest zwolnione z opłat. Nie trzeba wnosić opłaty sądowej ani płacić za wydanie aktu urodzenia dziecka, który trzeba dołączyć do wniosku.

Na koniec taka ciekawostka: Wszystkie nasze sprawy prowadziła ta sama sędzia. Wychodząc cała w skowronkach z sali, nie mogłam się powstrzymać, by jej nie powiedzieć, że cieszę się, iż więcej się z nią nie spotkam. I wiecie co? Jestem przekonana, że ją finał tej sprawy też cieszy. Jasno dała nam to zresztą do zrozumienia, mówiąc, że wierzy, iż jest to nasza ostatnia wizyta w tym sądzie.

PS. Podziękowania dla Kancelarii Lex Nostra, a zwłaszcza dla Pani Anny Brodowskiej, która bardzo nam pomogła w sprawie o pozbawienie władzy rodzicielskiej.

Latest posts by Magdalena Śpiewak (see all)

POLECAMY

Przekaż 1% podatku na Fundację LexNostra - pomóż nam bronić pokrzywdzonych