Ośmiolatki w social mediach

Mądry InternetNotorycznie widuję w serwisach społecznościowych dzieci, czasem nawet siedmio- czy ośmioletnie, czyli takie, których być tam po prostu nie powinno. Ale są – o dziwo, często za wiedzą i zgodą swoich rodziców, którzy pewnie nawet nie wiedzą, jak wielki błąd popełniają.

Ze starych przyzwyczajeń ale też ze względu na cykl #MądryInternet staram się obserwować, co dzieje się w sprawach związanych z bezpieczeństwem dzieci w internecie, ale też trendy – co dzieci i młodzież robią w sieci.

Wiadomo, że najpopularniejszym medium obecnie wśród młodszych internautów jest Tik Tok, o którym napiszę osobno, a po nim YouTube. Dzieciaki pojawiają się jednak również w innych serwisach – na Facebooku, Instagramie, rzadziej na Twitterze. Ich obecność powinna nas, dorosłych, zaskakiwać, gdyż regulaminy tych serwisów wyznaczają jednoznacznie dolną granicę wiekową swoich użytkowników. Konto założyć mogą tylko osoby, które ukończyły 13 lat.

Skoro pojawiają się w nich dzieci młodsze, to znaczy, że przy rejestracji podały nieprawdziwą datę urodzenia. Ich wiek wychodzi potem przy okazji opublikowanych zdjęć, ale też one same często wprost piszą, ile mają lat. Mnie najbardziej martwi, że bardzo często konta te zakładają za wiedzą i akceptacją swoich rodziców.

Po pierwsze, nie bez powodu twórcy serwisów społecznościowych wyznaczyli taką granicę. Wiąże się ona m.in. z prawem cywilnym, które dopiero od trzynastego roku życia nadaje dziecku ograniczoną zdolność do czynności prawnych. Młodsze dziecko nie może po prostu zgodnie z prawem zawrzeć umowy, jaką jest rejestracja konta i zaakceptować regulaminu. Przede wszystkim jednak uznali, że ich serwisy nie są dostosowane do młodszych dzieci i mogą być dla nich niebezpieczne.

Po drugie, przyzwalając na podawanie fałszywych danych, rodzice uczą swoje dzieci kombinatorstwa i oszukiwania. Dają jasny komunikat, że można kłamać, można łamać regulaminy, czyli – prawo. Czy to jest na pewno to, czego chcemy uczyć dzieci?

Swego czasu z ciekawości wszedłem do zamkniętej grupy, w której rozmawiały dzieciaki. To, co tam zobaczyłem, sprawiło, że włos mi się zjeżył na głowie. Takiego poziomu wulgarności nie widziałem na żadnej innej grupie. Normą było to, że ośmiolatkowie pytali koleżanki o tzw. nudesy, czyli zdjęcia nago, ale i sami wysyłali swoje. To oznacza, że kwitła tam między dzieciakami wymiana pornografii dziecięcej. I nie tylko między dzieciakami. Skoro ja mogłem tam wejść, mogli wejść też inni dorośli, zainteresowani takimi materiałami. Te grupy to było naprawdę siedlisko obrzydliwości i aż ciężko uwierzyć, że za tę obrzydliwość odpowiadały dzieci.

Niedawno nasi chłopcy wspomnieli, że chcieliby mieć kanał na YouTube (o tym też napiszę osobno). Odpowiedziałem jednoznacznie: możemy o tym porozmawiać, gdy skończą trzynaście lat. I do tego zachęcam wszystkich rodziców.

Image by Gerd Altmann from Pixabay

Partnerem cyklu #MądryInternet jest XIAOMI
Jakub Śpiewak
Obserwuj
Latest posts by Jakub Śpiewak (see all)

POLECAMY

Przekaż 1% podatku na Fundację LexNostra - pomóż nam bronić pokrzywdzonych