• Kategoria: Żyjemy
  • Data:

Miłość nie wystarczy – sekret udanego małżeństwa

Dowiedziałem się jakiś czas temu, że mamy w blogosferze opinię wyjątkowo udanej i bardzo w sobie zakochanej pary. To bardzo miłe. Nieskromnie dodam: i w dodatku prawdziwe. Mam nadzieję, że Magda podziela moją ocenę.

Często słyszy się w odniesieniu do takich udanych par: Ależ oni się kochają! Tak, to bardzo ważne. I nie ulega wątpliwości, że ja kocham Magdę, a Magda mnie. Tyle że to za mało. Każdy z nas jest w stanie ze swojego otoczenia wskazać przypadki miłości, która unieszczęśliwia, miłości toksycznej. Albo właśnie takiej – która nie wystarcza: ludzie się kochają, ale nie są w stanie być ze sobą, bo jednocześnie się ranią.

Zaciekawienie i zauroczenie

Od tego na ogół wszystko się zaczyna. Spotykamy codziennie wielu ludzi, a coś sprawia, że właśnie na tę jedną konkretną osobę zwrócimy uwagę. Może przyciągnie nasz wzrok na imprezie albo w autobusie, a może w internecie, na ulicy, w sklepie, w pracy? Nieistotne – gdzie. Ważne, że coś, czasem nawet nie umiemy wyjaśnić co, sprawi, że właśnie ten mężczyzna czy ta kobieta – jak to się ładnie mówi – wpadnie nam w oko.

Próbujemy wtedy ustalić, kim ta osoba jest, dowiedzieć się o niej jak najwięcej. Chcemy wiedzieć, co robi, co lubi, a czego nie – żeby móc nawiązać znajomość i zrobić dobre wrażenie.

Zaczyna się taniec godowy. Znacie to, prawda? Ona nie może zdecydować się, którą sukienkę założyć na randkę, on – w jaką koszulę (czy koszulkę). Wypachnią się, wystroją, kwiaty, restauracja, spacer, kino, błyskotliwa rozmowa, flirt. On chce oczarować ją, ona jego. On wpatrzony w nią jak w obrazek, a ona w niego.

Problem w tym, że to z czasem gubimy – kiedy związek okrzepnie, gdy przejdziemy w tryb codziennej rutyny.

Na ogół chodzę spać później niż Magda. Zanim zasnę, patrzę sobie na nią – cały czas z tym samym zachwytem jak wtedy, gdy zasypiała przy mnie pierwszy raz. Jasne, codzienność wiele zmienia, ale wciąż zależy mi na tym, by widziała we mnie mądrego i dobrego człowieka. A kiedy mówi, że się jej podobam, to, choć niezmiennie mnie to zadziwia, czuję się z tym doskonale.

Potrafimy przegadać całą noc, bo jesteśmy ciekawi swoich poglądów na najróżniejsze sprawy. Czasem od rozmów o dzieciach przechodzimy przez jakieś skomplikowane problemy teologiczne do historii wojen napoleońskich, zahaczając o współczesną politykę i jakieś odkrycie naukowców z NASA.

Miłość jest ważna. Ale do udanego związku potrzebne jest jeszcze zaciekawienie i zauroczenie sobą nawzajem.

Zakochanie

Ludzie często mylą zakochanie z miłością. Te motylki w brzuchu, jak to poetycko niektórzy określają, są bardzo istotne, ale to nie jest miłość. Miłość to codziennie odnawiana decyzja. Zakochanie to stan. Niezwykle zresztą przyjemny.

Przyznam się do czegoś: Nie mam pojęcia, dlaczego, ale nie znoszę chodzić za ręce. No, nie i już. Magda za to bardzo lubi. Chodzę więc. I to nie jest poświęcenie okupione cierpieniem. Chodzę z przyjemnością, bo zakochany człowiek lubi robić to, co sprawia przyjemność drugiej stronie.

Gdy Magda idzie do pracy, czyli wyprowadzać psy, a ja zostaję w pracy, czyli w domu – pisać teksty, sprzątać i wypełniać inne swoje obowiązki, praktycznie cały czas ze sobą rozmawiamy. Ciągle jest nam siebie mało. Jak zakochanym, którzy niecierpliwie odliczają czas od jednej randki do drugiej.

Miłość jest ważna. Ale znacznie łatwiej tworzyć udany związek, gdy jest się w sobie wciąż zakochanym.

Przyjaźń

Twierdzę, że miłość to za mało, bo najważniejsza moim zdaniem jest przyjaźń. Z jednej strony – lubienie się nawzajem, ale też szacunek, zaufanie, pewność.

Wiem, że mogę zawsze liczyć na Magdę. Wielokrotnie mi to pokazała. W trudnych sytuacjach była przy mnie i stała murem. Nie zawsze jest między nami kolorowo, miewamy kryzysy, jak pewnie wszystkie związki, ale wiem, że jeśli coś się dzieje, to ona mnie nie zawiedzie i będzie przy mnie.

Wiem też, że mogę z nią rozmawiać. Wiem, że, jeśli zajdzie potrzeba, wyleje mi kubeł zimnej wody na głowę. Ale nawet jeśli powie mi trudną prawdę w cztery oczy, to na zewnątrz będzie bronić mnie jak lwica.

Nie muszę przy niej nikogo i niczego udawać. Ani ona przy mnie. Zna moje zalety, ale zna też moje wady. I chociaż staram się być przy niej jak najlepszy, to przyjmuje mnie takim, jakim jestem.

To są sekrety udanego związku. Każdemu takiego życzę. Poznaliśmy się przypadkiem – kłócąc się na Facebooku. Spotkaliśmy się niejako przypadkiem – jechała akurat do Warszawy, wcale nie do mnie. Ale czy to naprawdę były przypadki? Nie sądzę. Wierzę, że byliśmy sobie pisani – jak te dwie połówki jabłka.

Jakub Śpiewak
Obserwuj
Latest posts by Jakub Śpiewak (see all)

POLECAMY

Przekaż 1% podatku na Fundację LexNostra - pomóż nam bronić pokrzywdzonych