Szklanka do połowy pełna – jak wychować optymistę?

Gdy Magda i chłopcy przyjechali do Warszawy i zamieszkaliśmy wspólnie, to zaraz po wakacjach Fabian szedł do pierwszej klasy, a Benio – do przedszkola. Podzieliliśmy się obowiązkami – Magda odprowadzała Fabiana do szkoły i z niej przyprowadzała, a ja odpowiadałem za przedszkole Benia. Można rzec, że układ średnio opłacalny, bo Fabian dość szybko się usamodzielnił i nie trzeba było z nim chodzić, no a ja codziennie dreptałem z Beniem do przedszkola i z powrotem. Można rzec, ale prawda jest taka, że z żalem uświadamiam sobie, iż to chodzenie, teraz już do szkoły, lada moment się skończy, bo właśnie dziś Benio spytał mnie, czy mógłby chodzić sam.

Magda i Fabian wypracowali sobie swoje zwyczaje i rytuały tych wspólnych wędrówek na trasie dom-szkoła-dom. Ja i Benio mieliśmy swoje. Wykluwały się stopniowo, z czasem coś znikało, pojawiało się coś nowego. Wiadomo było, że musi być zbieganie z górki prosto w objęcia taty; że po czerwonej kostce nie wolno chodzić (a czasem tylko po niej wolno), inaczej wpada się w lawę. Wiadomo, że na pożegnanie tata zawsze robi znak krzyża na czole, a potem Benio robi tacie, no i musi być przytulas i całus.

Jednym z takich niezmiennych zwyczajów była i jest rozmowa w drodze powrotnej – o tym, jak było w przedszkolu, a teraz w szkole, co robili, czego się uczyli, w co się bawili (i koniecznie – co jedli). Ta rozmowa to chyba najważniejszy element. Zmieniała się w czasie, bo i ja stopniowo uczyłem się, jak ją prowadzić, na co zwracać uwagę oraz o co, jak i w jakiej kolejności podpytywać.

Uczciwie dodam, że wagę tych rozmów doceniłem po czasie. Nie przewidywałem tego na początku, wręcz traktowałem te pogaduszki nader lekko – ot, takie pleplanko dla zabicia czasu po drodze. Stopniowo docierało do mnie, jak te rozmowy są ważne, a dziś – z perspektywy – widzę, jak mocno wpływały i kształtowały moje dziecko.

Rozmowę zaczynamy od pytania, czy dziś było fajnie, czy niefajnie. Co ciekawe: na ogół odpowiedź brzmi: „fajnie”. Wtedy przechodzimy do tego, co było fajnego. I tu następuje długie wyliczanie, czasem  spraw błahych. A to Weronika oddała chrupka, który był smaczny, a jej nie smakował. A to bawili się z Michaiłem klockami, a to uczyli – nowej literki, a to grali w zbijaka, i tak dalej.

Czasem, choć rzadko, okazywało się, że było niefajnie. Wtedy pytałem, co się wydarzyło niefajnego. Na ogół chodziło o czyjeś niekoleżeńskie zachowanie, o to, że – ciekawostka – ktoś kogoś uderzył, wcale nie Benia, i nie chciał przeprosić, co on uznał za nieakceptowalne, ostatnio niefajne było to, że ćwiczyli pisanie literki, którą Benio już zna i to było nudne, bo on wolałby uczyć się następnej. Gdy ustaliliśmy, co było niefajne, zawsze pytałem, czy wydarzyło się oprócz tego coś fajnego. I zawsze coś takiego udało się znaleźć. Rzeczy niefajne zawsze można było skontrować tymi fajnymi, tak, by dzień w podsumowaniu nie okazał się całkowicie negatywny.

Obserwuję obu chłopców i widzę różnice między nimi. Jedną z rzeczy, które ich różnią, jest podejście do życia. Fabian jest raczej malkontentem, Benio – widzi świat w jasnych barwach. Gdy w szkolnej stołówce podają spaghetti, którego chłopcy w stołówkowym wydaniu nie znoszą (domowe wcinają, aż im się uszy trzęsą), Fabian po prostu narzeka, że obiad był niesmaczny. Benio natomiast oświadcza, że wziął sam makaron i ten był smaczny. Gdy Fabianowi coś nie wyjdzie, zniechęca się. Benio zacina się i powtarza, póki mu się nie uda. Gdy Fabian widzi szklankę do połowy pustą – Benio albo widzi pełną, albo uznaje, że pić chce mu się na tyle, że pół szklanki mu wystarczy.

Myślę, że te nasze codzienne rozmowy miały tu ogromny wpływ. Codziennie uczyliśmy się razem dostrzegać drobne pozytywy. Drobne, fajne sprawy. Razem cieszyliśmy się z tych miłych drobnostek, nie skupiając się na tym, co było negatywne. Teraz to procentuje.

Dla jasności: to nie jest tak, że ja sobie wymyśliłem taką genialną metodę i konsekwentnie ją zastosowałem. Nic z tych rzeczy. To wyszło właściwie niechcący. Przypadkowo. No, ale skoro dało fajne efekty, to ja się tym teraz z Wami dzielę, żebyście mogli zastosować to już świadomie i żeby w efekcie Wasze dzieci zawsze patrzyły na jasną stronę życia.

Jakub Śpiewak
Obserwuj
Latest posts by Jakub Śpiewak (see all)

POLECAMY

Przekaż 1% podatku na Fundację LexNostra - pomóż nam bronić pokrzywdzonych