Babcia i Dziadek to nie staruszkowie z reklamy

Wpis reklamowyDzień Babci i Dzień Dziadka tuż, tuż. Warto pomyśleć o prezentach z tej okazji, ale też przy okazji pomyśleć w ogóle o roli babć i dziadków, bo na przestrzeni ostatnich lat bardzo się ona zmieniła.

Wciąż, gdy twórcy reklam czy filmów chcą pokazać babcię lub dziadka, prezentują nam wizerunek staruszków. Babcia obowiązkowo przekarmia, dziadek rozpieszcza, a przy tym mają problemy ze zdrowiem, słuchem, wzrokiem, posługiwaniem się nowymi technologiami oraz dają nabierać się oszustom działającym metodą „na wnuczka”. A przecież to jest wizerunek fałszywy!

Mam czterdzieści siedem lat. Fabian ma dziesięć lat, a Benio – siedem. Gdy Fabian przyszedł na świat, jak łatwo można policzyć, miałem lat 37. Arytmetycznie rzecz ujmując, wiekowo możliwe jest, bym był nie tatą, a dziadkiem naszych chłopaków. Wydaje mi się, że, choć sam mówię często o sobie, że jestem już zgredem, to jednak nie wyglądam jeszcze na staruszka.

Człowiek w moim wieku ma przed sobą jeszcze co najmniej osiemnaście lat pracy zawodowej, zanim przejdzie na emeryturę. Trudno sobie wyobrazić zatem, że będzie niańczył wnuki, skoro musi chodzić do pracy.

Jeszcze w pokoleniu nieco starszym ode mnie normą było, że mniej więcej w okolicach trzydziestych urodzin wypadało na przykład zmienić całkowicie styl ubierania się. Panowie przebierali się w spodnie w kancik, koszule, marynarki, swetry, panie – w garsonki. Dziś to zjawisko albo zanikło, albo bardzo przesunęło się w czasie. Jako czterdziestoparolatek nikogo nie szokuję, ubierając się w ciuchy z tych samych sklepów, w których zaopatrują się licealiści.

To nie tyle wiek, w którym zostaje się babcią czy dziadkiem się przesunął, wszak badania wskazują, że raczej coraz później ludzie decydują się o dzieci, więc jeśli już – to raczej ten życiowy przełom się opóźnił. To zmieniły się drastycznie wzorce przypisane do wieku.

Warto o tym pamiętać w kontekście nadchodzących świąt: Dnia Babci i Dnia Dziadka. Wbrew temu, co głoszą reklamy z udziałem przesympatycznych siwiutkich staruszków, lek na poprawę pamięci to naprawdę nie będzie dobry prezent. Serio.

Nam wpadły w ręce dwie książeczki, jedna dla Babci, druga dla Dziadka.

Pierwsza z nich to laurka. To książka do uzupełniania przez dziecko albo wspólnie z dzieckiem. Uzupełniamy książeczkę, kończąc zdania, na przykład: „Jesteśmy dumni, że jesteś…”, „Jesteś naprawdę wyjątkowa w…”, „Śmiejemy się, kiedy wspominamy, jak…” albo „Gdybyś urodziła się jako zwierzę, byłabyś…”.

Moim zdaniem już samo uzupełnianie tej książki może być ciekawym i pouczającym doświadczeniem, tak dla dzieci, jak i dla nas, rodziców. No, a potem dla Babci – czytanie tego, co wyszło.

Druga z książek, u nas w wersji dla Dziadka, ale analogiczna jest też dla Babci, to książka do przechowywania wspomnień. Nosi tytuł „Opowiedz mi, Dziadku”. Jeśli dobrze rozumiem ideę, to tę książkę dajemy Dziadkowi (lub Babci – w zależności od wersji), aby to oni ją uzupełnili, a potem dali wnukom. Moim zdaniem najfajniejszym rozwiązaniem byłoby, gdyby Babcie i Dziadkowie uzupełniali ją razem z wnukami, łącząc to z rozmową i opowieściami na żywo. Książka daje okazję do opowiedzenia o członkach rodziny Babci czy Dziadka, jego dzieciństwie, życiu, pracy, ciekawych przeżyciach, poznania świata, którego już przecież nie ma.

Jakub Śpiewak
Obserwuj
Latest posts by Jakub Śpiewak (see all)

POLECAMY

Przekaż 1% podatku na Fundację LexNostra - pomóż nam bronić pokrzywdzonych