Pamięć można ćwiczyć

Wpis reklamowy„Co to ja miałem dobrego? Aaaa… Pamięć!” – żartował czasami ze mnie mój dziadek, pieszczotliwie nazywany w rodzinie Dziadziuszkiem, gdy o czymś istotnym zapomniałem. Mógł sobie tak dworować, bo sam słynął ze świetnej pamięci.

Do końca swojego życia Dziadziuszek nie tylko cytował z pamięci łacińskie maksymy, ale i całe księgi „Pana Tadeusza”, a czasami, irytując tym Babcię, również obszerne fragmenty sprośnych tekstów Aleksandra hrabiego Fredry. Sam zawsze powtarzał, że za jego czasów w szkole trenowano pamięć bardzo intensywnie. Wiele wierszy (no, niekoniecznie akurat Fredry) pamiętał właśnie ze szkolnej nauki.

Ja też w szkole uczyłem się jeszcze na przykład wielu wierszy na pamięć, a obudzony w środku nocy mogę cytować w oryginale fragmenty pamiętników Gajusza Juliusza Cezara.

Pomagała mi w tym metoda, którą podpowiedział mi zaprzyjaźniony z moimi rodzicami aktor Maciej Rayzacher, twierdząc, że tak uczy się roli. Kazał mi przeczytać przed zaśnięciem tekst 3 razy na głos, trzy razy cicho, a potem położyć książkę pod poduszkę i iść spać. Działało! Wiele lat później na studiach dowiedziałem się, że ta metoda była bardzo przemyślana. Powtórzenia pomagają w utrwalaniu, czytanie na głos wspomaga pamięć słuchową, czytanie po cichu – wzrokową oraz zrozumienie tekstu, co też ułatwia jego zapamiętanie. Ograniczenie liczby powtórzeń służy temu, by nie przetrenować umysłu. Książka pod poduszką to element myślenia magicznego, a sen zaraz po nauce też ułatwia zadanie.

Z czasem jednak, gdy skończyłem edukację szkolną, przestałem ćwiczyć swoją pamięć i zaczęła ona szwankować. Już nie jestem w stanie, jak dawniej, wyrecytować w całości „Powrotu taty” czy „Pani Twardowskiej”.

Mówimy często, że ktoś jest obdarzony doskonałą pamięcią. Jasne, są ludzie o wyjątkowych predyspozycjach albo bardzo ukierunkowani, np. na zapamiętywanie liczb. Generalnie jednak pamięć to coś, co można kształcić, rozwijać i trenować. Warto robić to od małego. Po to na przykład gramy z dziećmi w rozmaite formy memo.

O ile za moich czasów, a przypomnę, że chodziłem do szkoły razem z pterodaktylami i brontozaurami, podstawową formą trenowania pamięci było właśnie uczenie się wierszy, o tyle dziś znamy mnóstwo atrakcyjnych dla dzieci ćwiczeń. Dzięki nim trenowanie pamięci może być naprawdę ciekawe i fajne.

Jeśli chcesz ćwiczyć ze swoim dzieckiem w domu, to polecę Ci książkę Pauliny Mechło i Roksany Kosmali „Superpamięć dla dzieci”, którą niedawno dostałem. Obie panie są psycholożkami i neurokogniwistkami, czyli właśnie ekspertkami od pamięci. W treningu dziecku towarzyszy Móżdżek, który czasem pomaga w ćwiczeniach, a czasami opowiada jakąś historyjkę. Książka zawiera właściwie wyłącznie ćwiczenia wzmacniające pamięć i spostrzegawczość oraz poprawiające koncentrację.

Gdy poprosiłem Benia, by zapozował mi do zdjęcia ilustrującego ten tekst, zaczął przeglądać książkę. Tak go zainteresowała, że od razu spytał, czy może ją zabrać i rozwiązywać zadania. A potem usiadł i tak go wciągnęło, że w domu zapanowała błoga cisza… To najlepsza recenzja. :)


Książkę „Superpamięć dla dzieci”
KUPISZ TUTAJ

Jakub Śpiewak
Obserwuj
Latest posts by Jakub Śpiewak (see all)

POLECAMY

Przekaż 1% podatku na Fundację LexNostra - pomóż nam bronić pokrzywdzonych