Zostaw wreszcie ten komputer? Niekoniecznie

Mądry InternetOdejdź wreszcie od tego komputera, zajmij się czymś pożytecznym – mówią często rodzice do swoich dzieci. My, dorośli, nadal jeszcze w swoich głowach rozdzielamy bowiem świat wirtualny od realnego. Chcemy koniecznie, by młodzi mieli pasje realne. To wcale nie musi być dobre podejście.

Wydaje nam się, a przekonanie to bierze się głównie z naszych własnych doświadczeń, że mamy świat realny, czyli ten lepszy, a osobno – świat wirtualny, z założenia gorszy, nieco ułomny, który wymaga ograniczania. Cóż, w czasach, gdy ja zaczynałem swoją przygodę z globalną siecią, a było to jeszcze, zanim w Polsce pojawił się słynny numer 0202122, takie podejście na pewno miało sens. Dziś te dwa światy połączyły się, przenikają się wzajemnie tak, że w praktyce trudno je rozdzielić.

Mówimy: „zajmij się czymś offline”, bo wydaje nam się, że prawdziwą pasję, hobby, a dziecko takowe przecież mieć powinno, można znaleźć tylko poza komputerem czy smartfonem. Sęk w tym, że to wcale nie musi być prawda.

Sam hobbystycznie tworzę muzykę. Jak to robię? Przy komputerze. Potrafię spędzić mnóstwo czasu nie tylko na samym tworzeniu, ale też na nauce, poznawaniu tajników innych artystów, śledzeniu nowinek sprzętowych i tak dalej. Hobbystycznie oraz na potrzeby bloga fotografuję. Jak obrabiam potem zdjęcia? Przy komputerze. Spędzam czas nie tylko na selekcji i korekcie wykonanych zdjęć, ale też obserwuję innych fotografów, szukam inspiracji, uczę się, czytam, by być coraz lepszym w tym, co robię. Pracuję, pisząc teksty na blog, zajmując się naszymi mediami społecznościowymi. Jak? Przy komputerze. Poza tym blogiem prowadzę też drugi – poświęcony sprawom wiary. Czytam teksty teologiczne, wywiady, oglądam filmy z wykładami i ciekawymi homiliami. Znów – przy komputerze. Tworzę strony internetowe. Tak, tak – przy komputerze. Gdybym mówił „wstań od komputera i zajmij się czymś poważnym”, byłoby w tym sporo hipokryzji.

No, dobrze. Ktoś powie: „Ale to są poważne zajęcia, nie to co jakieś tam gry.” Czyżby? Granie w dzisiejszych czasach może być zawodem, i to całkiem dochodowym. Zawodnicy tzw. esportu bardzo poważnie trenują, a ich zarobki potrafią przyprawić o zawrót głowy. Mój dorosły syn z grania uczynił zawód – został profesjonalnym testerem. Ale żeby to osiągnąć wcześniej musiał przecież grać, czyli robić coś, co uznajemy za takie niepoważne.

Nasi chłopcy uwielbiają pewną grę pełną dinozaurów. Uczciwie przyznaję, że ja w ogóle z gier niewiele rozumiem, bo to całkowicie nie moja bajka. Oni ją lubią, czasem grają w nią osobno, czasem wspólnie i świetnie ze sobą wtedy współpracują. Zakładają sobie, co chcą osiągnąć, wymyślają, jak to zrobić i wyjątkowo zgodnie razem do tego dążą. I to już jest pewna korzyść. Ale nie jedyna. Jednocześnie bowiem zafascynowali się dinozaurami. Czytają książki o nich, szukają sobie informacji w internecie i potrafią zadziwić mnie swoją wiedzą na ten temat.

Fabian z kolei bardzo długo fascynował się Minecraftem. Nie tylko grał, ale też lubił gadżety z nim związane, aż przyszedł moment, że właśnie przez świat Minecrafta zaczął uczyć się podstaw programowania.

Zajęcia pozalekcyjne naszych chłopaków

Oczywiście, to nie jest tak, że można pozwolić na korzystanie z komputera, konsoli, smartfona czy tabletu zupełnie bez ograniczeń. Pomijając wszystko inne, jest to chociażby niezdrowe dla oczu, utrudnia wyciszenie się przed zaśnięciem, może prowadzić do uzależnienia.

Warto jednak odejść od dorosłego malkontenctwa i przekonania, że wiemy wszystko lepiej. Warto dowiedzieć się, co robią nasze dzieci, jak wykorzystują te nowe technologie. Może właśnie dzięki nim odnalazły jakąś pasję? Może dowiedziały się czegoś ciekawego albo zdobyły nowe, naprawdę przydatne umiejętności?

A zanim powiemy, że dziecko za dużo czasu poświęca na internet, zróbmy najpierw rachunek sumienia, ile czasu sami spędzamy przed ekranem.

Partnerem cyklu jest Xiaomi
Photo by bruce mars from Pexels
Obserwuj

Jakub Śpiewak

Mąż, tata dwóch chłopców - Fabiana i Benia oraz dwójki dorosłych dzieci. Autor tekstów, grafik, fotograf i opiekun techniczny Mądrych Rodziców. Bloger znany jako Spesalvi. Prywatnie bawi się muzyką i fotografią, fan Mike'a Oldfielda i Sabatonu.
Jakub Śpiewak
Obserwuj

Latest posts by Jakub Śpiewak (see all)

POLECAMY