• Kategoria: Żyjemy
  • Data:

Kur domowy

Do tej pory ja i mój mąż żyliśmy i pracowaliśmy razem. Mamy swój pokój pracy, a w nim dwa biurka postawione obok siebie. To przy nich pracowaliśmy, odzywając się do siebie od czasu do czasu, zazwyczaj konsultując coś związanego z pracą.

Było to wygodne, bo i obowiązki domowe łatwo było podzielić. Mogliśmy też pracę dostosowywać do nich. Prawdę mówiąc, nie spodziewałam się, by to się miało kiedykolwiek zmienić.

Zostałam jednak petsitterką i zaczęłam wychodzić z domu. Ilość klientów przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Już w pierwszym tygodniu pracy zyskałam dwóch stałych klientów, do tego doszła cała masa zleceń jednorazowych. Efekt był taki, że wychodziłam z domu po 7 rano, a wracałam przed 23. Szybko musieliśmy nauczyć się żyć w tym nowym systemie.

Wszystkie obowiązki domowe spadły na mojego męża. Robił zakupy, sprzątał, gotował, zajmował się dziećmi, a także sam musiał udźwignąć naszą pracę zawodową, którą do tej pory dzieliliśmy się.

Nigdy nie czynił mi wyrzutów, że nie tak ta moja praca miała wyglądać i że wszystko na jego głowie. Wręcz przeciwnie. Wspierał mnie i zapewniał, że mam niczym się nie martwić.

Jakiś czas temu pisałam tekst o tym, że mężczyźni nie umieją zrobić podstawowych zakupów. Oparłam go na prawdziwych historiach różnych kobiet. Pojawiły się wtedy komentarze, że ja bym gwoździ też nie umiała kupić. Nasza obecna sytuacja pokazuje, że jednak wiedza jak wygląda marchewka jest istotniejsza od gwoździ. Gwoździ wbijać nie musimy, a ktoś musiał za mnie robić zakupy i gotować. Fakt, że jestem z mężczyzną, który nie załamał nad tym rąk, któremu mogłam powierzyć dotychczasowe obowiązki, jest dla mnie największym wsparciem. To dzięki niemu mogłam pognać za marzeniami.

Mój mąż został „kurem domowym”, bym ja mogła spełniać się w zajęciu, które mnie pasjonuje. Nie podcinał mi skrzydeł, nie wyszukiwał problemów, powiedział: spróbuj.

Kuba nie tylko jest moim wiernym kibicem, jest też głosem rozsądku. To on odwiódł mnie od myśli wzięcia bezsensownego zlecenia, bo ja na endrofinach nie zauważyłam, że jest ono niekorzystne. To on zwrócił mi uwagę, że biorę na siebie za dużo, bo się o mnie troszczy.

Ta nagła zmiana w naszym życiu pokazała mi z jak fajnym człowiekiem się związałam. Jak ważne jest, by móc liczyć na wsparcie męża. Jaka ważne jest, by ten mąż nie miał problemu z odnalezieniem się w roli pana domu, by umiał stanąć przy garach i obsługiwać mopa.

W dzisiejszych czasach połączenie mężczyzna i prace domowe powinno być czymś normalnym, nie powinno nikogo dziwić, a jednak wiem, że wcale nie jestem w większości. Męskie ego jest wciąż mocno napompowane. Dlatego cieszy mnie, że nasi synowie wychowują się w domu, w którym i mama i tata potrafią zająć się domem. Gdy dorosną, podział obowiązków domowych będzie dla nich czymś naturalnym. Nie będzie zajęć damskich i męskich, a jedynie obowiązki domowe, które wykonać może każdy – niezależnie od płci.

Niech mój mąż będzie przykładem, że da się przejąć domowe obowiązki, cieszyć się sukcesem zawodowym żony, a męskość w żaden sposób na tym nie ucierpi.

Obserwuj

Magdalena Śpiewak

Szefowa at Mądrzy Rodzice
Mama dwóch chłopców - Benia i Fabiana, żona jednego męża - Jakuba. Wszechwładna szefowa Mądrych Rodziców, a zarazem autorka tekstów, opiekunka naszego Instagrama i Faceboooka. Blogerka znana jako Dziewczyna z obrazka. Kocha jednorożce, uwielbia tatuaże.
Obserwuj

Latest posts by Magdalena Śpiewak (see all)

POLECAMY