Kolor ołówka jest ważny!

W tym roku po raz kolejny będziemy rodzicami pierwszoklasisty. Ponieważ wakacje zbliżają się ku końcowi, temat szkoły powraca coraz częściej.

Nasz pierwszak jest podekscytowany rozpoczęciem nauki w szkole, ale, jak sam przyznaje, towarzyszy mu także stres. Na szczęście bardziej martwi się takimi rzeczami jak to, że zapomni, która to jest jego klasa niż tym, że nie będzie miał kolegów i koleżanek. Tak czy siak w naszym synu obecnie jest kłębowisko emocji.

Bardzo chcemy ułatwić Beniowi start w ten nowy rozdział życia. Sprawić, by był radosny, by w naszym synu była ciekawość nowych doświadczeń. Mamy świadomość, że szkoła często jest trudna do lubienia. Wiem, że pojawią się zaraz głosy „a moje dziecko szkołę uwielbia” ale to jest wyjątek, a nie reguła, bo na ogół szkoła robi wszystko, co w jej mocy, by lubić się jej nie dało. Dodatkowo syn wielokrotnie widział, do jakiej frustracji i szału szkoła doprowadzała jego starszego brata.

Ja i mój mąż mamy raczej kiepskie doświadczenia z podstawówki i nie moglibyśmy uczciwie mówić, jak to w szkole jest super. Ponieważ w domu nie tolerujemy żadnego rodzaju kłamstwa, staramy się nie mówić za wiele o swoich szkolnych doświadczeniach, a gdy już musimy, wybieramy te nieliczne dobre wspomnienia, którymi warto się podzielić z dzieckiem.

Przy Beniu mamy przewagę, której nie mieliśmy przy Fabianie, znamy już szkołę, do której idzie. Możemy zatem na bieżąco niwelować stres związany z zapomnieniem o klasie, czy o tym, która to jego szafka.

Zarzucono nam jakiś czas temu promowanie konsumpcjonizmu, ponieważ spełniliśmy marzenie syna o plecaku z motywem Fortnite. Odniosę się do tego, bo ten plecak był ważny. Plecak i tak trzeba było kupić, bez względu na obrazek na nim i nie rozumiem, dlaczego niby ten w lamy z Fortnite to promowanie konsumpcjonizmu, a ten w kotki już nie.

Pamiętam swój pierwszy plecak, bo… był zupełnie inny niż ten o jakim marzyłam. Od razu wyjaśniam, że tu nie zadziała argument „może rodzice nie mieli pieniędzy”, po prostu z jakiś powodów mama wolała posłuchać Pani w sklepie niż tego, co ja bym chciała. Chcę, aby mój syn też zapamiętał swój pierwszy plecak, ale dlatego, że był spełnieniem jego marzeń o pierwszym szkolnym plecaku.

Odnoszę wrażenie, że rodzice w ogóle często nie biorą pod uwagę, jak ważne są te wszystkie rzeczy, te obrazki na ołówkach, kształt gumki, kolor butów na zmianę. Beniu w jednym sklepie znalazł pstrokate, żółte buty. Niestety były zapinane na rzepy, więc nie mogłam mu ich kupić. Tak bardzo było mu z tego powodu przykro, że aż łezki mu poleciały. Poszliśmy do innego sklepu i tam znalazł jeszcze fajniejsze, jeszcze bardziej żółte i bardziej pstrokate buty, za to wiązane i już mogliśmy je kupić. Dla mnie to też na swój sposób tylko buty. Dla siebie kupiłabym najtańsze, czarne trampki. Jednak jeśli mój syn ma się w szkole czuć lepiej w tych żółtych, to są to bardzo dobrze wydane pieniądze.

Jeśli dzięki żółtym butom, ołówkom moro i plecaku Fortnite mój syn będzie czuł się lepiej, przekraczając próg szkoły, to ja mu to zapewnię. Powiecie, że pewności siebie nie buduje się rzeczami. Czyżby? Gdy wiem, że dobrze wyglądam, to od razu czuję się lepiej, pewniejsza siebie. U dzieci działa to tak samo. Dlatego wyprawka szkolna odegrała istotną rolę w przygotowaniu mojego syna do rozpoczęcia nauki.

Beniu nie potrafi zapanować nad wszystkimi swoimi emocjami, ale mógł zapanować nad tym, co zabierze ze sobą do szkoły. Dało mu to poczucie odzyskania kontroli. To ważne.

Obserwuj

Magdalena Śpiewak

Szefowa at Mądrzy Rodzice
Mama dwóch chłopców - Benia i Fabiana, żona jednego męża - Jakuba. Wszechwładna szefowa Mądrych Rodziców, a zarazem autorka tekstów, opiekunka naszego Instagrama i Faceboooka. Blogerka znana jako Dziewczyna z obrazka. Kocha jednorożce, uwielbia tatuaże.
Obserwuj

Latest posts by Magdalena Śpiewak (see all)

POLECAMY