Grywalizacja w domu, czyli słoik antyprzemocowy

Rodzicielskich inspiracji możemy szukać wszędzie – również w marketingu. Mnie na przykład zainspirowała idea grywalizacji lansowana swego czasu przez Pawła Tkaczyka.

Kto jest rodzicem rodzeństwa, ten wie, że konflikty między braćmi czy siostrami są nie do uniknięcia. Nasi chłopcy są generalnie bardzo zżyci ze sobą, potrafią o siebie nawzajem się troszczyć i to jest bardzo fajne, np. gdy Benio odmawia loda w sklepie, bo nie ma z nami Fabiana i ten byłby poszkodowany albo gdy Fabian bierze ode mnie smakołyka i od razu dzieli, żeby dać też bratu. Nie zmienia to jednak faktu, że czasami dochodzi o braterskich waśni.

Uważam, że nie ma w tym nic zdrożnego. Ludzie mają prawo się sprzeczać, spierać czy kłócić. Staramy się jednak uczyć chłopców, że nie wolno przy tym stosować przemocy. Chodzi zarówno o wszelkie formy przemocy fizycznej: bicie, kopanie, popychanie, szarpanie, itp, ale też o przemoc psychiczną, np. obrażanie, wyzwiska, itd. Na to staramy się reagować.

Wielokrotnie tłumaczyliśmy chłopakom, że tego robić nie wolno. Nie rozstrzygamy ich sporów, bo w naszym przekonaniu nie jest to rolą rodziców. Na ogół przecież nie widzieliśmy samego sporu, nie wiemy, kto zaczął i trudno sprawiedliwie ocenić, kto zawinił. Staramy się natomiast pomóc w dojściu do zgody.

Dla przemocy jednak nie może być akceptacji. Wielokrotnie wyjaśniałem, że to jest złe i dlaczego. Mimo to co jakiś czas dochodziło do wymiany ciosów.

A to w zabawie jeden niechcący uderzył drugiego za mocno, tamten się wkurzył i oddał już „na poważnie”, a to zabawa w inny sposób wymknęła się spod kontroli, a to któryś z chłopaków nie zapanował nad emocjami i przywalił bratu.

To jest na swój sposób oczywiście zrozumiałe. Dziecko nie umie wyrażać emocji w sposób dojrzały, czasem nawet nie umie określić, jakie to są emocje – czy jest smutne, zawiedzione, zagniewane. Emocje się kumulują i dziecko wyraża je tak, jak umie. Nie bije z wyrachowania, ale po prostu dlatego, że inaczej nie umie. Oczywiście rolą rodzica jest pomóc dziecku i uczyć je nazywania i wyrażania emocji. Oprócz tego trzeba jednak reagować też na bieżąco na przemoc.

I tu pojawia się miejsce na grywalizację. Przygotowałem kubek antyprzemocowy. W rzeczywistości jest to oczywiście słoik, co widać na fotografii, ale nie czepiajmy się. Gdy któryś z chłopaków zrobi coś, co mieści się w ustalonym katalogu (wyzywanie, popychanie, bicie, szarpanie, kopanie, szczypanie, itp.), pisze na karteczce swoje imię i wrzuca do słoiczka. Na koniec miesiąca podliczamy karteczki. Ten, kto ma ich więcej zaprasza brata na lody. Jeśli wyjdzie po równo, zobowiązania zerują się, ale jeśli to równo będzie oznaczało brak kartek w słoiku, wtedy tata zaprasza obu braci na lody. Reguły, jak widać, są proste.

I wiecie, co najlepsze? Obawiałem się, że tych kartek będzie dużo. Są, więc nie muszę fundować chłopakom lodów w nagrodę (poszliśmy bez okazji w innym terminie), ale okazji do zapełniania słoika pojawia się niewiele. W dodatku chłopaki sami się pilnują, żeby przestrzegać reguł gry. I nawet się o to nie biją. :)

Obserwuj

Jakub Śpiewak

Mąż, tata dwóch chłopców - Fabiana i Benia oraz dwójki dorosłych dzieci. Autor tekstów, grafik, fotograf i opiekun techniczny Mądrych Rodziców. Bloger znany jako Spesalvi. Prywatnie bawi się muzyką i fotografią, fan Mike'a Oldfielda i Sabatonu.
Jakub Śpiewak
Obserwuj

Latest posts by Jakub Śpiewak (see all)

POLECAMY